Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska - recenzja kulinarnej podróży po Kontynencie

Ostatnio wokół marki Wiedźmin dzieje się naprawdę dużo. Andrzej Sapkowski wydał kolejną książkę o przygodach Geralta, a CD Projekt RED zaprezentował pierwszy cinematic trailer z czwartej odsłony swojej wiedźmińskiej serii. To sprawia, że część z was może nabrać ochotę na spróbowanie potraw z Kontynentu. Spytacie jak? Za sprawą specjalnej książki. Zapraszamy na recenzję publikacji Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska.

Autorkami książki Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska są Anita Sarna i Karolina Krupecka, a za wydanie odpowiada wydawnictwo Znak Horyzont. Nie mamy zamiaru recenzować dań jako takich, ponieważ nie jesteśmy krytykami kulinarnymi. Co więcej każdy ma inne smaki. Zamiast tego chcemy wam opowiedzieć co ma do zaoferowania ta książka. Jak została skonstruowana i czy warto po nią sięgnąć z punktu widzenia geeka. Zresztą jeśli lubicie gotować to zachęcamy was do rzucenia okiem na nasz przegląd książek kucharskich dla geeków.

Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska, a kwestia jakości

Zacznijmy od oceny jakości wydania książki Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska. A ta jest naprawdę wysoka, chociaż w przedmowie znalazła się jedna literówka. Niemniej fakt, że przedmowę napisał sam Andrzej Sapkowski jest już samo w sobie dużą zaletą dla fanów autora. Wracając do jakości mamy do czynienia z grubą oprawą w stalowym kolorze i klimatycznymi ilustracjami na froncie oraz tyle.

We wnętrzu znalazły się miłe w dotyku kartki. Bardzo możliwe, że wykorzystano papier kredowy lub coś w jego rodzaju. Księga posiada 256 stron i rozpoczyna się dwiema przedmowami Andrzeja Sapkowskiego i autorek, które poprzedza spis treści. Potrawy zostały podzielone na rozdziały odpowiadające poszczególnym krainom Kontynentu. I tak czytelnik może sprawdzić dania z:

-Białego Sadu,
-Velen,
-Oxenfurtu,
-Novigradu,
-Wysp Skellige,
-Beauclair,
-Toussaint,
-Kaer Morhen.

Przepisy zostały przedzielone licznymi stronami z pięknie wykonanymi fotografiami opisywanych dań. Zdjęcia nie tylko przedstawiają potrawy, ale również budują klimat książki przemycając różne elementy pasujące do świata przedstawionego. Oprócz zdjęć towarzyszących daniom na kartach znajdziemy również ilustracje przedstawiające dane lokacje, co również służy klimatowi lektury. Całość wieńczy praktyczny indeks pozwalający szybko odnaleźć interesującą potrawę. Przeglądając wiedźmińską książkę kucharską mamy poczucie obcowania z produktem premium, ale nie to sprawia, że jest ona warta zainteresowania.

Co sprawia, że Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska jest wyjątkowa?

Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska jest w zasadzie opowiadaniem w świecie Wiedźmina. Ta książka kucharska jest fabularyzowana i przedstawia podróż kartografki z Koviru przez Kontynent. Kobieta w pamiętniku opisuje miejsca, które odwiedziła i osoby, z jakimi miała okazję się poznać. Podział na lokacje/rozdziały jest tu wpisany w podróż bohaterki. Każdy kolejny fragment opowiadania zostaje opatrzony przepisem na danie, które przewijało się w historii.

Opowieść zawarta w książce w zasadzie jest kanoniczna dla gier. Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska powstałą bowiem przy współudziale CD Projekt RED. W dużej mierze zawartość księgi bazuje na grach stworzonych przez REDów, ale też garściami korzysta z kulinarnych fragmentów książek Andrzeja Sapkowskiego. Mamy do czynienia ze swoistym rozwinięciem uniwersum, więc dla fanów świata Wiedźmina ta pozycja jawi się wręcz, jako obowiązkowa. Oczywiście dla tych, którzy mimo wszystko lubią czasem wejść do kuchni i podziałać z garami i patelniami. W innym przypadku nie mamy tu do czynienia z historią, którą można potraktować, jako kolejny tom sagi.

Co Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska robi dobrze, a co źle?

Jak wspomnieliśmy fabularyzowany charakter książki to prawdziwy sztos. W ten sposób Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska jest czymś więcej niż tylko książką kucharską. To mała laurka dla świata wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego i rozbudowanego przez CD Projekt RED. Niemniej w takiej publikacji najważniejsze są przepisy.

