Największe gamingowe porażki 2024 roku! Na czym polegli wydawcy?

Rok 2024 już za nami i chociaż stronimy od podsumowań to jednej kwestii chcemy się bliżej przyjrzeć. Ostatnie 12 miesięcy obfitowało w wiele głośnych i nieudanych premier w świecie gier. Przygotowaliśmy więc listę największych growych porażek 2024.

Wiele osób mówi, że żyjemy w najlepszych czasach gamingu i jeśli spojrzymy przez pryzmat małych deweloperów oraz gier indie, albo tzw. średniaków AA to faktycznie możemy się ku temu stwierdzeniu przychylić. W minionym roku na rynek trafiło naprawdę wiele fantastycznych tytułów, a gry jeszcze nigdy nie były tak dostępne jak teraz. Chociaż platformy cyfrowej dystrybucji i programy subskrypcyjne mają swoje minusy to jednak mocno ułatwiają dostęp do gier. Dodajmy do tego kilka wiodących konsol, granie w chmurze, czy potężny arsenał retro sprzętów. Bycie graczem jest dziś łatwe, ale w tym polu dobrobytu jest jeden zakątek nędzy i rozpaczy. Nazwa jego brzmi... segment AAA.

W 2024 roku na łopatki wyłożyli się najwięksi gracze na rynku. Gry AAA w znacznej większości mijały się z oczekiwaniami graczy i księgowych. Niestety tak to jest kiedy ci drudzy wróżą z Excela co powinno się podobać tym pierwszym. Zebraliśmy kilka największych wpadek rynku gier i najgorszych gier 2024 roku. Pominiemy niewesołą sytuację na rynku zatrudnienia w branży gamingowej, ponieważ ta wymaga głębszej analizy i jest pokłosiem ogólnego kryzysu oraz pękających baniek przeszacowania stanu rynku. Zapraszamy do lektury o porażkach 2024 roku.

Concord – kochajmy gry, tak szybko odchodzą

Historie o tym ile Sony wydało na produkcję Concord są już legendami. Niemniej mówi się zawsze o kilkuset milionach dolarów wydanych przez kilka lat produkcji. Cały ten hajs poszedł na grę sieciową, która kilkanaście dni po premierze została usunięta z rynku, a jej serwery zamknięte. Szacuje się, że sprzedano zaledwie przeszło 25 000 egzemplarzy, a dzienną liczbę graczy liczyło się w setkach. Prawdopodobnie żadna gra w 2024 roku nie zabolała księgowych tak, jak ten sieciowy hero shooter. Co poszło nie tak?

Po pierwsze Sony spóźniło się z premierą gry o kilka lat. Gracze chcący bawić się przy hero shooterach mają już swoje tytuły i nie przesiądą się na inne po inwestycji tysięcy godzin w granie. Niestety menadżerowie wielkich korporacja zdają się nie widzieć tego prostego faktu. Dodajmy do tego nijakie postaci, narrację twórców celującą w konkretne grupy odbiorców, które są jak się okazuje niszowe i wysoką cenę za grę. Ten ostatni element szczególnie bawi w obliczu wielu lepszych, popularnych i darmowych konkurentów. Sony po prostu popełniło masę błędów przy tej grze. Co gorsza japoński koncern mógł wykorzystać całkiem dobre mechaniki gry i ubrać je w szaty swoich kultowych marek. Prawdopodobnie gra miałaby szansę na odniesienie sukcesu, czego dowodem jest Marvel Rivals kopiujący Overwatch, ale serwujący graczom ukochanych bohaterów.

