Recenzja lądownika Apollo 11 z serii CaDa NASA

Marka CaDa wypuściła w ostatnim czasie ciekawą serię klocków konstrukcyjnych na licencji NASA. Zestawy upamiętniają ważne momenty w historii amerykańskiej agencji kosmicznej. Miałem okazję sprawdzić jeden z zestawów i tym samym zapraszam na recenzję CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module.

Nazwa zestawu może i nie jest najbardziej elegancka, ale jasno określa z czym mamy do czynienia. CaDa wprowadziła do swojej oferty sześć małych dioram upamiętniających kosmiczne dokonania, w których brała udział agencja kosmiczna NASA. W ramach tych zestawów można sięgnąć po recenzowany w tym artykule lądownik misji Apollo 11, a także sondę Voyager, łazik marsjański, Międzynarodową Stację Kosmiczną ISS, wahadłowiec Discovery oraz rakietę SLS Artemis. W zależności od zestawu otrzymujemy od 149 do 250 elementów. 

Warto odnotować, że CaDa posiada jeszcze dwa modele NASA w swojej ofercie. Miłośnicy podboju kosmosu mogą sięgnąć po model wahadłowca Discovery z 475 elementów oraz po kosmodrom z rakietą Artemis z 659 elementów. Oba na materiałach prasowych prezentują się interesująco, ale dziś skupmy się na lądowniku księżycowym misji Apollo 11. Przypomnijmy, że w ramach tej misji odbywającej się w dniach 16-24 lipca 1969 roku astronauci Neil Armstrong i Buzz Aldrin jako pierwsi ludzie w historii postawili swoje stopy na Księżycu! Tak więc zestaw klocków CaDa upamiętnia wyjątkowe wydarzenie.

Co dostajemy w zestawie CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module?

CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module zawiera 206 elementów składających się na dioramę przedstawiającą dzień lądowania na Księżycu. Zestaw pozwala nam zbudować miniaturkę lądownika „Orzeł”, którym astronauci wylądowali na powierzchni Księżyca. Ta jest umieszczona na tle ramki z fragmentem powierzchni srebrnego globu. Projektanci zadbali o takie detale, jak amerykańska flaga wbita przez astronautów, czy widoczny na niebie moduł dowodzenia orbitujący nad ciałem niebieskim. 

Całość została zmontowana w formę zgrabnej dioramy, która niczym trójwymiarowy obrazek ma cieszyć oko miłośników klocków i kosmosu. Biorąc pod uwagę skalę, szczegółowość modelu jest dość dobra, choć puryści przyczepią się kilku detali. No, a jeśli o szczegółach mówić, to jak wygląda ten zestaw w praktyce i jak się go składało?

Jakość klocków w CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module

Na pierwszy rzut jakość klocków w zestawie CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module. To był mój pierwszy kontakt z tą marką i muszę przyznać, że pod względem jakości plastiku, odlewów klocków i ogólnej przyjemności z obracania ich w rękach byłem pozytywnie zaskoczony. Przede wszystkim nie czułem ostrych krawędzi i nieprzyjemnej faktury, jak to miało miejsce w chińskich podróbkach LEGO. Tutaj jakościowo było bardzo dobrze, choć bez poślizgnięć. 

Diorama jest otoczona pomarańczową ramką i niestety, ale klocki w tym kolorze nie trzymały jednego odcienia. Chodzi tu o sześcienne elementy z czterema studami. Po prostu są jaśniejsze od pozostałych elementów. Szczęśliwie w tym modelu są z tyłu, więc po części nie jest to problem. Za to problematyczne w składaniu było to, że w zestawie znalazły się małe ośki pełniące m.in. rolę nóżek lądownika. Jedna z nich była minimalnie grubsza od innych przez co nie było możliwości wciśnięcia jej do wymaganego elementu. Szczęśliwie udało się ją podmienić z tą podtrzymującą moduł dowodzenia w tle. Acz tam też ciężko było wsunąć element w otwór. Widać, że marka ma jeszcze problemy z kontrolą jakości, choć ogólne wrażenie pozostaje dobre. Tym bardziej, że ostatnio więcej bubli estetycznych znajdowałem w zestawach LEGO. 

Czy CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module to dobry zestaw?

