Spider-Man w grach, czyli historia wirtualnych przygód Petera Parkera

Spider-Man zadebiutował na łamach komiksów w 1962 roku i do dziś pozostaje jednym z najbardziej lubianych superbohaterów. Koncept chłopaka z sąsiedztwa posiadającego potężne pajęcze moce był strzałem w dziesiątkę. Czytelnicy mogli się utożsamiać z bohaterem i dorastali wraz z nim. Pajączek gościł w komiksach, serialach i filmach, a my dziś przedstawimy wam gry z Człowiekiem-Pająkiem!

Superbohaterowie nie mieli zbyt dużego szczęścia do gier komputerowych. Ten trend zdawała się zmieniać seria Batman: Arkham, ale przed debiutem pierwszej części przygód Batmana od Rocksteady najlepsze tytuły komiksowe to były gry ze Spider-Manem. Przynajmniej spora ich część robiła naprawdę świetne wrażenie. Nie będziemy opisywać wszystkich, ani też tworzyć żadnej topki, ale postaramy się nakreślić różne etapy w historii wirtualnych przygód Petera Parkera i innych bohaterów noszących pajęczy kostium na stacjonarnych sprzętach do grania.

Spider-Man przed erą 3D

Spider-Man zawsze cieszył się dużą popularnością, więc bardzo szybko starano się przenieść jego przygody do formy wirtualnej rozrywki. Pierwszą próba był „Spider-Man” z 1982 roku, wydany na Atari 2600. Bohater w tej grze miał za zadanie wspiąć się na szczyt wieżowca przy użyciu pajęczych sieci, w czym przeszkadzali sługusi Zielonego Goblina. Mechanicznie prosta gra całkiem nieźle oddawała postać pajączka. Wraz z rozwojem platform do grania i pojawianiem się takich konstrukcji, jak Commodore 64 gry z pajączkiem nabierały bardziej zaawansowanych kształtów.

W „The Amazing Spider-Man and Captain America in Dr. Doom's Revenge!” z 1989 r. wprowadzono mechaniki walki. Zaś „The Amazing Spider-Man” rok później wpisał bohatera w platformowy schemat rozgrywki. Na początku lat 90-tych lubiany bohater trafiał do gier zarówno na komputerach, jak i konsolach. Tytuły pokroju „Spider-Man & Venom: Maximum Carnage” na SNES i Sega Mega Drive zmieniały schemat rozgrywki na chodzone bijatyki pozwalające m.in. na stosowanie sekwencji ciosów. Trzeba jednak przyznać, że żadna gra 2D nie dała graczom tak naprawdę wcielić się w Człowieka-Pająka. Ciągle czegoś brakowało, a prawdziwy przełom miał nadejść wraz z nowym millenium.

Spider-Man i bujanie się na sieci

Pojawienie się końcem minionego stulecia konsol nowej generacji zaowocowało bumem na grafikę 3D. W 2000 roku studio Neversoft Entertainment zaprezentowało światu grę „Spider-Man”, która została zaprojektowana z myślą o PSOne, a rok później za sprawą zewnętrznej ekipy deweloperskiej trafiła na PC. Człowiek-Pająk pierwszy raz został ukazany w trójwymiarze, ale nie to było prawdziwą rewolucją. Graczy zafascynował system bujania się na pajęczynach. Bohater w końcu mógł się przemieszczać po lokacjach niczym w komiksowym pierwowzorze. To w połączeniu z ciekawą autorską fabułą i bogatą biblioteką bohaterów oraz złoczyńców z uniwersum Marvela przełożyło się na wielką popularność gry. Gracze do dziś uznają pierwszą trójwymiarową grę o Spider-Manie za jedną z najlepszych o tym herosie.