Dragon Age: The Veilguard – gra dla nikogo

Dragon Age: The Veilguard jest świetnym przykładem tego, w jaki sposób korporacje grzebią swoje marki, które były swego czasu ikonami gamingu. Pierwsza odsłona serii Dragon Age była brutalną grą action RPG, która przez swoich twórców była określana mianem duchowego spadkobiercy Baldur's Gate. Faktycznie tytuł nie bał się poważnych tematów, serwował graczom ponury świat i angażującą historię stojącą charakterystycznymi bohaterami, których zwyczajnie się lubiło. Druga część choć składana na prędko to i tak trzymała się zasad rządzących wykreowanym światem. Premiera Dragon Age: Inkwizycja była spektakularnym sukcesem sprzedażowym, ale jednocześnie fani wskazali, co w grze nie działało i jaką drogę powinni obrać twórcy. Tak przechodzimy do Dragon Age: The Veilguard, w którym wszystko zdaje się być nie na miejscu.

BioWare przeanalizowało opinie graczy na temat poprzedniczek i postanowiło usunąć z gry wszystko czego oczekiwali fani cyklu. Zamiast mrocznego świata fantasy mamy stylistykę łączącą w sobie fantasy w stylu Warcraft z postaciami wyjętymi wprost z Fortnite. Postaci są nieciekawe i mówią niczym nieogarnięci nastolatkowie, a elementy RPG zostały praktycznie spłycone do absolutnego minimum. Całość zalano sosem poprawności znanej jako DEI. Jeszcze przed premierą rozgorzała dyskusja na temat problemów gry i jak pokazała sprzedaż Dragon Age: The Veilguard okazał się tworem dla nikogo. Trochę szkoda, ponieważ nieco więcej szacunku dla fundamentów serii mogłoby tak naprawdę zaowocować naprawdę dobrą grą. Jeśli zaś chodzi o DEI w tej grze to takie tytuły, jak Baldur's Gate 3 pokazują, że można zrobić dobrą grę, w której każdy będzie miał swoją reprezentację i nikomu to nie będzie przeszkadzać. Wystarczy się skupić na tym, aby gra była dobra i kierowana do odpowiedniej grupy odbiorców.

Suicide Squad: Kill the Justice League – zaoranie swojego dziedzictwa

Rocksteady dało nam fenomenalną trylogię Batman Arkham, która perfekcyjnie oddała doświadczenie bycia Batmanem. Unikatowy styl gry, nie wstydzenie się komiksowego pochodzenia i doskonale skrojone mechaniki. Każda odsłona serii dawała niezwykłe solowe doświadczenie i serwowała graczom angażująca przygodę. Nie mówiąc o szacunku, z jakim gry podchodziły do materiału źródłowego i postaci Mrocznego Rycerza. Niestety Warner Bros. uznało, że chce mieć grę usługę w świecie komiksów DC. I tak specjaliści od gier dla pojedynczego gracza otrzymali zadanie stworzenia sieciowej, kooperacyjnej gry akcji.

Suicide Squad: Kill the Justice League okazało się spektakularną klapą, choć nie taką, jak wspomniany Concord. Wydawca starał się jeszcze ratować trupa. Niemniej gracze otrzymali niezbyt wyszukanego akcyjniaka, w którym drugoplanowi bohaterowie komiksów strzelają w kolorowe punkty na wrogach. Gra swoim rozmachem mechanicznym przypomina tytuły z ery PS2, a szatą graficzną robi wrażenie co najwyżej na osobach, które niedawno odkryły PS4. Dodajmy do tego, że fani DC muszą na ekranie oglądać upodlanie ich ulubionych bohaterów w bardzo nie wyszukany sposób, co dodatkowo odrzuciło ich od rozgrywki. Mamy wrażenie, że gra solowa o jakimkolwiek bohaterze DC od Rocksteady zarobiła by dużo więcej niż Suicide Squad: Kill the Justice League. Szkoda, że księgowi i prezesi wielkich wydawnictw nadal nie rozumieją, że najbardziej dochodowe gry biorą się z kreatywności, a nie zimnej kalkulacji!

