Najlepsze i najgorsze gry z Jamesem Bondem!

Jakie są najlepsze gry z Jamesem Bondem? 007: First Light przywrócił legendarnego Agenta Jej Królewskiej Mości do służby na konsolach i PC. Jeśli wierzyć recenzjom, to mamy do czynienia z naprawdę udanym powrotem. Ale w jakie inne gry warto zagrać?

Na przestrzeni kilku ostatnich dekad powstało naprawdę wiele gier o przygodach Agenta 007. Ich jakość była, powiedzmy sobie szczerze, różna. Sam pamiętam, jak zagrywałem się w Licence to Kill na Commodore 64. Dziś ten tytuł można ograć np. na C64 Mini. Zapraszam na przegląd wszystkich gier z Jamesem Bondem. Zarówno tych najlepszych, jak i najgorszych. I sporej liczby średniaków. 

James Bond na pierwszych konsolach i komputerach

007 zawsze był silną marką. Książki Iana Fleminga opowiadały o bardzo podkręconych przygodach brytyjskiego agenta. Z kolei ich adaptacje kinowe były festiwalem szalonych pomysłów i lekkiej kiczowatości polanej sosem akcji i humoru. To się po prostu oglądało i nadal ogląda bardzo dobrze. 

Wydawcy gier już w latach 80. ubiegłego wieku zorientowali się, że przygody Jamesa Bonda są bardzo wdzięcznym tematem do przeniesienia w formę cyfrowej rozrywki. To niesamowite, że tylko kilka razy udało się zrobić na ich podstawie dobre gry. No, ale zacznijmy od początku. A pierwsza gra o 007 nawet nie miała grafiki! W tym miejscu warto wspomnieć, że istnieją także gry planszowe o Bondzie!

Shaken but Not Stirred - 1982 r. ZX Spectrum

Pierwsza gra o Agencie 007 jest klasyczną przygodówką tekstową. Oznacza to, że gra nie posiadała grafiki, bo jej nie potrzebowała. Całość można przyrównać do współczesnych gier książkowych. Gracz czytał przebieg wydarzeń i tekstowo poruszał fabułę do przodu.

James Bond 007 - 1983 r. Atari 2600, Atari 5200, C64

Pod tym jakże wyszukanym tytułem skrywała się pierwsza gra o Bondzie z grafiką! I to nawet całkiem niezłą, ponieważ pojazd, którym kierujemy faktycznie przypomina pływającego Lotusa. Mamy do czynienia z akcyjniakiem, w którym płyniemy w prawo, omijamy pociski i strzelamy do statków i innych pojazdów. 

A View to a Kill - 1985 r. C64, ZX Spectrum, Apple II

Przygodowa gra akcji oparta o film o tym samym tytule. Gracze mogli przemierzać miasto kierując z widoku w kokpicie. Po dotarciu na miejsce 007 udawał się na lokacje, a perspektywa zmieniała się na coś, co wiele lat później Resident Evil dopracował do perfekcji. 

James Bond 007: Goldfinger - 1986 r. MS-DOS, Apple II

Mogłoby się wydawać, że w 1986 roku gry już przyciągały realistyczną grafiką złożoną z kilku pikseli. Nic bardziej mylnego. Goldfinger udowadniał, że jest jeszcze miejsce na gry tekstowe. A przynajmniej jego wydawcy tak sądzili. Kolejna bezpośrednia adaptacja filmu, która wymaga od gracza czytania ścian tekstu i wprowadzania precyzyjnych komend.

The Living Daylights - 1987 r. Atari, C64

Swoiste połączenie platformera z celowniczkiem. Gracze odwiedzali różne lokacje, pomiędzy misjami wybierali bronie, a bieg w prawo urozmaicali sobie przeskakiwaniem przeszkód i strzelaniem do przeciwników. Ta ostatnia czynność aktywowała się po zatrzymaniu, gdy na ekranie pojawiał się celownik. Wygląda to nienajgorzej i chyba na dłużej pokazało twórcom, że jak gra o Bondzie to musi być strzelanka i akcyjniak. No prawie.