W 2002 roku mieliśmy już szóstą generację konsol i premierę pierwszego filmu o Człowieku-Pająku od Sama Raimiego. To oznaczało, że Sony chciało grę na podstawie kinowego hitu, a produkcję zlecono dobrze znanemu dziś studiu Treyarch. Deweloper opracował innowacyjny system bujania się na pajęczynach, ale nie zdążył z jego pełną implementacją do gry. W efekcie „Spider-Man: The Movie” zaliczył skok jakościowy, ale jeszcze nie taki, jak chcieli tego twórcy. Na szczęście mieli okazję nadrobić braki w wydanym dwa lata później „Spider-Man 2: The Game”. W końcu udało się doprowadzić do perfekcji poruszanie się bohatera po mieście. Teraz pajęczyny przyczepiały się do budynków i obiektów w świecie gry, a nie kleiły się do pustki na niebie. Oznaczało to jeszcze większa immersję. Co więcej mimo fabuły nawiązującej do filmu otrzymaliśmy otwarty świat i więcej luzu w wykonywaniu kolejnych zadań. Tytuł okazał się mniej liniowy, co spodobało się graczom. „Spider-Man 3: The Game” z 2007 roku nie odniósł już takiego sukcesu ze względu na zakradającą się monotonię do rozgrywki. Takiemu obrotowi spraw było winne samo studio, które w 2005 roku wydało grę „Ultimate Spider-Man”. Ta nie tylko zawierała najlepsze pomysły mechaniczne z poprzedniej gry studia o Człowieku-Pająku, ale także posiadała autorską fabułę ukazująca początki Petera Parkera w roli superbohatera. W grze pojawiło się multum ikonicznych postaci, a gracze mogli poprowadzić także Venoma. Jakby tego było mało postawiono na kreskówkową oprawę graficzną, która na długo zachowała świeżość.

Spider-Man i droga ku nudzie

Spider-Man był bohaterem kilku naprawdę dobrych gier, które ustanowiły fundament pod całą serię. Niestety stagnacja i brak świeżych pomysłów w połączeniu z pewnym zmęczeniem materiału przełożyły się na kolejne tytuły, które były mało odkrywcze, niewciągające i często gorsze od lubianych poprzedniczek. Deweloperzy co prawda szukali pomysłów na urozmaicenie rozgrywki, ale te zwyczajnie nie wystarczały, a czasem były zrealizowane bardzo pokracznie.

„Spider-Man: Web of Shadows” był pożegnaniem studia Treyarch z postacią Petera Parkera i nie wypadło ono za dobrze. Gra była dość miałka, a nawet system bujania się na pajęczynach wydawał się uszczuplony. W 2010 roku inne zespoły przejęły markę i „Spider-Man: Shattered Dimensions” zaskoczył szczególnie ciekawą fabułą odciskająca piętno na rozgrywce. Gracze obserwowali przygody czterech Spider-Manów z różnych uniwersów, co pozwoliło wprowadzić do gry m.in. pajączka w wersji noir, czy futurystycznego herosa z przyszłości. Niestety po chwilowym skoku kreatywności przyszedł bardzo monotonny „Spider-Man: Edge of Time”, który nie wykorzystał dobrze pomysłu rozgrywania akcji w dwóch różnych okresach czasu.

Debiut nowych kinowych przygód pajączka pociągnął za sobą premierę dwóch gier na licencji filmowej. Niestety „The Amazing Spider-Man” cierpiał na wszystkie bolączki adaptacji growych, a do tego opowiadał fabułę po wydarzeniach z filmu. „The Amazing Spider-Man 2” poprawiał znacząco oprawę graficzną i ogólny koncept, ale nadal był grą bardzo przeciętną. Co więcej ze swoją historią jeszcze bardziej odpływał od filmu, któremu towarzyszył i w zasadzie był bardziej kontynuacją poprzedniej gry niż adaptacją obrazu kinowego. Spider-Man musiał odpocząć od gier, a gracze od Spider-Mana!

Spider-Man powraca w blasku

Gracze widząc pierwsze zapowiedzi studia Insomniac Games dotyczące gry „Marvel's Spider-Man” mieli mieszane uczucia. Z jednej strony pełna ekscytacja związana m.in. z popularnością pajączka w MCU, a z drugiej wiele obaw. Czy deweloperowi uda się stworzyć grę, która będzie dobra? Zwiastuny prezentowały się wyśmienicie, gameplay'e aż za dobrze, a premiera tytułu okazała się spektakularnym sukcesem!

Deweloper postawił na historię niezwiązaną z żadnym komiksem czy filmem, więc mógł dostosować całą fabułę i charakterystyki postaci do swoich potrzeb. Mechanicznie dostaliśmy perfekcyjny system poruszania się i wyśmienite bujanie się na pajęczynach. Walka wydawała się mocno inspirowana serią Batman Arkham, ale została bardzo zgrabnie dostosowana do mocy i umiejętności Spider-Mana. Całość ubrano w fantastyczną oprawę graficzną, która wykorzystała możliwości PS4 do granic. Najważniejsze jednak, że całość doskonale oddała klimat komiksów o Człowieku-Pająku i bezapelacyjnie okazała się najlepszą grą o tym bohaterze.

