Niesamowite lokacje z filmów, które można odwiedzić w rzeczywistości

Filmy sci-fi i fantasy potrafią oczarować lokacjami. Miejscówki w produkcjach tego typu często są efektem prac scenografów, modelarzy i oczywiście speców od CGI. Niemniej zdarza się, że to co widzimy na ekranie w nawet najbardziej oderwanym od rzeczywistości filmie jest prawdziwym miejscem. Przygotowaliśmy krótkie zestawienie lokacji filmowych, które znajdziemy w rzeczywistości.

Oczywiście patrząc na liczbę filmów można by stworzyć wręcz nieskończoną listę lokacji filmowych w rzeczywistości. Postanowiliśmy jednak skupić się na początek na kilku naprawdę niesamowitych miejscach, które na ekranie wyglądają na efekt długich prac grafików i scenarzystów. Przede wszystkim dobraliśmy miejsca z filmów sci-fi i fantasy, które są szczególnie bliskie geekowskim serduszkom. Bez zbędnego przedłużania zapraszamy na przegląd niesamowitych lokacji filmowych, które możecie odwiedzić.

Star Wars: Ostatni Jedi - Skellig Michael

W Star Wars: Ostatni Jedi widzowie mogli zobaczyć świątynię Jedi noszącą nazwę Ahch-To. Ukrywał się na niej Luke Skywalker i tam udzielił lekcji Rey. Lokacja od samego początku wyglądała na wymysł filmowców. Tymczasem zdjęcia zrealizowano na irlandzkiej wyspie Skellig Michael znanej też jako Great Skellig. Nie tylko kształt wyspy został wykorzystany w ujęciach, ale też cała charakterystyczna wioska przypominająca kamienne ule istnieje naprawdę. Filmowcy nie mogli jednak kręcić bezpośrednio w zabudowach, ponieważ te są objęte ochroną. Oryginalna wioska znajduje się w ujęciach jako tło, a sceny odgrywane na jej terenie to już lokacja zbudowana na wzór oryginału.

Diuna: Część druga – grobowiec rodziny Brion

Denis Villeneuve stworzył kręcąc obie części Diuny prawdziwe wizualne arcydzieło. Przywiązanie do detali i unikatowy styl ukazania świata sprawiły, że film został tak ciepło przyjęty. Nie licząc pustyni większość miejsc z filmu wygląda na twory filmowców. Tymczasem znalazła się w nich lokacja będąca niemal niezmieniona względem rzeczywistości. Ujęcia z Imperatorem i księżniczką Irulaną zostały nakręcone we Włoszech. Wnętrza i ogrody pałacu są tak naprawdę grobowcem rodziny Brion, który zlokalizowano w pobliżu miejscowości Asolo. Niezwykła budowla została zaprojektowana przez Carlo Scarpę i stanowi niesamowite arcydzieło architektury.

Władca Pierścieni – Shire w Nowej Zelandii

Istnienie Shire w Nowej Zelandii jest bardzo dobrze znanym faktem. To flagowy przykład połączenia interesów filmowców i władz lokalnych w celu rozkręcenia biznesu turystycznego. Wioska Hobbitów znajduje się niedaleko miasta Matamata. Peter Jackson długo szukał odpowiednich lokacji dla swojej trylogii i w końcu trafił na małą wieś, która pasowała doskonale do odegrania Shire. W jej okolicy znajdowały się pagórki, które były idealne dla stworzenia domów pod pagórkiem. Filmowcy musieli stworzyć całą infrastrukturę lokacji i dosłownie odtworzyli książkowy świat na wzgórzach. Po nakręceniu filmów lokację pozostawiono, aby mogła stać się atrakcją turystyczną. Miejsce to jest ciągle pielęgnowane i utrzymywane w doskonałym stanie, dzięki czemu każdy turysta może się choć przez chwile poczuć, jakby odwiedził prawdziwy kraj niziołków.