Live and Let Die - 1988 r. Amiga, Atari, C64, ZX Spectrum

Gra prawie wyścigowa o Jamesie Bondzie. Gracze przemierzają trasy na całym świecie w motorówce wyposażonej w rakiety. Ich celem jest pokonanie tras jak najszybciej i wyeliminowanie możliwie największej liczby celów. No klimat Bonda "prawie" wylewa się z ekranu.

007: Licence to Kill - 1989 r. Amiga, Atari, MS-DOS, C64, ZX Spectrum

Dynamiczna strzelanka typu top-down shooter. Akcję obserwujemy z góry, a w czasie zabawy strzelamy biegając pieszo, strzelamy siedząc za sterami helikoptera i jedziemy cysterną. Jest naprawdę efektownie, ładnie i krótko, czyli jak na lata 80. przystało. 

The Spy Who Loved Me - 1990 r. Amiga, Atari ST, C64, MS-DOS, ZX Spectrum

Kolejny top-down shooter, w którym tym razem gracze prowadzą Lotusa Esprit. Głównym zajęciem jest jazda po różnych drogach i eliminowanie przeciwników. Nic nadzwyczajnego, ale gra przypadła na czasy popularności gatunku, więc w swoim czasie mogła bawić.

Operation Stealth - 1990 r. Amiga, Atari, MS-DOS

Pierwsza gra przygodowa point n’ click o Bondzie. Nawet dziś można spokojnie powiedzieć, że ten gatunek doskonale pasuje do przygód Agenta 007. Intryga, łamigłówki i szpiegowski klimat sprawiły, że to jedna z najlepszych gier o Jamesie Bondzie tak w ogóle. Przede wszystkim starała się faktycznie oddać ducha oryginalnej serii. Co ciekawe tylko w USA gra była dostępna jako James Bond 007: The Stealth Affair, ponieważ tam Interplay zdobył licencję. Na pozostałych rynkach gra miała tytuł Operation Stealth, a jej bohaterem był John Glames.

James Bond Jr. - 1991 r. NES, SNES

Chyba nie myśleliście, że Bond nie doczekał się platformera? Oczywiście taka gra się pojawiła i opowiada o młodzieńczych latach Agenta 007. A ten już jako młodzik prowadził myśliwce, pływał uzbrojonymi łodziami i skakał po platformach niczym Książę Persji. Trzeba przyznać, że to była całkiem barwna i różnorodna gra jak na swoje czasy.

James Bond 007: The Duel - 1993 r. Sega Mega Drive

Dość klasyczna dwuwymiarowa, platformowa gra akcji. We wczesnych latach 90-tych w ten sposób wyobrażano sobie idealną adaptację każdego filmu akcji. Na pewno znajdzie się mini konsola, na której można ograć dziś ten tytuł. Czy warto? Jeśli tylko interesuje was chodzenie w jedną stronę, strzelanie do klonów przeciwników i okazjonalne starcia z bossami to pewnie tak. Chociaż gra nie zapisała się w historii, no chyba, że jako ostatni Bond 2D.

James Bond w erze gier 3D

Era raczkującej grafiki 3D przynosiła wiele interesujących gier i spektakularnych porażek. Deweloperzy kroczyli niczym ślepi w składzie porcelany. A jeśli dodamy do tego klątwę gier licencyjnych to możecie się domyślić, jak różnie wychodziły gry z Bondem. Niemniej to wśród gier w trójwymiarze o Agencie 007 znalazły się te uznawane za najlepsze.

GoldenEye 007 - 1997 r. Nintendo 64

Gra okrzyknięta jednym z najlepszych konsolowych FPS w historii. Złośliwi powiedzą, że głównie dlatego, ponieważ w 1997 roku strzelanek pierwszoosobowych na konsole było niewiele. Ich opinia nie zmienia faktu, że gra ma średnią 96/100 w serwisie Metacritic. Na swoje czasy oferowała innowacyjne sterowanie, różnorodne poziomy bazujące bezpośrednio na filmie i wciągający gameplay. Zwyczajnie w swoim czasie gra miała mało słabych stron. Po 15 latach powstał remake na Nintendo Wii, a obecnie gra jest dostępna w abonamencie Nintendo Switch Online + Expansion Pack.