„Marvel's Spider-Man” doczekał się trzech rozszerzeń fabularnych po czym w 2020 roku na PS4 i PS5 trafiło coś na miarę samodzielnego rozszerzenia lub spin-offu. „Marvel's Spider-Man: Miles Morales” rozgrywał się w tym samym mieście, ale w zimowych warunkach, Bohaterem zaś został tytułowy chłopak, który w komiksach przejął rolę pajączka z sąsiedztwa. Podopieczny Petera Parkera musiał zadbać o mieszkańców Nowego Jorku, gdy ten udał się na zasłużony urlop. Gra opowiadała mniejszą historię i wprowadziła niewiele zmian mechanicznych do formuły. Pojawiły się jednak nowe umiejętności bohatera pozwalające nieco inaczej rozgrywać potyczki z przeciwnikami. Najważniejsze jednak, że przygody Milesa okazały się świetnym wprowadzeniem do pełnoprawnego sequela, który pojawi się na rynku w październiku 2023 roku. Na opowieść o nim przyjdzie jeszcze czas. Należy jeszcze wspomnieć, że w 2022 r. na PC i 2023 r. na PS5 zawitał „Marvel's Spider-Man: Remastered”. Gra otrzymała poprawki graficzne oraz wszystkie rozszerzenia fabularne. Dzięki temu gracze, którzy nie posiadali PS4 w końcu mogli sprawdzić fenomen gry od Insomniac Games.

Wszystko wskazuje na to, że przed Spider-Manem jeszcze długa przyszłość w gamingu. Zapewne nadchodzący tytuł nie będzie ostatnim z Człowiekiem-Pająkiem. Trzeba jednak przyznać, że Insomniac Games postawił sobie i swoim następcom wysoko poprzeczkę. Może przez to znajdzie się miejsce na spin-offy i eksperymenty pokroju beat'em up'a „Spider-Man: Friend or Foe”.

Daj znać o nas znajomym

Gry na początek z Nintendo Switch 2

Niedawno sięgnąłeś lub sięgnęłaś po Nintendo Switch 2 i zastanawiasz się w co zagrać na tej konsoli? Na moment pisania tego artykułu biblioteka gier na najnowszą konsolę wielkiego "N" jest jeszcze dość skromna, ale nie brakuje kilku perełek. Postaraliśmy się wybrać kilka gier, które pozwolą poznać możliwości Switcha 2.

Większość tytułów w naszym zestawieniu gier na początek z Nintendo Switch 2 powstało z myślą o drugiej hybrydowej konsoli. Trzeba jednak mieć na uwadze, że biblioteka pierwszego Switcha jest imponująca, a kilka tytułów z poprzedniej generacji nabrało wiatru w żagle dzięki większej mocy. Dlatego pojawią się także gry nieco starsze, które pozwolą zapoznać się z seriami wydawanymi głównie na konsole Nintendo. Zdecydowaliśmy się nie zarzucać was dziesiątkami gier, które musicie ograć jeśli macie Switcha 2. Od przybytku głowa czasem potrafi zaboleć. Skupiliśm,y się na tytułach, które mogą się okazać faktycznie odświeżającym doświadczeniem.

Jakie gry na początek z Nintendo Switch 2

Nintendo Switch 2 będzie otrzymywać więcej dużych gier AAA od zewnętrznych wydawców, ale to i tak gry Nintendo będą wiodły prym w naszej polecajce. W końcu wielu graczy kupuje konsole Nintendo po to, aby zapoznać się z seriami niedostępnymi na innych platformach. M

LEGO Drzewko Bonsai jako Ent z Władcy Pierścieni

LEGO przeprosiło się z licencją Władcy Pierścieni i nowe zestawy robią imponujące wrażenie. Niestety zarówno swoim rozmachem, jak i cenami. Na szczęście społeczność miłośników klocków nie rozczarowuje i pokazuje, jak stworzyć swoje modele z kultowego uniwersum. Co powiecie np. na Enta z zestawu LEGO Drzewko Bonsai?