Harry Potter – Uniwersytet w Oxfordzie

W sadze o Harrym Potterze niemym bohaterem jest Hogwart. Szkoła Magii i Czarodziejstwa jest miejscem niezwykłym, co świetnie oddano w filmowych adaptacjach. Osoby wybierające się do Oxfordu mogą odwiedzić kilka miejsc, które wystąpiły w filmach o chłopcu, który przeżył. Sale Uniwersytetu w Oxfordzie odgrywały m.in. sale lekcyjne, czy charakterystyczny dziedziniec transmutacji i schody, na których rozgrywały się sceny przed przydziałem do domów. Jadalnia w Christ Church College stała się Wielką Salą, a Biblioteka Bodlejańska odgrywała swoją odpowiedniczkę z magicznego świata. Jeśli ktoś chce zobaczyć te wszystkie miejsca, to nie brakuje zorganizowanych wycieczek po wspomnianych lokacjach. Warto podkreślić, że budynki i sale Uniwersytetu w Oxfordzie znalazły się w filmie dlatego, ponieważ J.K. Rowling przed produkcją filmu oprowadziła producentów po uniwersytecie pokazując inspiracje dla magicznego świata. Jak widać filmowcom się spodobało.

Indiana Jones: Ostatnia Krucjata – Petra w Jordanii

Finałowe sekwencje trzeciej odsłony przygód Indiany Jonesa zabierają nas do tajemniczej świątyni. Droga prowadząca między skałami i niezwykłe wykute w skale wrota z piękną fasadą budynku robią wrażenie. Sceny te przedstawiają ruiny miasta Petra w Jordanii. Zabytkowe budowle w 1989 roku zostały wpisane na listę nowych siedmiu Cudów Świata. Lokacja wygląda fenomenalnie i filmowcy nie musieli jej niczym retuszować, aby dodać jej majestatu na ekranie. Oczywiście to co zobaczyliśmy w filmie dalej jest już fikcją, ale Petra nadal nie odkryła wszystkich swoich tajemnic przed archeologami.

Star Wars: Atak Klonów - Villa del Balbianello

Villa del Balbianello znajduje się nad jeziorem Como we Włoszech i można ją zaliczyć do jednych z najpiękniejszych kurortów świata. Przynajmniej jeżeli cenicie sobie włoską architekturę i krajobrazy wysokich gór przecinane tonią wody. Pewnie niewiele osób spodziewało się, że w nakręconych niemal w całości na green screenach prequelach Gwiezdnych Wojen znalazła się taka lokacja. Tymczasem to w tym włoskim kurorcie nakręcono romantyczne sceny między Anakinem i Padme. Willa jest dostępna dla zwiedzających i gości, więc możecie się poczuć niczym postać ze Star Wars lub James Bond. W tym miejscu nakręcono bowiem sceny z ostatniego Casino Royale.

Star Wars: Nowa Nadzieja - Hotel Sidi Idriss

Będąc przy Gwiezdnych Wojnach nie można zapomnieć o farmie Larsów. Tunezyjski hotel Sidi Idriss powstał w miejscu, gdzie kręcono Nową Nadzieję, Część kompleksu stanowią pomieszczenia odgrywające farmę wodną rodziny Luke'a Skywalkera. Spora część dekoracji zachowała się z czasów powstawania filmów, dlatego miejsce to jest ciągle duża atrakcją dla fanów uniwersum wykreowanego przez George'a Lucasa. Niewątpliwie zobaczenie tego miejsca może być dla wielu osób niesamowitym przeżyciem. Ciekawe tylko, czy serwują w hotelu niebieskie mleko.