Tomorrow Never Dies - 1999 r. PS1

Twórców tej gry należy docenić za próbę stworzenia czegoś nowego i przeniesienia przygód Jamesa Bonda do formy gry trzecioosobowej. Zapowiadało się dobrze, a gra ma kilka ciekawych pomysłów. Przykładem mogą być cutscenki wyjęte wprost z filmu, który adaptowała gra. Niemniej krótki czas na produkcję ze względu na premierę filmu zaowocował wieloma niedoróbkami i cięciami pomysłów. Ostatecznie wyszła gra uznawana za jedną z najgorszych na licencji 007.

The World Is Not Enough - 2000 r. PS1, N64

Duchowa kontynuacja kultowego GoldenEye. Gracze ponownie zobaczyli akcję z perspektywy Jamesa Bonda. Twórcom udało się stworzyć ponownie angażującą kampanię singlową, chociaż opartą o nie najlepszy film. W grze znalazł się rozbudowany tryb sieciowy, ale ten nie zyskał już takiej popularności, jak u poprzednika. The World Is Not Enough miało się pojawić także na PS2, ale już na etapie produkcji okazało się, że gra mocno niedomaga i projekt skasowano. Wersja na starsze konsole w dniu premiery uchodziła za graficzną perełkę i zalicza się do jednych z najlepszych gier o Agencie 007. Co ciekawe gra doczekała się wersji na GameBoy Color. Oczywiście nie była tytułem FPP, a czymś w rodzaju przygodowej gry akcji z widokiem izometrycznym.

007 Racing - 2000 r. PS1

Tak, gra pseudo wyścigowa na licencji Bonda. A w zasadzie to coś w stylu akcyjniaka, ale za kierownicą napakowanych gadżetami aut Agenta 007. Wyszło słabo i dziś ta gra jest uznawana za jedną z najgorszych. Chociaż sam pomysł nie wydaje się tak zły. W końcu samochody Bonda zawsze rozgrzewały wyobraźnię fanów serii.

James Bond 007: Agent Under Fire - 2001 r. PS2, Xbox, GameCube

Gra, która zebrała przyzwoite oceny, ale nie porwała tłumów. W 2001 roku rodziły się legendy FPP, a te przygody Bonda nie robiły niczego nadzwyczajnego. Niemniej to solidna gra z naprawdę ładną oprawą, jak na swoje czasy i rozgrywką, która potrafi bawić. Po prostu wyszła w czasach, w których już znacznie ciężej było się wyróżnić.

James Bond 007: Nightfire - 2002 r. PS2, Xbox, GameCube, PC

W 2002 roku okazało się, że shooter może oferować coś wyjątkowego. Nightfire nie bazował na żadnym filmie, ale opowiadał autorską historię. Mimo to wizerunku Bondowi użyczył Pierce Brosnan. Najważniejsze jednak, że obok iście bondowskiego arsenału gracze mieli wybór tego, jak przejść misje fabularne. Można było przejść przez przeciwników z gracją czołgu, wykończyć wszystkich gadżetami od Q, albo z wdziękiem brytyjskiego agenta eliminować przeciwników po cichu. Tak powstawała jedna z najlepszych odsłon, chociaż na niektórych konsolach AI pozostawiało trochę do życzenia.

James Bond 007: Everything or Nothing - 2004 r. PS2, Xbox, GameCube

Everything or Nothing przez wielu jest uznawane za najlepszą grę z Bondem. Faktycznie ta gra ma wiele do zaoferowania i faktycznie to co robi, to robi dobrze. Mamy tu trzecioosobową grę akcji z masą strzelania, skradania, korzystania z gadżetów i jeżdżenia pojazdami. Graficznie tytuł prezentuje się wyśmienicie, a do tego obok Brosnana wystąpiła w nim plejada gwiazd kina. Fabułę napisał autor kinowych Bondów, w których występował Brosnan. Po prostu wszystko się tu spięło i po premierze tej gry przez kolejne ponad dwie dekady nie powstała równie dobra produkcja o Agencie 007.