Dziś klocki LEGO są dla wielu użytkowników po prostu modelami i przedmiotami kolekcjonerskimi. Ot, złożyć według instrukcji, postawić na półce i zapomnieć. Na szczęście duch kreatywności nie zamiera całkowicie i niektórzy potrafią się jeszcze klockami LEGO bawić. Efektem są najróżniejsze konstrukcje, które nadrabiają braki licencyjne u duńskiej marki. Naszym punktem wyjścia niech będzie właśnie imponujący drzewiec wykonany w całości z zestawu LEGO Drzewko Bonsai 10281. Autor tej konstrukcji wykorzystał jedynie klocki, które znajdziecie w pudełku ze wspomnianym kompletem. No prawie, ponieważ na zdjęciach zobaczycie coś ekstra. 

LEGO Drzewko Bonsai zmienione w Enta z Władcy Pierścieni

Na fotografiach możecie zobaczyć model starego drzewca, który odegrał ważną rolę w historii Władcy Pierścieni. Figurka została wykonana w całości z element&oacut

Co mają do zaoferowania klocki BlueBrixx?

BlueBrixx jest marką klocków, którą chcielibyśmy zobaczyć oficjalnie w Polsce. Chociaż zapewne mogą być ku temu pewne konkretne przeszkody. Niemniej w portfolio tej firmy znajdują się komplety robiące piorunujące wrażenie. Dlatego postanowiliśmy się jej przyjrzeć nieco bliżej. Czym jest BlueBrixx?

Marka klocków BlueBrixx wzbudziła nasze zainteresowanie podczas tworzenia artykułu o alternatywach dla LEGO. Szybki przegląd oferty był niemałym zaskoczeniem. Niemiecki producent rzuca na rynek zestawy na bazie naprawdę mocnych licencji. No przynajmniej na pierwszy rzut oka. O ile część serii faktycznie korzysta z licencji, o tyle inne są bardzo mocno inspirowane. I mamy delikatne wrażenie, że te inspiracje mogą być przeszkodą w szerszej dystrybucji na rynkach europejskich. Chociaż możemy się mylić.

Czym w ogóle jest BlueBrixx i skąd się wzięło? Jakie klocki można kupić i dlaczego ta marka zwraca na siebie uwagę geeków? O tym dowiecie się poniżej. Zapraszamy na bliższe spojrzenie na klocki zza naszej zachodniej granicy. 

Czym jest marka BlueBrixx?

BlueBrixx jak już wiecie jest marką zajmującą się sprzedażą klocków konstrukcyjnych. No właśnie posłużmy się określeniem sprzedaży, a nie produkcji. G

Maserati MC20 - debiut włoskiego superauta

Maserati MC20 było zapowiadane od dawna i jak to bywa w przypadku włoskich marek premierę przekładano nie raz, a obietnice były wielkie. W końcu sportowa maszyna ujrzała światło dzienne i czapki z głów. Maserati w dobie elektryfikacji, szczucia klientów imponującymi liczbami oraz przemian aut w gadżety do smartfonów po prostu stworzyło tradycyjne superauto.

Włosi pokazali swoją nową zabawkę, która nie korzysta z silników elektrycznych na każdej osi i nie szczyci się mocą przeszło 1000 KM. Zamiast tego mamy do czynienia z autem posiadającym centralnie umieszczony silnik o mocy zaledwie 630 KM. Mało? Nie, ponieważ tej mocy i tak większość właścicieli nie wykorzysta, a niejeden zrobi sobie krzywdę, ponieważ na superauto go stać, ale lekcje jazdy to już rysa na dumie. Najważniejsze, że na rynku będzie dostępna sportowa maszyna, a nie kolejny gadżet pod marketingowy bełkot.

Maserati MC20 - klasyczny napęd w dobie elektryfikacji

Maserati MC20 oznacza Maserati Corse 2020, czyli jest kontynuacją tradycyjnego nazewnictwa sportowych maszyn marki. Ostatnim takim cackiem było MC12 bazujące na konstrukcji Ferrari Enzo. W samochodach sportowych nie wygląd, a serce jest najważniejsze.

Kanadyjczyk zebrał 24 auta z Szybkich i Wściekłych

Saga "Szybkich i Wściekłych" dawno odleciała od tematów motoryzacji i nielegalnych wyścigów samochodowych, ale ciągle posiada bardzo dużą grupę fanów. Niektórzy z nich zrobią wiele, aby mieć gadżety związane z ukochaną franczyzą. Czasem oznacza to samochody modyfikowane na modłę filmowych pojazdów. Pewien Kanadyjczyk poszedł o krok dalej i zbudował prawdziwą kolekcję replik samochodów ze srebrnego ekranu. W garażu pasjonata znalazły się 24 wyjątkowe maszyny.