Gladiator, Gra o Tron, Królestwo Niebieskie i inne - Ait Ben Haddou

Ait Ben Haddou w Maroku jest ufortyfikowaną osadą mającą swoje początki w okresie Średniowiecza. W czasach świetności była ważnym punktem na szlakach handlowych, ale z czasem i nowymi drogami towarowymi jej znaczenie zmalało, a obecnie jest niemal w całości opuszczona. Zabytkowe miasto wraz z fortem zostało zachowane w doskonałym stanie i końcem minionego stulecia wpisano je na listę zabytków UNESCO. Miejsce to zostało wykorzystane do stworzenia lokacji w takich filmach, jak Gladiator, Królestwo Niebieskie, czy Książę Persji. Na miejscu przebywała także ekipa tworząca Grę o Tron.

No i na razie to tyle. Oczywiście można się doszukać znacznie więcej lokacji z kultowych filmów sci-fi i fantasy, które odwiedzimy w rzeczywistości. Niemniej powyższe miejsca mogą być dla wielu widzów prawdziwym zaskoczeniem. Może wkrótce zaserwujemy kolejną porcje takich miejsc!

Daj znać o nas znajomym

Sekretne koncepty Porsche ujawnione!

Wiele osób śmieje się, że Porsche słynie głównie z auta bazującego na kultowym "Garbusie", a projektanci marki nie mają pomysłów. Pojazdy tej firmy trafiające na rynek faktycznie nie zawsze błyszczą, ale projektantom Porsche nie można odmówić umiejętności. Wystarczy spojrzeć na piękne koncepty, a właśnie nadarzyła się ku temu doskonała okazja.

Producent postanowił zaprezentować światu swoje jednorazowe koncepty, które nigdy wcześniej nie widziały światła dziennego. O Panie, ależ śliczne maszyny zalegają w garażach studia projektowego Porsche. Wszystkie samochody wychodzące spod piór projektantów marki można oglądać także w wydanej niedawno książce pod tytułem "Porsche Unseen". Jej lektura pozwala nie tylko zobaczyć cuda stworzone przez designerów Porsche, ale także zgłębić procesy tworzenia współczesnych samochodów.

Porsche - prezentacja nieznanych konceptów

Design Porsche ma swoich wielkich fanów oraz zagorzałych przeciwników. Nie da się jednak odmówić projektantom marki dbałości o detale, a patrząc na koncepty z przeszłości także odwagi. To właśnie maszyny studyjne idealnie pokazują śmiałość i kunszt designerów. Dzięki fantastycznym koncepcjom do modeli produkcyjnych przekradły się rozwiązania zapewniają

Serialowe i filmowe samochody z Playmobil

Staramy się regularnie wynajdować ciekawostki dla geeków, które mogą wpasować się w wasze kolekcje gadżetów. Z tego względu nie brakuje u nas różnych zabawek i ostatnio przeglądając odmęty internetu trafiliśmy na kultowe samochody z filmów i seriali od Playmobil!

Playmobil jest niemiecką marką mającą w swojej ofercie zabawki na pograniczu klocków konstrukcyjnych i klasycznych modeli dziecięcych. Konstrukcje są bardzo proste i bardziej nastawione na odgrywanie scenek przez dzieci niż budowanie w stylu klocków LEGO, czy Cobi. W zasadzie zabawki tej firmy są kierowane raczej do najmłodszych, ale jakiś czas temu naszą uwagę zwróciły zestawy na licencji komiksów z serii Asteriks. Poszczególne komplety pozwalają zbudować całą wioskę Galów, obóz Rzymian i różne pomniejsze lokacje. Oczywiście całość uzupełniają figurki. To one mimo wysokiej jakości wykonania swoim projektem mogą odrzucać dorosłych geeków szukających gadżetów do kolekcji.

Niemniej dziś nie o Asteriksie, ale o pojazdach. Te bowiem w wersji Playmobil prezentują się naprawdę nieźle. A jakie pojazdy? Jak wspomnieliśmy marka ma serię filmową i kilka licencji było dla nas niezłym szokie

Największe gamingowe porażki 2024 roku!

Rok 2024 już za nami i chociaż stronimy od podsumowań to jednej kwestii chcemy się bliżej przyjrzeć. Ostatnie 12 miesięcy obfitowało w wiele głośnych i nieudanych premier w świecie gier. Przygotowaliśmy więc listę największych growych porażek 2024.