Skull and Bones, Star Wars Outlaws, Assassin's Creed: Shadows i wszystko co robi Ubisoft

Ubisoft był wiele lat temu wydawcą dostarczającym wiele hitów. Niestety wraz z przejściem z formatu wydawcy na producenta gier jakość serii tej firmy zaczęła spadać. To co francuski gigant zaserwował nam w 2024 roku to już temat na niejedną książkę, dlatego wspomnimy tylko o trzech największych wpadkach. Skull and Bones zaczęło powstawać tuż po wydaniu czwartej odsłony serii Assassin's Creed. Firma słusznie uznała, że gra sieciowa pozwalająca prowadzić własne okręty po wodach Morza Karaibskiego będzie strzałem w dziesiątkę. Problem w tym, że produkcja przeciągnęła się o niemal dekadę. W 2024 roku ten tytuł już nikogo nie obchodził, ale Ubisoft nie tylko parł w zaparte, ale też zapowiedział, że Skull and Bones będzie pierwszą w historii grą AAAA. Jak wyszło? Szata graficzna i mechaniki uboższe niż w Assassin's Creed IV z 2013 roku oraz znikoma liczba graczy na serwerach. Ten statek tonął tak naprawdę jeszcze przed zwodowaniem.

Złośliwi powiedzą, że tylko Disney może zaorać i nie zarobić na marce jaką jest Star Wars. To moment, w którym Ubisoft mówi, żeby potrzymać mu piwo. Kolejna gra, którą w zapowiedziach ogłaszano mesjaszem gamingu, a wyszedł nijaki średniak. Wbrew temu, co niektórzy mówią nie mamy do czynienia z paździerzem absolutnym. Niemniej gra niczym się nie wyróżnia, nie brakuje w niej błędów, bohaterka niespecjalnie daje się lubić, a najważniejsze mechaniki biją po oczach niedopracowaniem. Trzy dekady temu dostalibyśmy ten tytuł na płytce z magazynem gamingowym. Rozmiar tragedii może nie byłby tak wielki gdyby nie ceny, jak za mesjasza gamingu.

W końcu gra, która miała wyjść, ale smród wokół niej będzie ciągnął się za całą serią o skrytobójcach jeszcze długo. Gracze prosili od przeszło dekady o japońską odsłonę flagowej serii Ubisoftu. I tak w końcu w 2024 roku miał zadebiutować Assassin's Creed: Shadows. Pomijamy fakt, że wydawca spóźnił się z tą grą o dobrą generację konsol. Najgorsze jest to, że kiedy wszystkie odsłony podchodziły z szacunkiem do przedstawianych realiów historycznych mimo fikcyjnej fabuły to tutaj w feudalnej Japonii postanowiono opowiedzieć historię czarnoskórego samuraja i japońskiej skrytobójczyni. Chyba nie musimy mówić jaki element nie spodobał się graczom i wszystkim Japończykom. Ubisoft bronił się, że Yasuke jest postacią historyczną. Szybko okazało się, że autor książki o tej postaci może być oszustem, który markował wpisy na Wikipedii. Wydawca zmienił narrację, że przecież seria jest fikcją i każda odsłona jest wynikiem prac kreatywnych. Tylko, że wcześniej ta kreatywność była zbieżna z wydarzeniami historycznymi. Najgorsze jest to, że bez względu na to czy Yasuke jest autentyczną postacią czy nie, wystarczyło zrobić grę o japońskim samuraju, a czarnoskórego bohatera przedstawić w dodatku, jako ciekawostkę historyczną. Prawdopodobnie wtedy każdy rozsądny gracz uznałby to za fantastyczny pomysł i coś intrygującego. Tymczasem po drodze wypłynęły inne afery związane z grą, posługiwaniem się nielegalnie grafikami, czy figurką ze złamaną bramą torii będącą symbolem nuklearnej zagłady w Nagasaki. Assassin's Creed: Shadows został przeniesiony na 14 lutego 2025 roku i szczerze wątpimy, aby ta gra była sukcesem, którego Ubisoft potrzebuje.