A czy CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module daje przyjemność ze składania i podziwiania? Po pierwsze ze składaniem nie było żadnych problemów. Co prawda instrukcja jest mała, ale wynika to z wielkości opakowania i ogólnego charakteru zestawu. Niemniej kolejne kroki są jasno opisane i nie problemów np. z nieczytelnymi kolorami klocków. Model nie jest specjalnie skomplikowany, a jego montaż był całkiem przyjemny. Na żadnym etapie nie było nieprzyjemnych łamańców palców.

Powiedziałbym, że całość prezentuje się olśniewająco, ale niestety producent pokusił się o naklejki. Ich jakość pozostawia sporo do życzenia. Po pierwsze w moim egzemplarzu arkusze były nacięta miejscami na wylot, co utrudniało oddzielenie naklejek od arkusza. Po drugie jedna naklejka to okrągły właz łazika, który nakleja się na kopułowaty klocek. Naklejka nie ma nacięć, więc po naklejeniu robią się fałdy, które ciężko usunąć. W efekcie na moim lądowniku jest naklejony babol, który za każdym razem kiedy patrzę z bliska kuję mnie w oczy. Tutaj chociaż duży plus za nadruk NASA na plakietce makiety. 

Trochę nie przemyślano też nóżek lądownika. W projekcie zawarto wszystkie cztery co ma sens, ale jest na nie trochę mało miejsca i jak ruszymy model to zazwyczaj lądownik się dziwnie wygina i trzeba go poprawiać. Można było to wykonać na poziomie projektu nieco lepiej. Szczęśliwie kiedy nie mamy modelu przed samą twarzą, tylko stoi na regale, to prezentuje się naprawdę dobrze. Przynajmniej na tyle dobrze, że jako osoba zafiksowana lata temu na kosmosie i jego podboju, chętnie sięgnę po resztę zestawów. Może one będą miały nieco mniej dennych naklejek.

I taki jest zestaw CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module. Duży plus za pomysł dla producenta i koncept małych dioram. Za takie pieniądze jest naprawdę dobrze, a poniżej możecie sprawdzić linki do Ceneo z zestawami CaDa NASA. Jeszcze tylko niech marka popracuje nad kontrolą jakości w swoich fabrykach i dostaniemy i firma ugruntuje swoją pozycję na liście alternatyw dla LEGO.

Sprawdź ceny zestawów:
CaDa NASA Apollo 11 Lunar Module
CaDa NASA Wahadłowiec Discovery
CaDa NASA Sonda Voyager
CaDa NASA łazik Mars Rover
CaDa NASA SLS Artemis
CaDa NASA Stacja ISS

Daj znać o nas znajomym

Kei car - czym są japońskie mikro-auta?

Japonia jest krajem niezwykle egzotycznym dla przeciętnego Europejczyka. Jedzenie, moda, zwyczaje czy w końcu motoryzacja zdają się bardzo odległe od naszych gustów, a jednocześnie niezwykle kuszące. W świecie motoryzacji czymś niepojętym zdaje się koncepcja kei car, czyli małych miejskich samochodów dla całych rodzin.

Kei car przypominają małe pudełeczka na kołach, a przynajmniej takie pojęcie na ich temat mamy na drugim końcu świata. Tymczasem te niewielkie autka uratowały gospodarkę Japonii, zmotoryzowały naród i pozwoliły wyrosnąć wielkim koncernom motoryzacyjnym. Niestety gatunek ten będący jedną z wizytówek japońskich dróg powoli odchodzi i właśnie dlatego warto sobie powiedzieć nieco więcej o kei car.

Czym są japońskie kei car?

Wielu miłośników motoryzacji spotkało się z określeniem kei car, ale nie każdy wie czym tak naprawdę są te małe autka. Otóż mamy do czynienia z kategorią samochodów małolitrażowych, które nie mogą przekraczać pewnych konkretnych wymiarów oraz pojemności silnika i mocy. Użytkowanie tych samochodów wiąże się z pewnymi ulgami podatkowymi oraz przywilejami, co sprawia, że były one tak popularne i ważne dla Japończyków.

Obecnie auta klasyfikowane jako kei car nie mogą posiadać wymiarów większych niż 3400

Metalowe modele 3D - czy warto?

Czy kojarzycie metalowe modele 3D? Ostatnio przypadkiem trafiliśmy na takie zabawki, które pozwalają z metalowych elementów stworzyć najróżniejsze pojazdy, budowle, a nawet bohaterów z popkultury. Nasz redaktor sprawdził, czy składanie tych konstrukcji jest przyjemne i dziś spieszymy z wrażeniami. Możecie potraktować ten wpis, jako recenzję metalowego modelu 3D statku Enterprise-D lub jako luźny materiał o tego typu zabawkach.