GoldenEye: Rogue Agent - 2004 r. Xbox, PS2, GameCibe

Spin-off przygód Bonda, w którym gracze wcielają się w eksagenta stającego po stronie tych mniej dobrych. Na swojej drodze spotykamy ikonicznych złoczyńców, a ostatecznie mierzymy się z samym Agentem 007. Tylko, że gra była do bólu sztampowa i w gruncie rzeczy dość nijaka. Nawet tytułowe Złote Oko nie było rosyjskim satelitą, ale wszczepem cybernetycznym naszego antybohatera. Gra ostatecznie uchodzi za jedną ze słabszych. Choć jej największym grzechem było nie to, że jest zła, ale zwyczajnie średnia. 

James Bond 007: From Russia with Love - 2005 r. PS2, Xbox, GameCube

W zasadzie można powiedzieć, że to Everything or Nothing, ale w szatach lat 60. XX wieku. Twórcy gry odkopali klasyczny film z Seanem Connerym i nałożyli go na szkielet wspomnianego hitu. Wyszła naprawdę dobra gra, w której bondowski klimat wylewa się z ekranu.  Jej problemem jest to, że nie zaskoczyła niczym nowym. Mimo to jest jedną z najlepszych gier o Bondzie.

Gry o Bondzie z ery Daniela Craiga

Daniel Craig jest dla niektórych najlepszym Bondem, a dla innych tym prawie najsłabszym. Gry z jego udziałem były ambitne i dofinansowane. Niestety tu także dostaliśmy jedną naprawdę dobrą produkcję, jedną nijaką i jedną, któa zakopała markę w gamingu na półtora dekady!

007: Quantum of Solace - 2008 r. PC. PS3, PS2, Xbox 360, Wii

Quantum of Solace nie jest najbardziej pamiętnym filmem z serii o Bondzie. Niemniej doczekał się growej adaptacji. Gracze dostali w zasadzie bondowskie Call of Duty z Danielem Craigiem. Czyli zasadniczo nic specjalnego. Gra jest naprawdę solidną strzelanką, ale zabrakło w niej klimatu przygód 007. Przynajmniej jeśli lubi się klasyczne przygody tego bohatera.

James Bond 007: Blood Stone - 2010 r. PC, PS3, Xbox 360

Kolejna trzecioosobowa gra akcji bazująca na autorskiej historii. Ponownie w rolę Bonda wcielił się Daniel Craig, a obok niego na ekranie pojawiła się m.in. Judi Dench. Gra wyszła całkiem nieźle, choć nie zapisała się w historii jako wielki hit. Ot, solidnie przygotowana gra akcji na miarę swoich czasów. A te czasy widać choćby w okropnym żółtym filtrze na kolorach. W okolicach lat 2010 wszystkie gry musiały być żółto-brązowe. 

007 Legends - 2012 r. PC, PS3, Xbox 360, Wii U

Chciałoby się napisać, że miał być hit! Pomysł na przedstawienie w grze najbardziej kultowych przygód Jamesa Bonda z całej historii kinowych produkcji brzmiał fantastycznie. Niestety ostateczny produkt nie dowiózł. Gra miała być hołdem dla Agenta 007. Każdy etap bazuje na innym filmie… tylko że w każdym główną rolę gra Daniel Craig, a całość jest uwspółcześniona. W efekcie nie ma tu hołdu, nie ma klimatu i nie ma angażującej rozgrywki. 007 Legends to kiepsko wykonane Call of Duty. Zresztą wydarzenia w grze nawet nie pokrywają się z filmami, które przedstawiają. Jakby tego było mało finał gry ukryto pod płatnym DLC bazującym na Skyfall. Nie bez przyczyny ta gra zakopała markę Bonda w świecie gamingu na kolejne 14 lat!

007: First Light - wielki powrót Jamesa Bonda - 2026 r. XSX, PS5, PC, NS

007: First Light powstawał pod roboczą nazwą Project 007 w duńskim studiu IO Interactive. Tak, tym odpowiedzialnym za serię Hitman i to widać w nowej grze o przygodach Agenta 007. Mimo iż gra bazuje na licencji filmowej, to nie adaptuje żadnego obrazu kinowego. Zamiast tego stawia na autorską historię ukazującą początki młodego i niedoświadczonego Bonda.