Wiele osób mówi, że żyjemy w najlepszych czasach gamingu i jeśli spojrzymy przez pryzmat małych deweloperów oraz gier indie, albo tzw. średniaków AA to faktycznie możemy się ku temu stwierdzeniu przychylić. W minionym roku na rynek trafiło naprawdę wiele fantastycznych tytułów, a gry jeszcze nigdy nie były tak dostępne jak teraz. Chociaż platformy cyfrowej dystrybucji i programy subskrypcyjne mają swoje minusy to jednak mocno ułatwiają dostęp do gier. Dodajmy do tego kilka wiodących konsol, granie w chmurze, czy potężny arsenał retro sprzętów. Bycie graczem jest dziś łatwe, ale w tym polu dobrobytu jest jeden zakątek nędzy i rozpaczy. Nazwa jego brzmi... segment AAA.

W 2024 roku na łopatki wyłożyli się najwięksi gracze na rynku. Gry AAA w znacznej większości mijały się z oczekiwaniami graczy i księgowych. Niestety tak to jest kiedy ci drudzy wróżą z Excela co powinno się podobać tym pierwszym. Zebraliśmy kilka największych wpadek rynku gier i najgorszych gier 2024 roku. Pominiemy niewesołą sytuację na rynku zatrudnienia w branży gamingowej, ponie

Kalendarze adwentowe LEGO na 2023 rok

Kalendarze adwentowe LEGO okazały się najwyraźniej trafionym pomysłem, ponieważ duńska marka regularnie wypuszcza nowe zestawy. Nie da się ukryć, że są one droższą opcją niż klasyczne wersje z łakociami, ale z drugiej strony stanowią kopalnię naprawdę ciekawych minifigurek i konstrukcji. Jakie atrakcje LEGO przygotowało na 2023 rok?

Z dzieciństwa pamiętam kalendarze adwentowe z czekoladkami. Każde z 24 okienek skrywało inną słodką figurkę. Bałwanki, sanki, czy gwiazdki cieszyły jak nic, a odkrywanie codziennie nowych czekoladek było fantastyczną zabawą samą w sobie. Dziś prawie każda marka ma swój kalendarz adwentowy, a niektóre wręcz zaskakują pomysłowością podczas gdy inne wywołują falę żenady. Sam w zeszłym roku dostałem kalendarz jakiejś marki, w którym były żelki! Radość wielka, gdyż fanem żelek jestem. Tylko w każdym okienku była taka sama żelka, a w ostatnim oknie bodajże były dwie. Na szczęście kalendarze adwentowe LEGO serwują nam naprawdę ciekawe wnętrzności i tylko trochę szkoda, że już ich okładki odkrywają przed nami niemal całą zawartość pudełka. W 2023 roku LEGO wypuściło 5 kalendarzy adwentowych, z czego trzy są produktami licencjonowanymi, a dwa bazują na autorskich seriach duńskiej firmy. Postanowiłem przybliżyć wam te zestawy świąteczne, które mają umilić oczekiwanie na Boże Narodzenie

Recenzja komiksu Asteriks. Biały Irys

„Biały Irys” jest najnowszym tomem z serii „Asteriks”. To już 40 album z przygodami dzielnych Galów. Czy tym razem dostaliśmy angażująca przygodę? Zapraszamy na naszą recenzję komiksu!

Asteriks zadebiutował w 1959 roku i do dziś jego przygody są kontynuowane. „Biały Irys” jest kolejnym tomem zilustrowanym przez Didera Conrada. Za historię tym razem odpowiadał Fabrice Caro, a nie Jean-Yves Ferri. W tym miejscu należy przypomnieć, że postać Asteriksa wymyślił Rene Goscinny, a pierwotnym ilustratorem przygód Galów był Alberto Uderzo. Więcej dowiecie się z naszego artykułu o serii komiksów z Asteriksem. Czy najnowszy album godnie kontynuuje spuściznę marki? Zapraszamy na naszą krótką recenzję!