Przede wszystkim zależy nam, abyście z tego artykułu wyciągnęli wnioski, czy metalowe modele 3D są czymś dla was. Nie ukrywamy, że koncept na papierze jest fascynujący, a ilość konstrukcji, jakie możecie znaleźć w ofercie różnych sklepów i producentów zaskakuje. Interesują was statki kosmiczne ze Star Wars albo Star Trek? Nie ma problemu. Tak samo, jak nie ma problemu z metalowym Hogwartem, Transformersami, smokami, pociągami, autami i całą masą innych odjechanych rzeczy. Trafiliśmy na modele w różnej skali, a także na konstrukcje polakierowane, które nabierają jeszcze efektowniejszego wyrazu. No bo co powiecie na taką polakierowaną figurkę Iron Mana, albo Optimusa Prime?.

Na fotografiach zobaczycie statek kosmiczny Enterprise-D z serialu Star Trek The Next Generation. Posłużył nam on za platformę testową. Specjalnie wybraliśmy model w najmniejs

Jaki telewizor do gier?

Zakupiliście konsolę i zastanawiacie się jaki telewizor do gier będzie najlepszy? Postaramy się odpowiedzieć na to pytanie, ale nie będziemy wam podsuwać konkretnych modeli. Zamiast tego zwrócimy uwagę na cechy, jakimi powinny się charakteryzować gamingowe telewizory.

Z doświadczenia wiemy, że zakup konsoli jest doskonałym pretekstem do wymiany telewizora. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie zawsze trzeba sięgać od razu po odbiorniki opisywane przez producenta jako gamingowe. Wszystko zależy od konsoli, jaką posiadacie. W końcu dopiero Playstation 5 i Xboxy Series X mogą wyświetlać obraz 4K w 120 Hz. W efekcie w przypadku starszych konsol można spokojnie postawić na dość zwyczajny telewizor z funkcjami i trybami gamingowymi. Niemniej sprzęt oferujący więcej niż potrzebujemy też potrafi zrobić różnicę. No dobra, ale bez przeciągania skupmy się na konkretach.

Telewizor do gier, a częstotliwość odświeżania 120 Hz

Większość telewizorów na rynku oferuje częstotliwość odświeżania 50/60 Hz. To w zupełności wystarcza do oglądania telewizji i treści z platform streamingowych. Takie wartości będą też w zupełności wystarczające dla konsol z rodziny Xbox One, PS4 i starszych. Te są w stanie wygenerować obraz w maksymalnie 4K i 60 Hz. Wydajność 120 klatek na starszych konsolach jest możliwa do o

Dema gier na Nintendo Switch 2

Kupiliście właśnie Nintendo Switch 2 i się zastanawiacie, w co zagrać? Możecie sięgnąć po polecane pewniaki lub sprawdzić wiele ciekawych gier za darmo na określonych warunkach. Hybrydowa konsola ciągle otrzymuje próbki gier, którymi można się cieszyć na długo po premierze. Zapraszamy na przegląd gier na Nintendo Switch z wersjami demonstracyjnymi. 

Wychowaliśmy się w pięknych czasach, w których dema gier były czymś oczywistym dla wydawców i deweloperów. Dziś ta praktyka zanika, a często wersje demonstracyjne jeśli się pojawiają to na określony czas, lub do ogrania na targach przez media. Nintendo jest jednym z ostatnich dużych wydawców udostępniających próbki swoich flagowych gier. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich tytułów, ale jak zobaczycie poniżej możecie sprawdzić samodzielnie przed zakupem kilka naprawdę imponujących gier z topki portfolio wielkiego N. Niektórzy wydawcy biorą przykład z Nintendo i starają się również za pomocą dem zachęcić graczy do swoich gier. Poniżej znajdziecie przegląd najciekawszych gier na Nintendo Switch 2 z wersjami demonstracyjnymi. Pełną listę produkcji pozwalających na ogranie fragmentu gry znajdziecie w sklepie Nintendo.

Czym są wersje demonstracyjne gier?

Wersje demonstracyjne gier na Nintendo Switch mo

Meta Quest 3S - najtańsza opcja gogli VR

Gogle wirtualnej rzeczywistości nie okazały się tak wielkim hitem, jak się tego spodziewali ich orendownicy, ale nie podzieliły losu takich cudów, jak np. trójwymiarowe telewizory. Rozrywka VR ma swoich zwolenników, a wraz z coraz tańszym i bardziej przystępnym sprzętem to grono powolutku rośnie. Kolejną okazją do ściągnięcia nowych użytkowników jest premiera Meta Quest 3S.