Pod względem rozgrywki dostaliśmy grę TPP, w której mamy elementy skradane niczym w Splinter Cell, sekcje przygodowe w stylu Uncharted i bijatyki rodem z serii Arkham. Całość pod względem struktury przypomina ostatnie odsłony Hitmana, ale przeplecione segmentami liniowymi z oskryptowaną akcją. Mieszanka iście piorunująca w sosie filmowego przedstawienia fabuły.

I wygląda na to, że 007: First Light wyszedł wybornie. Gra zgarnia same pozytywne oceny. Przede wszystkim cieszą takie elementy, jak możliwość dowolnego realizowania celów. Gracze mogą pozostawać możliwie najdłużej w ukryciu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby rozegrać zadanie niczym heros kina akcji lat 80. XX wieku. Co ciekawe Bond nie może sam rozpocząć strzelaniny. Jego licencja na zabijanie aktywuje się dopiero, gdy przeciwnik wyciągnie broń palną. Wcześniej pozostają pacyfistyczne rozwiązania, jak gadżety, czy wykpienie się z sytuacji podbramkowych dobrą gadką.

007: First Light pokazał, że można zrobić naprawdę dobrą grę z Bondem w roli głównej. Długo przyszło nam czekać na tak mocny tytuł. Czas pokaże, czy 007 powróci w blasku chwały na nasze konsole i komputery. Macie swoją ulubioną grę z Bondem?

Daj znać o nas znajomym

Jakie akcesoria do Nintendo Switch 2?

Kurz po premierze Nintendo Switch 2 już opadł, a konsola rozchodzi się na całym świecie niczym świeże bułeczki. Tym faktem nie jesteśmy zaskoczeni, jak i tym, że rynek natychmiast zalała fala produktów dedykowanych nowej zabawce. Jakie akcesoria do Nintendo Switch 2 kupić w pierwszej kolejności?

W zasadzie mamy do czynienia z powtórką z rozrywki. Nintendo Switch 2 w porównaniu do innych konsol w swoim podstawowym wydaniu oferuje wręcz imponującą zawartość. Oprócz konsoli w pudełku mamy stację dokującą, dwa Joy-Cony, nakładki do gry stacjonarnej, grip do stworzenia pada i ładowarkę. W zasadzie wszystko czego potrzeba do pełnego cieszenia się tym sprzętem. Tylko, że prawda jest taka iż szybko zacznie nam doskwierać brak pewnych rzeczy. Jak się domyślacie w dniu premiery rynek został zasypany akcesoriami do Nintendo Switch 2. Część z nich będzie wam całkowicie zbędna, a inne mogą się okazać wręcz kluczowe dla przyjemnego korzystania z konsoli.

Zrobiliśmy mały przegląd akcesoriów do Nintendo Switch 2 i postaramy się podpowiedzieć, w co warto zainwestować. O ile nie mamy na celu proponować konkretnych modeli i produktów to w tekście znajdą się linki kierujące do Ceneo, gdzie sobie sprawdzicie ile przykładowe akcesoria mogą kosztować. Bardzo ważne, aby szukając dodatków do nowej konsoli Nintendo

Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty - recenzja komiksu

Film animowany Transformers: The Movie zaserwował mi niemałą traumę. W czasach dzieciństwa i królujących kaset WHS uwielbiałem kreskówki z wielkimi robotami, a Optimus Prime był dla mnie jednym z idoli. Jak to się skończyło wie każdy kto obejrzał wspomniany film. Teraz konflikt Autobotów i Deceptikonów powraca na Ziemię, a ja zapraszam na moją recenzję komiksu Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty, wydanego w Polsce nakłądem wydawnictwa Nagle Comics.

Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty miał swoją premierę jesienią minionego roku, ale dopiero teraz wpadł w moje ręce. Nowe przygody Autobotów są częścią tak zwanego Uniwersum Energonu, które łączy Transformers z G.I. Joe i Void Rivals. Omawiany tom był pierwszym z tego uniwersum z jakim miałem do czynienia. Głównie dlatego, że choć za dziecka lubiłem G.I. Joe to jednak mieszkańcy Cybertronu są mi bliżsi. Moje wrażenia będą więc zaprezentowane z punktu widzenia dorosłego czytelnika, który na razie nie zna Uniwersum Energonu i w zasadzie po kilku dekadach wraca świadomie do świata Transformersów. Ok, filmy kinowe oglądałem, ale one są dla mnie oddzielnym tworem. No to pomówmy o konkretach.