Autorki bardzo sprawnie żonglują przepisami inspirowanymi różnymi europejskimi kuchniami. Mamy więc bardzo nasycone przyprawami dania kuchni staropolskiej, przepisy przywodzące na myśl podróże na zachód Europy, czy aromatyczne dania rybne charakterystyczne dla krajów nadmorskich. Wśród przepisów znajdują się zarówno śniadania, jak i dania obiadowe, przekąski do czegoś mocniejszego, a także mikstury wiedźmińskie. Tutaj jednak musimy przyznać, że spodziewaliśmy się większej liczby mocnych eliksirów, co pasowałoby do świata przedstawionego.

Istotne jest natomiast to, że nawet najbardziej wyszukane dania wzorowane na dworskich jadłach są nieskomplikowane do przygotowania. Autorki starały się dobrać potrawy w sposób zapewniający przystępność dla mniej doświadczonego kucharza. Zresztą dużą zaletą książki jest to, jak przejrzyście opisuje kolejne kroki przygotowywania dań. Duży plus za to, że przepisy podają sposób przyrządzenia dań od zera, ale autorki już we wstępie informują, że niektóre etapy można pomijać i wykorzystywać gotowe sklepowe produkty. Dzięki temu mniej doświadczone osoby na pewno sobie poradzą z wyzwaniem. W zasadzie największym minusem redakcji przepisów jest brak podanego czasu przygotowania dań przy spisie produktów. Oznacza to, że chcąc przygotować posiłek musimy najpierw dobrze przeczytać opis i dodać sobie czas każdego procesu, aby wiedzieć ile nam całość zajmie. Jeśli nie sprawdzimy wcześniej czasu to możemy np. podać obiad z opóźnieniem, co nam się przytrafiło.

Jeśli mielibyśmy się czepiać to zabrakło nam też dodatkowych ilustracji, choćby szkiców na stronach kończących przepis. Niektóre przepisy ze względu na długość przechodzą na kolejną stronę. I mamy przypadki, w których na stronie znajduje się jeden krótki akapit, a pod nim biała ściana na 2/3 strony. Właśnie w takich miejscach przydałyby się np. szkice wiedźmińskich medalionów, czy innych przedmiotów związanych z sagą.  

Czy warto sięgnąć po Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska?

Jeśli jesteście fanami uniwersum Wiedźmina i lubicie gotować, albo szukacie czegoś ciekawego na prezent dla fana sagi Andrzeja Sapkowskiego lub gier CD Projektu to ta książka będzie doskonałym wyborem. Wspomniane mankamenty nie przesłaniają świetnego wydania, genialnego pomysłu z wprowadzeniem fabuły i interesujących przepisów mających swoje korzenie w różnych kulturach europejskich społeczeństw.

Przepisy zostały podane w bardzo przystępny sposób i jeśli tylko potraficie zrobić jajecznicę to poradzicie sobie z wyzwaniami, jakie postawi przed wami Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska. Jak już narobiliśmy wam smaka i macie ochotę sięgnąć po tę lekturę to Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska znajdziecie najtaniej na Ceneo. A my z naszej strony życzymy wam smacznego!

Daj znać o nas znajomym

Jakie LEGO na prezent do 200 zł?

Klocki LEGO są fantastycznym pomysłem na prezent, ale ich ilość prowadzi do niemałego paraliżu decyzyjnego. Jaki zestaw wybrać? Najlepiej dopasowany do zainteresowań obdarowywanej osoby. Co lubią wasi bliscy wiecie sami, a my podpowiadamy, na jakie LEGO do 200 zł warto zwrócić swoją uwagę.

Wybierając zestawy LEGO do 200 zł korzystaliśmy z porównywarki cen Ceneo i linki do prezentowanych kompletów znajdziecie w tekście. Oczywiście nie tylko cena była tu decydująca, ale przede wszystkim to co oferują poszczególne komplety. Zebraliśmy propozycje z kilku serii, aby każdy mógł wybrać coś ciekawego. W tym miejscu zachęcamy was do sprawdzenia naszej polecajki LEGO do 100 zł. Pamiętajcie, że wybierając prezenty powinniście brać pod uwagę to co lubią wasi bliscy. Warto żeby każdy otrzymał podarunek dający faktycznie radość. Przykładowo szukając klocków dla graczy warto zwrócić uwagę na gamingowe zestawy LEGO. Tymczasem zapraszamy na garść kompletów, które same w sobie będą świetnymi prezentami, ale też mogą stanowić doskonały punkt wyjściowy do dalszych poszukiwań.