Test Drive: Solar Crown – niepotrzebny powrót

Test Drive: Unlimited był grą wyprzedzającą swoje czasy. Wielka motoryzacyjna piaskownica serwowała graczom możliwość wcielenia się w dzianego miłośnika motoryzacji. Druga część nie była już tak dobra, ale nadal miała w sobie to coś. Po trzynastu latach wydano kontynuację, której zapowiedzi rozgrzewały serduszka fanów wirtualnych samochodówek. Niestety Test Drive: Solar Crown już na etapie beta testów pokazał, że jest źle. Twórcy obiecywali, że na premierę gra będzie dopracowana w najmniejszym detalu, a gracze nie mają się o co martwić. I faktycznie nie mają, a nawet nie muszą w ogóle myśleć o tej grze, ponieważ wyszedł finalnie paździerz, który na kazdym polu przegrywa z wiodącymi samochodówkami.

Test Drive: Solar Crown oferuje nijaki model jazdy, oprawę graficzną miejscami pamiętającą czasy PS3 i fatalną optymalizację. Dodajmy, że gra wymaga stałego połączenia z serwerami, które działają jak chcą i kiedy chcą. Nie tego oczekiwali gracze pamiętający długie godziny spędzone na hawajskich drogach. Skoro gra miała wyglądać tak, jak wygląda to pytanie, po co ona w ogóle wyszła?

Unknown 9 Awakening  - gra, która nikogo nie obchodzi

Słyszeliście o Unknown 9 Awakening? My niby tak, ale zapomnieliśmy o tej grze i przypomnieliśmy sobie dopiero teraz. Najlepiej to z czym mamy do czynienia opisuje fakt, że aktorka Anya Chalotra odgrywająca główną bohaterkę nie miała pojęcia o czym jest gra. W wywiadach odtwórczyni głównej roli nie miała pojęcia kim jest jej bohaterka, co w niej robi i jak się nazywa. Prawdziwe marketingowe piekiełko. Na szczęście gra jest niedopracowana, cierpi na brak sztucznej inteligencji, szatę graficzna sprzed dwóch dekad i całkowicie nieciekawą fabułę, więc nieudane wywiady tylko i wyłącznie uratowały graczy. Nie uratowały za to gry, w którą nikt nie gra. Pewnie nawet jej twórcy od połowy procesu dewelopingu nie włączali rozgrywki, tylko na ślinę próbowali ukończyć to co tam kleili.  

PlayStation 5 Pro – chamski skok na kasę

Na koniec nie gra, ale sprzęt, który pokazał jak się kończy brak konkurencji na rynku konsol. Tutaj honorowe podziękowania dla Microsoftu za sukcesywne zabijanie Xboxa. Niemniej powiedzieć, że Sony się odkleiło przy premierze PlayStation 5 Pro to nic nie powiedzieć. Nowa mocniejsza konsola japońskiej marki na papierze jest dużo mocniejsza i wydajniejsza od standardowych wersji PS5. Dzięki temu gracze mieli się cieszyć nowym wymiarem gamingu. Co tak naprawdę dostali?

Na moment pisania tego artykułu PS5 Pro kosztuje 3500 zł i w tej cenie klient dostaje konsolę z ultra atrakcyjnymi paskami na obudowie pasującymi do dresu. Paski zajęły tyle miejsca, że w zestawie nie znalazł się napęd na płyty, ponieważ sprzedaż cyfrowa jest wygodna i gdy tylko fizyczne kopie znikną to gry będą mogły kosztować tyle ile tam sobie zażyczy wydawca, czyli jeszcze więcej. Jeśli cenicie sobie stabilne ułożenie konsoli to podstawkę będziecie musieli sobie dokupić również oddzielnie. Oczywiście napęd także można dokupić, ale jest on drogi i raczej niedostępny, albo dostępny za znacznie większą kwotę niż powinien. Jeśli już ktoś się zdecyduje na zmianę konsoli ze zwykłego PS5 na PS5 Pro to w czasie rozgrywki na szczęście nie zobaczy różnic w szacie graficznej, więc nie poczuje się nieswojo. Za to po spauzowaniu będzie mógł zobaczyć lepszą jakość krawędzi na trawie w trzecim planie. O ile akurat patch poprawiający grafikę w danej grze nie sprawi, że na Pro jednak będzie ona działała gorzej, bo i takie wpadki się pojawiały. Tak na poważnie to w większości gier nie da się odczuć różnicy w wydajności. Gry nadal korzystają z różnych trybów graficznych, a jakby tego było mało Sony olało temat ekskluzywnych tytułów wyciskających pełną moc z nowego sprzętu. Tym samym PS5 Pro jest największym chamskim skokiem na kasę w tym roku!

