Ostatnie Nintendo Direct było lekkim rozczarowaniem. Raczej większość prezentacji oglądało się przy równoczesnej walce ze snem, ale jedna rzecz była mocno zaskakująca. Wielkie „N” ogłosiło powrót najgorszej konsoli w historii! Virtual Boy powraca, jako hybryda z Nintendo Switch 2 i 1.
Ok, Virtual Boy może nie był najgorszą konsolą w historii, ale na pewno okazał się największą porażką japońskiej marki. Szereg nietrafionych decyzji, odważny koncept i znikome wsparcie pogrzebały projekt już na jego początku. Chyba nikt się nie spodziewał, że ten retro sprzęt może powrócić na rynek we współczesnej odsłonie. No dobra nie mówimy o nowej konsoli, ale o gadżetach, które pozwolą szerokiej publiczności zapoznać się z tą niezwykłą konsolą. No, ale od początku.
Twórca Game Boy'a, Gunpei Yokoi zaprojektował w latach 90-tych minionego stulecia unikatową i innowacyjną konsolę wprowadzającą Nintendo w świat trójwymiaru. Virtual Boy miał być goglami VR, dzięki którym gracze dosłownie zostaną wciągnięci w wirtualne światy. Koncept brzmiał dobrze, ale już wykonanie pozostawiło nieco do życzenia.
Nintendo Virtual Boy zadebiutował w Japonii 21 lipca 1995 roku. Na etapie projektowania koncept gogli zmieniono w urządzenie stacjonarne, ponieważ bano się, że dzieci noszące gogle i odcięte od świata zewnętrznego zaczną ulegać wypadkom. W efekcie konsole osadzono na stojaku, co wymagało siadania do niej w niewygodnej pozycji. To w połączeniu z zewnętrznym kontrolerem mocno wpłynęło na brak komfortowego doświadczenia.
Same monochromatyczne gry w dobie galopującego rozwoju graficznego również nie robiły wrażenia. Wszystko za sprawą ekranów obsługujących jedynie kolory czarny i czerwony. Wyświetlacze generowały oddzielny obraz dla prawego i lewego oka, który odtwarzał się w częstotliwości 50 Hz. Korzystanie z Virtual Boy'a mogło powodować bóle głowy, a osobom z padaczką w ogóle zalecało się nie korzystać ze sprzętu. W związku z wywoływaniem niepożądanych efektów w konsole wbudowano aktywną pauzę uruchamianą co 15-30 minut. Jak widać sprzęt nie by spełnieniem marzeń, a i jako technologiczna ciekawostka ostatecznie sprawdzał się nijako. Ostatecznie produkcja Virtual Boy'a trwała od sierpnia 1995 do marca 1996 roku i konsola znalazła zaledwie 770 000 nabywców. Dziś Nintendo Virtual Boy uchodzi za największą porażkę w historii marki, a jednocześnie jest pożądany przez miłośników retro. I tu cały na czerwono i niebiesko wchodzi Switch.
W trakcie wrześniowego Nintendo Direct japoński koncern zapowiedział dodanie do katalogu gier w ramach abonamentu Nintendo Switch Online + Expansion Pack zestawu 14 gier z Virtual Boy'a. Gracze będą mieli okazję w XXI wieku sprawdzić takie legendarne gry, jak Mario's Tennis, Galactic Pinball, Teleroboxer, Space Invaders Virtual Boy i Tetris Virtual Boy. Wszystkie w czasie swojej premiery były raczej przeciętne, albo kiepskie. Dziś się to nie zmieniło, ale za to stanowią retro ciekawostki.
Jeśli na tym informacja by się zakończyła to nie można by mówić o jakimś wielkim zaskoczeniu i sensacji. Nie! Prawdziwe mięsko to debiut akcesoriów do tych gier. Nintendo Virtual Boy powraca pod postacią plastikowej repliki oraz tekturowych gogli. Pierwsza opcja dla bardziej majętnych miłosników retro będzie kosztować 79,99 euro. Gadżet imituje wygląd konsoli, ale ma posiadać bardziej ergonomiczną konstrukcję. W jego obudowie mieści się komora na tablet z Nintendo Switch lub Switch 2. Całość przypomina tanie gogle VR do smartfonów na nóżkach. Taka forma pozwoli dość wiernie odtworzyć doświadczenia, jakie mają za sobą weterani gamingu. Ciekawe tylko, czy zawroty głowy również zostaną odwzorowane. Druga opcja to tekturowe gogle w czerwono-czarnej kolorystyce. Mamy wrażenie, że posiadając tanie gogle do smartfonów będzie się dało obejść bez tych gadżetów. Premiera gier i nowych gadżetów ma mieć miejsce 17 lutego 2026 roku. Oferty na replikę konsoli i tekturowy gadżet będą dostępne tylko dla subskrybentów Nintendo Online.
Wiele osób komentuje decyzję o takim powrocie Nintendo Virtual Boy'a, jako szaleństwo i głupią decyzję. W zasadzie dziś taki sprzęt nie ma większego sensu. Gry do najlepszych nie należą, a same gadżety są drogie. Z drugiej strony mamy dziwne wrażenie, że rynek może przyjąć te zabawki lepiej niż się może wydawać.
Wokół Nintendo Virtual Boy narosły legendy, a sama konsola jest prawdziwym rarytasem i marzeniem niejednego miłośnika retro. Wypuszczenie gier z tej konsoli i dodanie do oferty takich gadżetów może się idealnie wpisywać w trendy. Potrafimy sobie wyobrazić, że nie jeden posiadacz Switcha będzie chciał choćby postawić na swoim regale replikę największej porażki Nintendo. Jesteśmy bardzo ciekawi, jak finalnie wypadnie powrót Virtual Boy'a na rynek.