"Fast and Furious" zadebiutowało w 2001 roku i do dziś seria ma się bardzo dobrze. Doczekała się nie tylko kilku kolejnych odsłon, ale w planach są kolejne części oraz spin-offy. Do tego na rynek trafiły różne gry, projekty oraz inne gadżety związane z marką. O ile pierwsze części faktycznie były kierowane do fanów motoryzacji to już kolejne przypominają skrzyżowanie filmów akcji z solidnym sci-fi, fantasy oraz innymi bajkami. Twórcy dawno porzucili korzenie oraz prawa fizyki. Tak czy inaczej na ekranie nadal pojawiają się fantastyczne motoryzacyjne perełki.

Jaki rejestrator samochodowy wybrać?

Rejestratory samochodowe stały się praktycznie obowiązkowym gadżetem dla kierowców. Nie posiadanie kamery w aucie może mieć smutne i kosztowne konsekwencje. W końcu na drogach nie brakuje matołów i cwaniaków, którzy swoimi popisami powodują niebezpieczne sytuacje. Brak świadków i nagrań może zrzucić winę na poszkodowanego, więc naprawdę warto kupić kamerkę. Tylko jaki rejestrator samochodowy wybrać?

Uczestniczenie w ruchu drogowym stało się w ostatnich latach niemałym wyzwaniem. Dostęp do prawa jazdy ma praktycznie każdy, kto tylko chce jeździć, a to oznacza, że za kierownicę siadają także osoby mające znikome pojęcie o jeżdżeniu. Nie, kurs na prawo jazdy w tym kraju nie uczy jeździć! Wystarczy się przejechać przez dowolne miasto, aby zobaczyć jakie braki mają kierowcy. Nie tylko umiejętności pozostawiają wiele do życzenia, ale także brak wyobraźni uczestników ruchu budzi żal.

Jakby wszystkiego było mało wkrótce mają wejść w życie przepisy dające pierwszeństwo pieszym przy przekraczaniu jezdni na pasach. Co to oznacza? Kierowcy i piesi mający wyobraźnię oraz rozsądek nadal będą zachowywali ostrożność w obrębie przejść dla pieszych. Natomiast piesi myślący, że auto zatrzyma się w miejscu, bo przecież nie słyszeli o tak zwanej fizyce, wejdą bez pomyślunku na jezdnię przed nadjeżdżający pojazd. W końcu chroni

Jak przygotować auto na mróz?

Zima do tej pory była dość łaskawa dla kierowców, ale prognozy zapowiadają na najbliższy czas spore mrozy. Póki co w wielu zakątkach Polski w końcu spadł śnieg i szczególnie najmłodsi będą mieli okazję cieszyć się białym puchem. Jeżeli wierzyć prognozom, to czekają nas jeszcze mrozy z temperaturami poniżej -10 stopni Celsjusza. Jak przygotować na takie warunki nasze samochody?

Nie da się ukryć, że od kilku dobrych lat zimy w Polsce są dość delikatne. Niewielu już pamięta potężne zaspy śnieżne oraz temperatury poniżej -20 stopni Celsjusza. W efekcie wielu kierowców, szczególnie tych młodszych nie ma pojęcia, jak przygotować samochód na mrozy. Oczywiście zapowiadane temperatury są dalekie od klęski żywiołowej i prawdziwych dramatów, ale już część kierowców może zostać zaskoczonych. Szczególnie jeżeli całą wiedzę o przygotowaniu auta na zimę opierają na wymianie opon na zimowe. Cóż te faktycznie się przydają na śniegu oraz w minusowych temperaturach, ale nie wpłyną na to, czy nasz samochód odpali. Na lodzie również nie zapewnią bezpieczeństwa bez odpowiedniej wyobraźni za kierownicą. Tak więc przyjrzyjmy się rzeczom, które warto przygotować przed atakiem mrozów.

Dobry akumulator sposobem na mróz

Prawdziwych mrozów nie pam

Rogogon Węgierski z LEGO

Zestawy LEGO Harry Potter mają różne oblicza i pozwalają graczom nie tylko odtworzyć szkołę magii, ale także konkretne sceny znane z filmów. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na regale rozgrywała się dynamiczna sekwencja z Turnieju Trójmagicznego. Zapraszamy na recenzję zestawu LEGO 76406 Rogogon Węgierski.