Czy Transformers. Tom 1: Zamaskowane roboty ma dobrą historię?

Jakie akcesoria do Nintendo Switch?

W końcu masz za sobą podjęcie decyzji o zakupie Nintendo Switch! Konsola już dotarła, zaczynasz ją poznawać i się świetnie bawisz, ale czujesz że będą potrzebne jakieś dodatkowe gadżety. Pozostaje pytanie jakie akcesoria do Switcha kupić w pierwszej kolejności? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie!

Hybrydowa konsola Nintendo była dla mnie wielkim zaskoczeniem, o czym pisałem w artykule odpowiadającym na pytanie, czy warto kupić Switcha w 2023 roku? Dziś w oparciu o swoje doświadczenia opowiem, po jakie akcesoria do „pstryczka” warto sięgnąć. Opiszę z jakich gadżetów ja korzystam i w jaki sposób one pomagają mi w lepszym wykorzystaniu możliwości konsoli. Nie będę zwracał uwagi na konkretne modele dodatków, ale raczej wskażę jakiego rodzaju sprzęt szybko okaże się bardzo potrzebny. O ile macie zamiar wykorzystywać Switcha zgodnie z jego przeznaczeniem!

Joy-cony, pady i pełna kontrola nad Switchem

Temat kontrolerów do Nintendo Switch jest naprawdę szeroki i wiąże się bezpośrednio z możliwościami, ale także pewnymi upośledzeniami konsoli. Zacznijmy od tego drugiego wątku. Urządzenie korzysta z tzw. joy-conów, czyli małych padów wpinanych na krawędzie tabletu.

Co zamiast LEGO?

Klocki LEGO są objęte niemałym kultem, ale w ostatnim czasie można poczuć się zmęczonym tą marką. Spadek jakości, zachowawczość w rozwoju serii, czy w końcu ceny mogą przeszkadzać. Na szczęście jeśli lubicie klocki to nie jesteście skazani tylko na duńską markę. Przedstawiamy najciekawsze alternatywy dla LEGO.

LEGO dzięki patentowi na charakterystyczny system klocków konstrukcyjnych przez dekady było jednym z liderów rynku zabawkarskiego. Oczywiście po drodze losy firmy układały się różnie, a na przełomie wieków sytuacja marki była fatalna i uratowały ją licencjonowane komplety z cyklów Star Wars, Harry Potter, czy Władca Pierścieni. Obecnie marka w dużej mierze bazuje na licencjach, choć posiada też swoje autorskie linie klocków. Niemniej dla wielu osób może brakować pewnych możliwości. Wystarczy wspomnieć o braku zestawów militarnych, czy nieobecności w LEGO zestawów na licencji konkretnych marek.

Patent na system klocków LEGO stracił swoją ważność, dzięki czemu na rynku niczym grzyby po deszczu pojawiły się nowe marki. Niektóre z nich działają od dawna, inne dopiero zyskują rozgłos. Postanowiliśmy się bliżej przyjrzeć producentom alternatyw dla LEGO. Jak się pewnie domyślacie sporo z nich to chińskie marki, które nierzadko balansują na krawędzi przemysł

Przegląd mini konsol retro

Retro gaming cieszy się sporą popularnością. Starsi gracze bardzo chętnie sięgają po urządzenia pozwalające im przenieść się w czasy swojego dzieciństwa. Ten trend dostrzegają także producenci elektroniki, którzy od pewnego czasu starają się skorzystać na nostalgii graczy. Zapraszamy na mały przegląd współczesnych konsol retro w wersji mini.

Pojęcie współczesne konsole retro brzmi trochę dziwacznie. Niemniej od pewnego czasu obserwujemy na rynku rozwijającą się kategorię konsol inspirowanych najbardziej kultowymi sprzętami gamingowymi. Urządzenia te tak naprawdę są platformami do emulacji na licencji oryginalnych sprzętów. Trend na dobre zapoczątkował NES Classic Mini produkowany przez Nintendo. Konsolka zadebiutowała w 2016 roku i pozwoliła graczom na zakosztowanie klasyków z ery 8-bitowych gier na współczesnych telewizorach.