„Biały Irys” - ta kreska nadal zachwyca

Zacznijmy od ilustracji, które w tym przypadku zasadniczo odpowiadają za tożsamość bohaterów. Dider Conrad objął funkcję ilustratora serii od 36 tomu i ponownie udowodnił, że czuje tę markę komiksów. „Biały Irys” wygląda po prostu wyśmienicie. Bohaterowie prezentują się tak, jak powinni, a kreska od razu zdradza nam z czym mamy do cz

Co to jest Nintendo Virtual Game Cards?

Nintendo obecnie jest uznawane za ostatni bastion klasycznego gamingu. Konsole marki m.in. ciągle posiadają ekskluzywne tytuły, korzystają z kartridżów i skupiają się na czystej radości z grania. Teraz nadchodzi rewolucja, czyli możliwość pożyczania cyfrowych wersji gier na Switch'a! Czym są Virtual Game Cards?

Podczas ostatniego marcowego Nintendo Direct zaprezentowano ku zaskoczeniu widzów nową funkcję, jaka zostanie wydana na konsolę Nintendo Switch końcem kwietnia. Aktualizacja trafi na odchodzącego pstryczka i będzie jedną z głównych części ekosystemu obejmującego także Switcha 2. Virtual Game Cards będą dokładnie tym, na co wskazuje nazwa, czyli wirtualnymi kartridżami z grami. Wiążą się z tym nowe możliwości, jakich będą mogli pozazdrościć właścicielom Switcha użytkownicy innych konsol. 

Virtual Game Cards pozwolą na pożyczanie sobie gier cyfrowych! To niemała rewolucja, choć pamiętajmy, że mówimy o dużych korporacjach, więc jest pewien haczyk. A właściwie dwa, które tak naprawdę nie mają wielkiego znaczenia.

Jak działają Virtual Game Cards?

Virtual Game Cards będą nowym sposobem zarządzania grami zakupionymi w cyfrowej wersji za pośrednictwem sklepu Nintendo eShop. Aktualizacja wprowadzi w menu Nintendo Switch nową zakładkę z wirtualnymi

Gry z PlayStation na PC

W ostatnim czasie rozgorzewa dyskusja na temat ekskluzywności gier. Nie ma co ukrywać, że era „exów” niestety dobiega końca i sami włodarze platform jasno dają to do zrozumienia. Taki stan rzeczy szczególnie boli fanów PlayStation, którzy przywiązywali wielką wagę do marek ekskluzywnych produkowanych przez studia Sony. Dlatego dziś przyjrzyjmy się grom z PlayStation, które trafiły na PC.

Sony obrało ciekawą strategię wydawania swoich gier na innych platformach. A w zasadzie platformie, ponieważ Japończycy oferują swoje tytuły jedynie na PC spośród konkurencyjnych sprzętów. Patrząc na dotychczasowe premiery można założyć, że wydawca rzuca na pecety pierwsze części swoich marek tuż przed pojawieniem się kontynuacji na PlayStation lub w okolicach takich debiutów. Wynika to zapewne z chęci zarzucenia przynęty na graczy. Jeśli spodoba im się pierwsza część to niech kupią konsolę i grają w kontynuację na niej. Ot przemyślana marketingowa strategia. Oczywiście trafiają się także inne gry pojawiające się na PC. Tutaj zazwyczaj mija odpowiedni czas od premiery, choć i tu są pewne wyjątki.

Nie będziemy dyskutować o polityce marki i tym, czy powolne eliminowanie ekskluzywnych tytułów jest dobre dla branży i graczy. Zamiast tego krótko przyjrzymy się gr

Gry z PS1 na Nintendo Switch

Moda na retro rośnie w siłę i chyba dziś nie ma lepszych czasów na ogrywanie klasyków. Na rynku znajdziemy masę sprzętów pozwalających cieszyć się starymi grami. Dziś przychodzimy do was z małym zestawieniem gier z pierwszego PlayStation na Nintendo Switch.