Tak się prezentują naszym zdaniem największe gamingowe porażki 2024 roku. Oczywiście można by znaleźć więcej wpadek i porażek, ale po co się pompować negatywną energią. Mamy nowy rok i już niedługo na pewno zobaczymy kolejne spektakularne klapy. Co jak co, ale w segmencie AAA, wydawcy uczą się zaskakująco powoli!

Daj znać o nas znajomym

Opel Manta wraca jako ElektroMOD

Opel Manta był niegdyś autem rozbudzającym fantazję. Niemieckie coupe odnoszące sukcesy na rajdowych trasach. Alternatywa dla ówczesnych najdroższych sportowych samochodów stała się pojazdem kultowym w pewnych kręgach i teraz Manta powraca jako GSe ElektroMOD.

Niemiecka marka na fali popularności elektryków oraz trendów na retro pokazała swoją współczesną wizję Manty. Efektowne coupe w klasycznej linii nadwozia, detalach nawiązujących do oryginału i oczywiście z napędem elektrycznym. Elektryfikacja może mieć wielu wrogów, a tempo z jakim producenci rzucili się na nowy napęd budzi wątpliwości, ale jedno trzeba przyznać. Dzięki elektrykom wraca wiele kultowych modeli.

Opel Manta GSe ElektroMOD - klasyk w nowej odsłonie

Producent zdecydował się zachować niemal niezmienione oryginalne nadwozie. Firma zdecydowała się na wykonanie restmoda pokazującego, że klasyczna motoryzacja może współistnieć z elektryfikacją. Szczerze mówiąc nie mamy nic przeciwko takim projektom. Szczególnie, że Opel Manta GSe ElektroMOD wygląda fenomenalnie.

Opel Manta GSe ElektroMOD posiada w większości oryginalne nadwozie. Projektanci usunęli jednak zderzaki, a nadkola wypełnili 17-calowymi kołami z felgami Ronal. Tylny pas zmodyfikowano przez dodanie LED-owych świateł. Natomiast przedni

Świąteczne zestawy LEGO

Dekorujecie świątecznie swoje domy na ostatnią chwilę i zastanawiacie się, jak dodać atmosferze nieco geekowskiego sznytu? Rozwiązaniem mogą być różne świąteczne zestawy LEGO. Sprawdziliśmy, jakie dekoracje z duńskich klocków można wykorzystać do przyozdobienia mieszkania.

LEGO regularnie wypuszcza zestawy świąteczne. Wspominaliśmy w naszym serwisie choćby o kalendarzach adwentowych z LEGO. W ofercie marki pojawiały się także różnego rodzaju bombki wykorzystujące minifigurki, czy gadżety przedstawiające klockowe postaci. Także różne serie doczekiwały się kompletów w świątecznej tematyce. W polybagach można było zgarnąć ozdoby świąteczne do Hogwartu, czy Dartha Vadera w świątecznym sweterku. W tym roku można sobie sprawić zarówno zestawy ozdób, jak i małe dioramy o świątecznym klimacie. Takie klocki mogą nie tylko być niezłą ozdobą, ale także ciekawym pomysłem na prezent pod choinkę dla geeka.