Bentley Blower - wskrzeszony klasyk

Dzisiejsze samochody są najczęściej efektem prac księgowych, a nie inżynierów i artystów. W efekcie współczesna motoryzacja straciła swojego ducha, który przed wiekiem przyciągał ludzi do czterech kółek. Oczywiście bywają wyjątki od tej reguły, ale i tak nowym samochodom brakuje tego czegoś. Chyba dlatego ostatnio klasyki cieszą się taką popularnością, a producenci często wypuszczają krótkie serie swoich najlepszych maszyn. Bentley Blower jest jednym z takich wskrzeszonych pojazdów.

Bentley Blower święcił wyścigowe sukcesy w latach 20-tych XX wieku. Teraz po stu latach powróci na drogi. Brytyjska marka zdecydowała się wskrzesić legendarną wyścigówkę w postaci krótkiej serii 12 fabrycznie nowych egzemplarzy. Firma zbuduje tuzin tych wyjątkowych samochodów zgodnie ze sztuką produkcji sprzed wieku.

Bentley Blower - powrót legendy

Brytyjczycy przepracowali już około 40 tysięcy godzin przy projekcie odrodzonego Blowera. W ostatnich latach w firmie zrodził się pomysł wypuszczenia krótkiej serii samochodu, którym Tim Birkin ścigał się na początku minionego stulecia. Projekt jest już w zaawansowanej fazie dzięki czemu

Rajd Polski w grach

Rajd Polski jest drugim najstarszym rajdem samochodowym na świecie. Pierwsza edycja imprezy odbyła się w 1921 roku i w niczym nie przypominała współczesnych sportów motorowych. W 2024 roku najważniejsza polska impreza motorsportowa wróciła do kalendarza WRC, a my z tej okazji podpowiadamy, w jakich grach można pojeździć po odcinkach Rajdu Polski!

Rajd Polski był organizowany z przerwami i w tym roku zostaje rozegrana jego 80-ta edycja. We współczesnej erze rajdów impreza była najczęściej rundą mistrzostw europy ERC i mistrzostw Polski RSMP. W 2009 roku pierwszy raz na mazurskie szutry wyjechały załogi walczące w ramach cyklu WRC. Jednorazowa obecność w kalendarzu była efektem długotrwałych zmagań organizatorów. Impreza zebrała na tyle pozytywne oceny włodarzy WRC, zespołów i załóg, że w latach 2014-2017 Rajd Polski był regularnie obecny w kalendarzy mistrzostw świata. Niestety m.in. ze względu na problemy z kibicami impreza straciła status rundy WRC i w 2024 roku powróciła do czempionatu z okazji okrągłej rocznicy.

Dziś Rajd Polski jest rundą szutrową, ale w przeszłości impreza odbywała się na asfaltowych odcinkach w południowej części kraju. Niemniej runda WRC zawsze była organizowana na luźnej nawierzchni. Większość gier, w których pojawił się ten rajd pozwala graczom

Hoverboard z Powrotu do Przyszłości 2 w realu

Hoverboard, czyli elektryczna latająca deskorolka, którą Marty McFly uciekał przed łobuzami w filmie "Powrót do Przyszłości II" stałą się prawdziwą ikoną sci-fi. Gadżet zgodnie z filmowym scenariuszem miał być zwykłą zabawką w 2015 roku. Nie doczekaliśmy się lewitujących gadżetów do codziennego użytku, ale jedna taka deskorolka powstała w tym roku!

Hacksmith Industries to kanał na YouTube poświęcony między innymi technologicznym wynalazkom. Stoją za nim James Hobson oraz Jimmy Zhou i to oni postanowili zbudować działający hoverboard z kultowego filmu. Zadanie nie było łatwe, a gotowy pojazd, o ile tak można ją nazwać, dość często staje w płomieniach.

Lewitujący hoverboard - jak to działa?

Pozornie konstrukcja lewitującej deskorolki jest naprawdę prosta. Mamy do czynienia z gadżetem wyposażonym w osiem elektromagnesów wytwarzających silne pole elektromagnetyczne. To odpycha deskorolkę od podłoża i unosi ją delikatnie nad powierzchnią. Skoro to takie proste to w czym problem?

Pierwszą niedogodnością jest fakt, że hoverboard autorstwa Hacksmith Industries potrzebuje metalowego podłoża. Magnesy wytwarzają pole magnetyczne i powodują powstanie przeciwnego pola na metalowym podłożu. W efekcie oba pola się odpychają i deska może się unieść. Tym samym hoverboard musi się poruszać nad metal

Jaką konsolę Evercade wybrać?