Meta Quest 3S zostały pokazane końcem września, a od 15 października są dostępne w sprzedaży w oficjalnym sklepie. W polskiej dystrybucji mają się pojawić w drugiej połowie października. Co sprawia, że te gogle są tak interesujące? Przede wszystkim jest to najtańszy nowy model gogli VR. Co więcej pod względem wydajności nie odbiegają one bardzo od topowego modelu marki, czy podstawowych gogli Meta Quest 3. W zasadzie mamy tu do czynienia z mieszanką modelu Quest 3 i Quest 2. Można by się spodziewać, że kompromisy pójdą na niekorzyść użytkowników, ale ku zaskoczeniu wszystkich udało się osiągnąć naprawdę ciekawe połączenie cech wspomnianych sprzętów i to w rozsądnej cenie. Przyjrzyjmy się nieco bliżej goglom Meta Quest 3S.

Meta Quest 3S – zaskakująco dobra wydajność

Meta Quest 3S pod względem wydajności nie tylko nie będzie odstawać od droższych gogli, ale też w grach może spi

Jakie Nintendo Switch kupić?

Dojrzeliście do decyzji o zakupie Nintendo Switch. Odpalacie oferty sklepów i pojawia się natychmiast pytanie, którą wersję Nintendo Switch wybrać? Nie zdecydujemy za was, ale postaramy się nakreślić główne różnice i pomóc w ostatecznym wyborze.

Obecnie możecie znaleźć w sklepach trzy wersje Nintendo Switch. Nie wliczamy tu wydań specjalnych, które ograniczają się w zasadzie do koloru obudowy i joy-conów. Pomińmy też zestawy z grami w komplecie. Chodzi nam czysto o wersje sprzętowe konsoli. I tak na rynku mamy obecnie modele Nintendo Switch, Switch OLED oraz Switch Lite. Poniżej przybliżymy wam różnice między tymi konsolami, co mamy nadzieję pomoże w wybraniu odpowiedniego modelu dla siebie. Jeżeli nie jesteście całkowicie przekonani do zakupu konsoli Nintendo to zachęcamy do lektury artykułu o tym, czy warto sięgnąć po Switcha. W nim znajdziecie mocne i słabe strony urządzenia.

Różnice między konsolami Nintendo Switch w skrócie

Większość osób wie o Nintendo Switch, że jest to konsola hybrydowa pozwalająca grać na TV oraz pod postacią mobilną. Tymczasem nie wszystkie wersje oferują hybrydową konstrukcję. Poszczególne modele r&oa

Co na prezent dla geeka?

Święta zbliżają się wielkimi krokami i sporo osób zadaje sobie pytanie o to co dać pod choinkę bliskim? Doszliśmy do wniosku, że może się wam przydać mały poradnik i dlatego podpowiadamy prezenty dla geeków!

Moglibyśmy wypunktować garść konkretnych przedmiotów, ale nie o to chodzi. W tym poradniku chcielibyśmy zwrócić uwagę na kilka kategorii rzeczy, które spodobają się geekom. W końcu najlepszy prezent to taki, który jest dopasowany do obdarowywanej osoby. To wy znacie najlepiej swoich bliskich i będziecie wiedzieć, co lubią. My postaramy się wam wskazać drogę, jaką podążać wybierając prezenty dla geeków. Bez przeciągania rzućmy okiem na kilka naszych pomysłów!

Funko POP, figurki i inne durnostojki

Wszelkiego rodzaju kurzołapy cieszą się sporą popularnością i także często są wybierane na prezenty. Szukając upominków dla geeków macie naprawdę spore pole do popisu w tym temacie. Jednym z najciekawszych i wywołujących uśmiech na twarzy pomysłów będzie obdarowanie geeka figurką Funko POP. Co to takiego? Bardzo możliwe, że już mieliście z nimi do czynienia i nawet o tym nie wiedzieliście. To takie sympatyczne figurki z dużymi główkami i małymi ciałkami. Wymyślcie sobie franczyzę i na pewno powstała już nie

Defender Fobos GK-011 - recenzja

Jaką tanią klawiaturę mechaniczną 60% wybrać? Takie pytanie pojawiło się jakiś czas temu w mojej głowie. Szukałem bowiem peryferium do pisania oraz sporadycznego grania. Wśród różnych ofert często pojawiał się jeden model i dziś chciałbym wam o nim opowiedzieć. Zapraszam na recenzję klawiatury Defender Fobos GK-011.