Nintendo Switch nie jest może pierwszym urządzeniem przychodzącym na myśl w kontekście gier retro. Wiele osób najpierw pomyśli o oryginalnych minikonsolkach, handheldach pokroju Anbernic, czy komputerach PC i całej masie emulatorów. Niemniej jak popatrzymy na bibliotekę Switcha to zawiera ona sporo klasycznych gier z różnych platform. Samo Nintendo Switch Online pozwala ograć wiele klasyków z japońskich konsol. 

Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby na Nintendo Switch zagrać w kilka kultowych gier z pierwszego PlayStation. To w zasadzie ciekawa sytuacja, ponieważ Sony niemal trzy dekady temu utarło nosa Nintendo za pomocą szaraczka. Niemniej Switch się sprzedaje jak świeże bułeczki, więc jego biblioteka rośnie w wielu kierunkach. Przyjrzyjmy się, w jakie tytuły z PS One zagramy na pstryczku. Dodajmy tylko, że większość tych gier to odświeżone wersje dostosowane do współczesnych pla

Alternatywy dla Starfield

Starfield okazał się dla wielu graczy sporym rozczarowaniem. Tytuł obiecywał wiele, a ostatecznie okazał się po prostu kolejną grą Bethesdy, która pod wieloma względami tkwi w limbo przeszłości. Niemniej tytuł zdaje się mieć tyle samo zwolenników co przeciwników. My za to zadajemy sobie pytanie, w co zagrać zamiast Starfield?

Nie będziemy wymieniać gier, które są podobne do Starfield. Musielibyśmy podać choćby ostatnie cztery Fallouty, czy gry z serii The Elder Scrolls. Obie serie nie oferują nam jednak kosmicznej przygody. Zamiast tego podrzucamy kilka tytułów, które zbierają nas w przestrzeń kosmiczną i robię pewne rzeczy dużo lepiej niż ostatnia "wielka" gra Bethesdy. Zapraszamy do przeglądu tytułów, które warto potraktować jako alternatywę dla Starfield.

The Outer Worlds – suplement gier Bethesdy

Wyobraźcie sobie pierwszoosobowego Fallouta w kosmosie z własnym statkiem. Taki jest The Outer Worlds od studia Obsidian Entertainment. Tytuł na pierw

RAM 1500 TRX - pickup do szaleństw w terenie

Kiedy myślimy o terenowym pickupie powalającym osiągami i dającym nieograniczone możliwości szaleństwa na luźnych nawierzchniach to natychmiast mamy przed oczyma Forda F-150 Raptor. Wygląda jednak na to, że nadchodzi kometa mająca zmieść dinozaura z powierzchni. Przynajmniej taki cel zdaje się mieć RAM 1500 TRX.

Cztery lata po pokazie konceptu Rebel TRX amerykańska marka zdecydowała się na zaprezentowanie produkcyjnego pickupa dla szaleńców. Oto maszyna posiadająca prześwit niemal 30 cm, przestrzeń na zapakowanie quada, czy innych sprzętów i przyspieszająca do setki w niespełna 5 s.

RAM 1500 TRX jest pickupem bezkompromisowym. To nie klasyczny wół roboczy, ale pojazd pozwalający poskakać po wydmach i przelatywać przez teren z prędkościami godnymi rasowej rajdówki. Na papierze nowa zabawka dosłownie zjada kultowego już Raptora.

RAM 1500 TRX vs Ford F-150 Raptor - więcej mocy i nie tylko

Terenowa zabawka Forda może się pochwalić mocą "zaledwie" 450 KM. Do tej pory taka moc wprawiała w zachwyt, ale RAM 1500 TRX ma pod maską 6,2-litrowy silnik V8 o mocy 712 KM i momencie

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.