W czasach łatwej dostępności sprzętów do retro grania oraz emulatorów firma Blaze Entertainment Ltd. wymyśliła sobie konsolę retro z własnymi fizycznymi kartridżami. Wielu wróżyło marce Evercade szybki upadek, ale po pięciu latach ma się ona całkiem dobrze. Dziś postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czym są konsole Evercade?

Pierwsza konsola Evercade zadebiutowała w 2020 roku. Urządzenie powstało z myślą o odpalaniu retro gier z ery 8, 16 i 32 bitów. Z tym, że zamiast wgranej biblioteki klasyków, czy możliwości odpalania własnych starych nośników lub ROMów postawiono na dedykowane kartridże. Producent postanowił pozyskiwać licencje na klasyki i wydawać je w fizycznej formie. Celem było stworzenie konsoli retro dla osób z kolekcjonerskim zacięciem. O ile koszty były wyższe niż w przypadku chińskich konsolek do emulacji to już sam zamysł pozwalał na stworzenie legalnej kolekcji klasyków.

Niemniej wiele osób wróżyło marce Evercade krótki byt rynkowy i szybki upadek. Tymczasem minęło pięć lat, a system rozrósł się do łącznie sześciu konsol. Co więcej na kartridżach wydano niemal 600 gier. Dokładnie na moment pisania tego artykułu jest ich 570. Warto przybliżyć nieco konsole Evercade i powiedzieć sobie, co mają do zaoferowania.

Volkswagen Golf R - najszybszy w historii

Volkswagen Golf kilka dekad temu pokazał światu że mały hatchback może rzucić wyzwanie na drodze sportowym coupe. Golf GTI stał się prawdziwą legendą i zapoczątkował erę hot-hatchy. Dziś rolę następcy kultowego modelu oraz sportowego ducha klasycznego GTI pełni Golf R. Nie jest to już prosta konstrukcja dająca radość z jazdy, ale zaawansowana technologicznie maszyna do szybkiego pokonywania zakrętów.

Volkswagen obiecywał, że jeszcze w tym roku pokaże nowego Golfa R i dotrzymał słowa. Najnowszy pocisk na kołach wyjechał z cienia i zaskakuje kilkoma naprawdę kuszącymi cechami. Pod maską drzemie silnik o mocy 320 KM, które trafiają na wszystkie koła. Dzięki temu pierwszą setkę osiągniemy po upływie 4,7 s. Co jeszcze ma do zaoferowania król kompaktów w topowej odsłonie?

Volkswagen Golf R - napęd stworzony dla radości z jazdy

Najnowsze dzieło niemieckich inżynierów ma stawiać przede wszystkim na efektywną jazdę i w razie potrzeby oferować prawdziwą radość z prowadzenia. Zacznijmy od tego co pod maską, czyli 2-litrowego silnika TSI o mocy 320 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 420 Nm. Cała moc trafia na wszystkie koła za pośrednictwem sześciobiegowej przekładni manualnej lub opcjonalnego automatu DSG o siedmiu przełożeniach. Taka konfiguracja ma pozwolić Golfowi R na osiągnięcie pierwszej

Jaki czytnik e-booków wybrać?

Chcesz więcej czytać, ale kilka kwestii nie daje ci spokoju. W domu mnie masz miejsca na masę książek, a i ciężko nosić opasłe tomiszcza przy sobie w drodze do pracy, czy podczas wycieczki w plener? No to potrzebujesz pomocy elektroniki, a my spieszymy z podpowiedziami, jaki czytnik e-booków wybrać?

Czytniki e-booków mają wiele zalet i pozwalają oddać się wciągającym lekturom praktycznie w każdym miejscu i sytuacji. Dziś podpowiemy na co zwracać uwagę wybierając czytnik e-booków. Nie będziemy jednak polecać konkretnych modeli. Na podstawie naszych porad będziesz w stanie wybrać interesujący model i do strzału zlokalizować w sklepie urządzenie, które jest ci potrzebne. No to bez przeciągania pomówmy sobie o sprzęcie do czytania elektronicznych książek.

Zalety czytników e-booków

Zacznijmy od korzyści jakie użytkownicy czerpią z posiadania czytników e-booków. Przede wszystkim takie urządzenia pozwalają nam czytać książki w postaci elektronicznej, a także komiksy, mangi, czy dokumenty. Co więcej spora część urządzeń oferuje obecnie dostęp do sieci internetowej i przeglądarek. Wszystko to na ekranie symulującym wygląd papieru, dzięki czemu wzrok nie męczy się tak szybko, jak w przypadku tabletów czy smartfonów.

Kei car - czym są japońskie mikro-auta?