Ozdoby świąteczne z LEGO

Zacznijmy od bombek na choinkę. Piernikowe ozdoby LEGO 40642 pozwalają stworzyć trzy ciasteczkowe ludziki, kt&oac

Meta Quest 3S - najtańsza opcja gogli VR

Gogle wirtualnej rzeczywistości nie okazały się tak wielkim hitem, jak się tego spodziewali ich orendownicy, ale nie podzieliły losu takich cudów, jak np. trójwymiarowe telewizory. Rozrywka VR ma swoich zwolenników, a wraz z coraz tańszym i bardziej przystępnym sprzętem to grono powolutku rośnie. Kolejną okazją do ściągnięcia nowych użytkowników jest premiera Meta Quest 3S.

Meta Quest 3S zostały pokazane końcem września, a od 15 października są dostępne w sprzedaży w oficjalnym sklepie. W polskiej dystrybucji mają się pojawić w drugiej połowie października. Co sprawia, że te gogle są tak interesujące? Przede wszystkim jest to najtańszy nowy model gogli VR. Co więcej pod względem wydajności nie odbiegają one bardzo od topowego modelu marki, czy podstawowych gogli Meta Quest 3. W zasadzie mamy tu do czynienia z mieszanką modelu Quest 3 i Quest 2. Można by się spodziewać, że kompromisy pójdą na niekorzyść użytkowników, ale ku zaskoczeniu wszystkich udało się osiągnąć naprawdę ciekawe połączenie cech wspomnianych sprzętów i to w rozsądnej cenie. Przyjrzyjmy się nieco bliżej goglom Meta Quest 3S.

Meta Quest 3S – zaskakująco dobra wydajność

Meta Quest 3S pod względem wydajności nie tylko nie będzie odstawać od droższych gogli, ale też w grach może spi

Flagi LEGO Harry Potter - recenzja zestawów

Marzy wam się Hogwart z LEGO, ale nie macie w zapasie miliona monet, a do tego nie wiecie gdzie by go postawić? Okazuje się, że istnieje ciekawa alternatywa, czyli flagi LEGO Harry Potter. Zapraszam na omówienie zestawów prezentujących sztandary domów, które rozkładają się do formy pokojów wspólnych. Zainteresowani?

Co znajdziemy w flagach Hogwartu z LEGO Harry Potter?

Chciałbym wam przybliżyć zestawy duńskich klocków pozwalające zebrać pokaźną kolekcję figurek uczniów Hogwartu i oczywiście samych pokojów wspólnych. Zacznijmy od samego konceptu flag, ponieważ jest on w swoich założeniach bardzo ciekawy. LEGO wydało cztery zestawy zawierające odpowiednio sztandar Gryffindoru, Slytherinu, Ravenclaw oraz Hufflepuffu. W pozycji złożonej mamy do czynienia z flagami domów z ich charakterystycznymi symbolami. W takiej postaci możemy je zawiesić na ścianie, ale po rozłożeniu otrzymujemy makiety pokojów wspólnych w każdym z dormitoriów. Zestawy oprócz samych flag zawierają po trzy mini figurki z bohaterami filmów. Warto odnotować, że cała seria LEGO Harry Potter bazuje na licencji filmowej, a nie książkowej. Zresztą poniżej możecie rzucić okiem na uczniów występujących w konkretnych zes

Czym jest aparat natychmiastowy?

Powiedzieć, że moda na retro wraca to nic nie powiedzieć. Na każdym kroku możemy zobaczyć, jak ludzie jarają się sprzętem, gadżetami, czy ciuchami z przeszłości. Sami lubimy retro konsole. Jedną z technologii, która powróciła z zaświatów w ostatnich latach jest fotografia natychmiastowa. Postaramy się wyjaśnić, czym jest aparat natychmiastowy i jakie ma zalety.