Zacznijmy od tego, dlaczego sięgnąłem po klawiaturę mechaniczną. Otóż konfigurując komputer kuzyna miałem okazję trochę poklikać na mechaniku i doszedłem do wniosku, że może by mi się na takiej klawiaturze dobrze pisało. Na co dzień pracuję na modelu Logitech MX Keys Mini, czyli nisko profilowej klawiaturze, która spisuje się naprawdę fantastycznie. Mimo wszystko to klikanie mechanika było kuszące. Nie chciałem jednak sprawdzać na drogim urządzeniu, czy mi spasuje czy nie. No i tak właśnie po krótkich poszukiwaniach wybrałem model Defender Fobos GK-011. Spełniał wszystkie wymogi, czyli posiadał mechaniczne przełączniki, podświetlenie i miał format 60%. Na papierze wszystko czego potrzebowałem. Czy w praktyce też nie pozostawił nic do życzenia? Zapraszam do lektury!

Co musisz wiedzieć o klawiaturze Defender Fobos GK-011?

Defender Fobos GK-011 jest modelem bezprzewodowym w formacie 60% i posiada 61 klawiszy. Klawiatura nie korzysta z bloku

Czym jest drift?

Drift jest niezwykle widowiskową formą motorsportu, o której słyszało wielu, ale nie każdy wie czym tak naprawdę jest ten sport. Tak, mowa o sporcie, ponieważ małolaty upalające swoje BMW na parkingu pod marketem, właściciele Subaru latający bokami na śniegu i chłystki katujące swojego Golfa "na ręcznym" to nie drifterzy.

Co prawda drift wywodzi się z nielegalnych wyścigów, ale szybko zyskał taką popularność, że stał się oficjalnym sportem motorowym. Dziś jest to jedna z najbardziej widowiskowych dyscyplin, a profesjonalni drfterzy są prawdziwymi gwiazdami. Czym jest więc drift? Jak wyglądają zawody, co trzeba umieć i czy każdy może być drifterem? Przybliżmy sobie dyscyplinę, której oglądanie powoduje opad szczęki z wrażenia.

Przede wszystkim drift wymaga odpowiednich umiejętności pozwalających kierowcy na jazdę w kontrolowanym poślizgu. Do tego też konieczne są specjalnie przygotowane samochody znacząco różniące się od tych widywanych na drogach. Założenie wielkiego spojlera w seryjnym BMW E36 nie wystarczy. Auta do driftu to techniczne perełki pozwalające wykorzystać do granic możliwości znane nam prawa fizyki. Zacznijmy jednak od początku.

Czym jest drift? - początki jazdy poślizgami

Drift wywodzi się z Japonii, gdzie młodzi kierowcy upalali swoje tylnonapędowe maszyny na g&oacu

Singer ACS - rajdowy restmod na bazie 911

Niewiele osób pamięta, że Porsche niegdyś święciło triumfy w rajdach samochodowych. Kultowe 911 startowało także w szutrowych imprezach, jak legendarny Rajd Safari. Obecnie rajdówki tej marki można spotkać na odcinkach specjalnych, ale stanowią raczej ciekawostkę. Szkoda, ponieważ Singer ACS pokazuje, jak mogłyby wyglądać niemieckie coupe w prawdziwie rajdowym wydaniu.

Singer jest firmą znaną z restmodów na bazie Porsche 911. Najnowszy projekt firmy nosi nazwę ACS i jest współczesną interpretacją samochodu rajdowego na bazie Porsche 911. Firma pokazała dwie wersje tej fenomenalnej maszyny i aż chciałoby się wyjść na odcinek specjalny i zobaczyć te cuda w akcji.

Singer ACS - pierwsza rajdówka firmy na szuter

Dotychczas Singer tworzył głównie maszyny drogowe oraz torowe. Wraz z projektem ACS zdecydowano się na budowę rajdowego coupe przystosowanego do jazdy na luźnej nawierzchni. Auto z założenia miałoby podołać trudom klasycznego Rajdu Safari. Firma niedoświadczona w budowie tego typu samochodów postanowiła skorzystać z pomocy fachowca. W pracach nad ACS uczestniczył brytyjski inżynier Richard Tuthill specjalizujący się w

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.