Rogogon Węgierski jest najgroźniejszym smokiem w Świecie Czarodziejów i jego udział w czwartej części filmu był niezwykle efektowny. W książce nie mieliśmy aż tak barwnej akcji, ale zestawy LEGO bazują na licencji filmowej i tak jest również w przypadku pierwszego zadania Turnieju Trójmagicznego. Jednak nie będę tu rozprawiać o różnicach między książkami i filmami z serii Harry Potter. Zamiast tego podzielę się wrażeniami z układania smoka i postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy warto po niego sięgnąć?

 

Co znajdziemy w zestawie LEGO 76406 Rogogon Węgierski?

 

Warto zacząć od tego, co w ogóle pozwala nam złożyć zestaw z Rogogonem Węgierskim. Oczywistym jest to, że finalnie powstanie smok znany z ekranu filmowej adaptacji książki Harry Potter i Czary Ognia. To bardzo istotna informacja, ponieważ magiczny gad jest w większości brązowy tak, jak jego filmowy odpowiednik. Książkowy smok budził grozę między

Jaką myszkę do biura?

Co może być ciężkiego w wyborze myszki komputerowej do pracy? Taki gryzoń musi mieć dwa przyciski, rolkę i łączyć się z komputerem. Pomyślało wielu przed przejrzeniem ofert. Producenci prześcigają się w wymyślaniu opcji, które pomogą w pracy, a specyfikacje niektórych akcesoriów biurowych nie ustępują tym gamingowym. Spokojnie, już spieszymy z pomocą! Podpowiadamy, jaką mysz wybrać do pracy biurowej!

Jeżeli czytacie ten artykuł w wyniku panicznych poszukiwań odpowiedzi na nurtujące was pytania to na wstępie uspokajamy. Wybór myszy do pracy nie jest skomplikowany, a do obsługi aplikacji biurowych nada się praktycznie każdy model, jaki znajdziecie w sklepach. Tak! Ten najtańszy także. Wynika to z faktu iż praca z dokumentami, klikanie w przeglądarce i przewijanie tabelek nie wymagają hirurgicznej precyzji i prędkości bolidu F1. Tak więc nie dajmy się zwariować i na spokojnie wyjaśnijmy, jakie parametry wystarczą myszy biurowej.

Jaki sensor w myszce komputerowej do pracy?

Przyglądając się ofertom myszy komputerowych jesteśmy bombardowani cyferkami. Marketingowcy przekonują o tym, jak dobrze mieć gryzonia z nowoczesnym sensorem o rozdzielczości 24000 dpi. Tylko, że nawet w gamingu taka rozdzielczość jest całkowicie bezużyteczna, bo mysz przez zbyt dużą czułość potrafi być za ne

Recenzja powerbanku Venom do Nintendo Switch 2

Czy powerbank Venom do Nintendo Switch 2 jest wart zakupu? Zapraszamy na użytkową recenzję powerbanku Venom VS4957, czyli gadżetu wyposażonego w uchwyt magnetyczny i stojak. Na papierze wszystko wygląda wyśmienicie, a jak jest w praktyce?

Nie będziemy się tu skupiać na szczegółowych parametrach. Nie mamy zamiaru zarzucać was cyferkami z pomiarów. Zamiast tego przedstawimy czysto użytkowe wrażenia. Czy warto kupić dedykowany powerbank do Nintendo Switch 2 od marki Venom. I na czym producent się dość solidnie wyłożył.

Co oferuje powerbank Venom do Nintendo Switch 2

Gadżet kryjący się pod nazwą Venom Power Bank & Stand for use with Nintendo Switch 2 przede wszystkim ma oferować dodatkową energię do ładowania hybrydowej konsoli. Jednak to potrafi wiele różnych powerbanków. Czym więc wyróżnia się Venom VS4957? Zgodnie z długą i mało romantyczną nazwą otrzymujemy stojak wbudowany w gadżet. Co bardziej istotne w zestawie znajduje się także magnetyczne mocowanie do wygodnego używania konsoli z baterią w trybie handhelda.

Producent postawił na pojemność 20000 mAh. Wbudowany ekran LED pozwala monitorować poziom naładowania wewnętrznych ogniw. Jednocześnie można zasilać trzy urządzenia. Nintendo Swit

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.