Marką, która rozpropagowała fotografię natychmiastową był Polaroid. Zapewne wielu z was dobrze kojarzy charakterystyczne aparaty z wielką podstawą, z której po wykonaniu zdjęcia wyskakiwały kwadratowe zdjęcia. Technologia zaprezentowana i wykorzystywana przez Polaroida wywołała taką fascynację, że urządzenia marki stały się popkulturowym fenomenem. Aparaty natychmiastowe występowały w filmach i serialach, a urządzenia tworzone przez innych producentów były potocznie nazywane przez ludzi polaroidami. Era cyfryzacji niemal doprowadziła do całkowitego zabicia fotografii natychmiastowej. Szczęśliwie się okazało, że aparaty drukujące zdjęcia to całkiem niezłe gadżety dla zajawkowiczów, a z czasem znalazły też inne praktyczne zastosowania.

Krótka historia fotografii natychmiastowej

Ojcem tej technologii był Edwin Herbert Land, który m.in. opatentował folię polaryzacyjną.

Jaką wersję World of Warcraft wybrać?

Od wielu lat krążą plotki, że World of Warcraft w końcu przejdzie w system free to play. Naszym zdaniem są to bardziej czcze życzenia graczy i spełnią się dopiero, kiedy WoW będzie na skraju śmierci. Oznacza to, że chcąc grać trzeba zapłacić abonament. A jeśli podejmiecie decyzję o wkroczeniu do tego świata lub powrocie do niego to postaramy się pomóc podpowiadając, jakie obecnie są dostępne wersje World of Warcraft.

Wybrać World of Warcraft Retail czy Classic? To pytanie zadaje sobie wielu graczy chcących przeżyć przygody w Azeroth i całej reszcie światów składających się obecnie na uniwersum WoWa. Zebraliśmy informacje o dostępnych aktualnie wersjach tego kultowego MMORPG. Ogólny opis powinien wam pomóc w podjęciu decyzji. Szczególnie jeśli chcecie na początek nieco casualowo sprawdzić co tam w WoW słychać. W razie bardzo poważnych planów odnośnie tej gry warto poszperać za szczegółowymi poradami. Nie brakuje poradników opisujących każdy najmniejszy detal rozgrywki, łącznie z tym jakie postaci wybrać i jak je rozwijać w celu zapewnienia najlepszych doświadczeń na konkretnych serwerach.

Załóżmy, że jesteście nowi w WoW lub tak jak my myślicie nad powrotem do gry po wielu latach. Co trzeba zrobić żeby grać

Co na prezent dla gracza?

Szukacie pomysłu na prezent dla gracza? To zadanie nie jest łatwe i przede wszystkim wymaga pewnego przygotowania, aby nie strzelić niezłej wpadki przy wręczaniu podarunku. Postaramy się podpowiedzieć, co możecie kupić pod choinkę miłośnikom wirtualnej rozrywki.

Przede wszystkim poszukiwania prezentów dla graczy powinniście rozpocząć od dokładnej analizy tego na jakich platformach grywa dana osoba. Raczej nie chcecie wręczyć bliskiej osobie prezentu, który będzie bezużyteczny ze względu na brak potrzebnego sprzętu. Tutaj dla ułatwienia dodamy, że aktualnie mamy cztery główne platformy gamingowe, a statystycznie dla Polaków ich popularność układa się w takiej kolejności: PC, Playstation, Xbox i Nintendo. Oczywiście to ułatwienie jest pozorne, ponieważ w ramach każdej platformy funkcjonują różne sprzęty, ale zawsze to jakiś punkt wyjścia.

O ile tylko macie taką możliwość to sprawdźcie na czym gra obdarowywana osoba i w miarę możliwości ustalcie jakich sprzętów jej brakuje. Niemniej część z naszych pomysłów na szczęście nie wymaga tej wiedzy. No dobra to teraz bez zbędnego przeciągania zapraszamy do zestawienia naszych pomysłów prezentów dla graczy.

Gamingowe karty podarunkowe na prezent dla graczy

Pewnie wiele osób założył

Gry planszowe na PC

Gry planszowe mają wiele zalet, a wśród nich niewątpliwie można wymienić aspekt społeczny oraz ich fizyczność. Niemniej coraz więcej osób chętnie sięga po cyfrowe wersje ulubionych planszówek. Postanowiliśmy się przyjrzeć nieco bliżej grom planszowym na PC.