Oczywiście nie jest tak, że wcześniej nie powstawały podobne urządzenia. Najczęściej jednak mieliśmy do czynienia z chińskimi paździerzami o wątpliwej jakości lub z naprawdę solidnymi platformami do odtwarzania gier retro, ale bez oficjalnej licencji. NES Classic Mini pokazał, że można mieć w domu urządzenie do ogrywania starych gier, które wygląda, jak pocieszna miniaturka oryginalnej konsoli. Od tego czasu powstało kilka urządzeń opartych o podobną koncepcję i posta

Kolejność oglądania filmów Obcy

„Obcy – ósmy pasażer Nostromo” z 1979 roku jest obrazem kultowym. Jego niesamowity klimat zaszczucia pozwolił mu się zapisać w historii kina. Przed premierą nikt nie spodziewał się, że da on początek całej serii. No właśnie, ale w jakiej kolejności oglądać filmy z serii Alien?

W 2025 roku na ekrany telewizorów wleci z hukiem „Alien: Earth”, czyli pierwszy serial w uniwersum. Produkcja będzie prequelem sagi i przedstawi wydarzenia rozgrywające się na Ziemi. Wiele osób dopiero niedawno odkryło uniwersum Obcego za sprawą filmu „Alien: Romulus” z 2024 roku. To tym bardziej poruszyło lawinę pytań o kolejność oglądania sagi. Postaramy się podpowiedzieć, w jaki sposób najlepiej obejrzeć wszystkie filmy o kultowych ksenomorfach.

W zasadzie są dwie szkoły oglądania filmów z serii Obcy. Do seansów można zasiąść w kolejności, w jakiej powstały kolejne filmy, lub w kolejności chronologicznej wydarzeń. Osobiście chyba polecamy ten pierwszy sposób, ponieważ poznanie dwóch pierwszych filmów z tak zwanej tetralogii Ellen Ripley. Warto podkreślić, że oprócz głównej sagi filmowej mamy jeszcze spin-offy i dzieła poboczne, ale o nich nieco później. W tym miejscu możecie zapoznać się z

Samochody rajdowe z klocków

Cobi zapowiedziało współpracę z Subaru. Pierwszym modelem będącym jej owocem ma być kultowe Subaru Impreza WRC '03. Jako fani rajdów musimy przyznać, że ta informacja nas zelektryzowała. Nim się pojawi nowość polskiej marki, postanowiliśmy sprawdzić, jakie rajdówki można zbudować z klocków. 

Nie będzie zaskoczeniem, że wybór jest raczej skromny. Przynajmniej w kwestii tych topowych marek zajmujących się produkcją klocków konstrukcyjnych. Licencje swoje kosztują, a dla gigantów rajdy samochodowe pozostają jednak niszą w niszy. Tutaj możecie się domyślać do czego będzie zmierzał ten przegląd. Niemniej jeśli chodzi o prawilne zabawki to kilka modeli na przestrzeni lat się pojawiło. Część z nich jest nadal dostępna.

Samo Cobi już wcześniej sięgało po rajdowe legendy, a na horyzoncie swoją pozycję budują kolejne firmy zaskakujące projektami. Trzeba jednak się pogodzić z faktem, że większość modeli to klasyczne rajdówki z klocków, a nie współczesne maszyny. Trochę szkoda, że producenci zabawek tak niechętnie sięgają po topowe samochody rajdowe. Tutaj jednak trzeba się dopatrywać problemów samego WRC i nieudolnego promotora serii. To jednak historia na inny serwis. My przyjrzyjmy się samochodom rajdowym z klocków.

Samochody rajdowe

Jak czytać Diunę?

„Diuna” Franka Herberta jest bezdyskusyjnie jednym z najważniejszych dzieł sci-fi w historii literatury. Popularność ostatnich ekranizacji pierwszego tomu sagi sprawiła, że wiele osób chce nadrobić literackie pierwowzory. Historia Arrakis i świata „Diuny” nie jest bowiem zamknięta w jednej książce. W takim razie, w jakiej kolejności czytać „Diunę”?

