Ford F-150 zgodnie z oczekiwaniami specjalnie nie zaskakuje. Mamy tu do czynienia z praktycznym pickupem pozbawionym wielkich szaleństw stylistycznych. Największą niespodzianką są charakterystyczne reflektory przednie w kształcie nieco kwadratowej litery "C". Oczywiście pod kloszami musiały się znaleźć diody LED, gdyż stały się one wyznacznikiem nowoczesnego stylu.
Chyba nikogo nie zaskakuje wielki grill z poprzecznymi listwami i ogromnym znaczkiem producenta. Chromowane elementy z przodu wyglądają całkiem nieźle i nawet nie trącą tandetą. Także wnętrze zyskało nieco na jakości. Ciężko tu mówić o elegancji, ale za to mamy w kokpicie lepsze plastiki i nieco bogatsze wyposażenie. Wszystko praktyczne do granic możliwości, co nam się bardzo podoba.
Ford F-150 w porównaniu do poprzedników jest zaawansowaną technologicznie maszyną. Inżynierowie zadbali o kamery cofania, pomocnika holowania przyczepy czy też opcjonalnej kamery rejestrującej obraz dookoła pickupa. Pojawiły się lampy ułatwiające ładowanie, a tylna klapa może zostać usunięta w celu przewozu dłuższych przedmiotów.
Nowy pickup ma być autem globalnym, dlatego technologia zakradła się do podstaw konstrukcji. Rama została całkowicie przeprojektowana i pozwoliła zaoszczędzić 300 kilogramów masy! Oszczędni kierowcy skorzystają z silników V6 EcoBoost o pojemności 2,7 i 3,6 litrów. Znajdzie się w nich system Start/Stop. Miłośnicy klasyki sięgną chętnie po motor 5,0 Ti-VCT V8.
Ford F-150 wjedzie w tym roku do amerykańskich salonów w pięciu wariantach wyposażeniowych: XL, XLT, Lariat, Platinum oraz King Ranch. Wiadomo też, że na rynek trafią specjalne pakiety zmieniające auto m.in. w terenową bestię. Musimy przyznać, że Ford F-150 robi na nas wrażenie. Już się nie możemy doczekać premiery.