Japonia jest krajem niezwykle egzotycznym dla przeciętnego Europejczyka. Jedzenie, moda, zwyczaje czy w końcu motoryzacja zdają się bardzo odległe od naszych gustów, a jednocześnie niezwykle kuszące. W świecie motoryzacji czymś niepojętym zdaje się koncepcja kei car, czyli małych miejskich samochodów dla całych rodzin.

Kei car przypominają małe pudełeczka na kołach, a przynajmniej takie pojęcie na ich temat mamy na drugim końcu świata. Tymczasem te niewielkie autka uratowały gospodarkę Japonii, zmotoryzowały naród i pozwoliły wyrosnąć wielkim koncernom motoryzacyjnym. Niestety gatunek ten będący jedną z wizytówek japońskich dróg powoli odchodzi i właśnie dlatego warto sobie powiedzieć nieco więcej o kei car.

Czym są japońskie kei car?

Wielu miłośników motoryzacji spotkało się z określeniem kei car, ale nie każdy wie czym tak naprawdę są te małe autka. Otóż mamy do czynienia z kategorią samochodów małolitrażowych, które nie mogą przekraczać pewnych konkretnych wymiarów oraz pojemności silnika i mocy. Użytkowanie tych samochodów wiąże się z pewnymi ulgami podatkowymi oraz przywilejami, co sprawia, że były one tak popularne i ważne dla Japończyków.

Obecnie auta klasyfikowane jako kei car nie mogą posiadać wymiarów większych niż 3400

Istniejące lokacje z filmów sci-fi i fantasy

Filmy sci-fi i fantasy potrafią oczarować lokacjami. Miejscówki w produkcjach tego typu często są efektem prac scenografów, modelarzy i oczywiście speców od CGI. Niemniej zdarza się, że to co widzimy na ekranie w nawet najbardziej oderwanym od rzeczywistości filmie jest prawdziwym miejscem. Przygotowaliśmy krótkie zestawienie lokacji filmowych, które znajdziemy w rzeczywistości.

Oczywiście patrząc na liczbę filmów można by stworzyć wręcz nieskończoną listę lokacji filmowych w rzeczywistości. Postanowiliśmy jednak skupić się na początek na kilku naprawdę niesamowitych miejscach, które na ekranie wyglądają na efekt długich prac grafików i scenarzystów. Przede wszystkim dobraliśmy miejsca z filmów sci-fi i fantasy, które są szczególnie bliskie geekowskim serduszkom. Bez zbędnego przedłużania zapraszamy na przegląd niesamowitych lokacji filmowych, które możecie odwiedzić.

Star Wars: Ostatni Jedi - Skellig Michael

W Star Wars: Ostatni Jedi widzowie mogli zobaczyć świątynię Jedi noszącą nazwę Ahch-To. Ukrywał się na niej Luke Skywalker i tam udzielił lekcji Rey. Lokacja od samego początku wyglądała na wymysł filmowców. Tymczasem zdjęcia zrealizowano na irlandzkiej wyspie Skellig Michael znan

Meta Quest 3S - najtańsza opcja gogli VR

Gogle wirtualnej rzeczywistości nie okazały się tak wielkim hitem, jak się tego spodziewali ich orendownicy, ale nie podzieliły losu takich cudów, jak np. trójwymiarowe telewizory. Rozrywka VR ma swoich zwolenników, a wraz z coraz tańszym i bardziej przystępnym sprzętem to grono powolutku rośnie. Kolejną okazją do ściągnięcia nowych użytkowników jest premiera Meta Quest 3S.

Meta Quest 3S zostały pokazane końcem września, a od 15 października są dostępne w sprzedaży w oficjalnym sklepie. W polskiej dystrybucji mają się pojawić w drugiej połowie października. Co sprawia, że te gogle są tak interesujące? Przede wszystkim jest to najtańszy nowy model gogli VR. Co więcej pod względem wydajności nie odbiegają one bardzo od topowego modelu marki, czy podstawowych gogli Meta Quest 3. W zasadzie mamy tu do czynienia z mieszanką modelu Quest 3 i Quest 2. Można by się spodziewać, że kompromisy pójdą na niekorzyść użytkowników, ale ku zaskoczeniu wszystkich udało się osiągnąć naprawdę ciekawe połączenie cech wspomnianych sprzętów i to w rozsądnej cenie. Przyjrzyjmy się nieco bliżej goglom Meta Quest 3S.

Meta Quest 3S – zaskakująco dobra wydajność

Meta Quest 3S pod względem wydajności nie tylko nie będzie odstawać od droższych gogli, ale też w grach może spi

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.