Czytanie „Diuny” może być dla niewtajemniczonych nie małym wyzwaniem. Pierwsza powieść, czyli najlepiej znana „Diuna” zadebiutowała w 1965 roku. Frank Herbert zainspirowany badaniami nad ekosystemami pustynnymi wykreował świat, którego losy kręcą się wokół nieprzyjaznej planety Arrakis. Powieść m.in. ze względu na mesjanistyczne motywy, czy rozprawy nad wpływem substancji psychodelicznych na człowieka wywołała pewne kontrowersje. Jednocześnie zyskała wielką popularność i uznanie czytelników oraz krytyków. 

Frank Herbert z niezwykłą wnikliwością przedstawił wizje problemów ludzkości, jakie mogą wyniknąć ze zbytniego przywiązania do technologii. W swoich powieściach bardzo dobrze oddał różnice kastowe i intrygi, jakie towarzyszą ludziom związanym z władzom. W końcu poruszył fundamenty ruchów religijnych i mechanizmy ich działania. Diuna” jest imponującym studium natury lu

PlayStation 5 czy Xbox Series X?

PlayStation 5 czy Xbox Series X? To pytanie od pewnego czasu spędza sen z oczu graczom. Oczywiście na świecie nie brakuje fanów konkretnych platform nie zważających na to co zaoferuje Sony czy Microsoft, ponieważ i tak wybiorą markę konsoli, której od lat budują w domu ołtarzyk. Oni już dawno zdecydowali, ale jeżeli Ty nie posiadasz w domu pokoju ubranego w błękitne lub zielone barwy i chcesz po prostu zagrać w gry to poniższy tekst powinien Cię zainteresować!

W tym roku Sony oraz Microsoft wytoczyły ciężkie działa prezentując swoje najnowsze konsole. Zmiana generacji wzbudza wiele emocji, a pierwsze prezentacje organizowane przez koncerny były... porażką. Sony zapowiedziało na początku kilka gier, ale w zasadzie żadna z zapowiedzi nie robiła naprawdę imponującego wrażenia. Za to nic nie mówiono o samej konsoli PS5 poza tym, że będzie mieć szybki dysk SSD. Microsoft z kolei chwalił się mocą Xboxa Series X i zapomniał, że gracze przede wszystkim chcą grać na konsoli. Pierwsze prezentacje gier wiały nudą.

Sytuacja się zmieniła i w ostatnim czasie w końcu pokazano "mięsko" mające zachęcać graczy do wydania pieniędzy na konkretne sprzęty. PlayStation 5 i Xbox Series X wyszły z cienia. Poznaliśmy ceny, część gier, dodatkowe usługi oraz wygląd konsol. Różnic jest naprawdę wiele, a wybór platformy nie będzie łatwy. Sp

Subaru BRZ - szybszy, mocniejszy i lepszy

Subaru BRZ wyróżniało się na tle pozostałej oferty marki i wiele osób zastanawiało się, czy ten model ma szanse na przetrwanie. Fani japońskiego coupe mogą spać spokojnie, ponieważ z cienia wyjechała właśnie druga generacja. Najnowszy BRZ ma być sztywniejszy, mocniejszy i szybszy niż kiedykolwiek.

Druga generacja sportowego coupe ma utrzymać charakter poprzednika, ale wierząc zapowiedziom marki, będzie jeszcze ciekawszą zabawką dla fanów sportowych wrażeń. Subaru serwuje nam zupełnie nową konstrukcję mająca zapewnić głębsze doznania z jazdy. Cóż przyjrzyjmy się nowemu BRZ bliżej.

Subaru BRZ - ewolucja designu

Tylnonapędowe coupe Subaru powstawało od 7 lat wraz z Toyotą GT86. Bliźniaki różniły się kilkoma kwestiami, jak choćby charakterystyka prowadzenia. BRZ miał się bardziej kleić do drogi, a do tego był nieco lepiej wyposażony. Toyota stawiała na czystą zabawę za kierownicą. Co ciekawe drugą generację zobaczyliśmy na razie tylko w wersji Subaru i jeżeli wierzyć obietnicom, to zabawy za kółkiem nam nie zabraknie. Na początek jedna

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.