Co prawda w tym artykule skupimy się na najciekawszych grach planszowych na PC, ale musicie wiedzieć, że najbardziej znane marki, jak choćby Catan, Ticket to Ride, Monopoly, czy Uno będziecie mogli ograć bez problemów na PlayStation, Xbox i Nintendo Switch. Nie sposób wymienić wszystkie gry na każdą z platform, ponieważ wbrew pozorom takich pozycji znajduje się naprawdę dużo. Mamy też wrażenie, że w przypadku cyfrowych planszówek to komputery pozwalają na prowadzenie najwygodniejszej rozrywki. Konsole ze względu na swój charakter sprzyjają bardziej dynamicznym tytułom. Więcej informacji o ciekawych grach planszowych znajdziecie w naszym partnerskim serwisie Amator Planszówek.

Zalety gier planszowych na PC

Planszówki w wersji cyfrowej tracą swoją fizyczność i aspekt społeczny, który jest przenoszony ze spotkań na żywo do postaci rozgrywek online. W takim razie jakie są zalety takic

Klocki Pantasy - co to za marka?

Kontynuujemy nasz przegląd marek klocków, które mogą być świetnymi alternatywami dla LEGO. Dziś przyjrzymy się nieco bliżej klockom Pantasy, które zaskakują na kilku poziomach. Między innymi wyróżniającymi się licencjami, które przypadną do gustu także geekom.

Pantasy jest stosunkowo świeżą marką oferującą klocki. No właśnie oferującą, ponieważ nie zupełnie je produkuje. Mimo to w swoim portfolio posiada zestawy mocno wyróżniające się na tle konkurencji. Nie jest to kolejna marka ślizgająca się na granicy łamania praw autorskich. Przykładem takiego producenta było opisywane przez nas BlueBrixx. Zamiast tego bohater tego artykułu wykorzystuje unikatowe licencje, budując tym samym spójny wizerunek. Autorskie projekty z kolei cechują się wysokim poziomem detali i rozmachem. No, ale po kolei. Sprawdźmy jakie są klocki Pantasy.

Pantasy - co to za firma?

Firma Pantasy powstała w Chinach, jako biuro projektowe zajmujące się tworzeniem konstrukcji z klocków. Firmę założyli w 2020 roku pasjonaci konstruowania i z czasem rozbudowali swoją sieć dystrybucyjną na cały świat. W swoich zestawach marka wykorzystuje klocki produkowane przez markę GoBricks. Ta między innymi zaopatruje domorosłyc

Maserati MC20 - debiut włoskiego superauta

Maserati MC20 było zapowiadane od dawna i jak to bywa w przypadku włoskich marek premierę przekładano nie raz, a obietnice były wielkie. W końcu sportowa maszyna ujrzała światło dzienne i czapki z głów. Maserati w dobie elektryfikacji, szczucia klientów imponującymi liczbami oraz przemian aut w gadżety do smartfonów po prostu stworzyło tradycyjne superauto.

Włosi pokazali swoją nową zabawkę, która nie korzysta z silników elektrycznych na każdej osi i nie szczyci się mocą przeszło 1000 KM. Zamiast tego mamy do czynienia z autem posiadającym centralnie umieszczony silnik o mocy zaledwie 630 KM. Mało? Nie, ponieważ tej mocy i tak większość właścicieli nie wykorzysta, a niejeden zrobi sobie krzywdę, ponieważ na superauto go stać, ale lekcje jazdy to już rysa na dumie. Najważniejsze, że na rynku będzie dostępna sportowa maszyna, a nie kolejny gadżet pod marketingowy bełkot.

Maserati MC20 - klasyczny napęd w dobie elektryfikacji

Maserati MC20 oznacza Maserati Corse 2020, czyli jest kontynuacją tradycyjnego nazewnictwa sportowych maszyn marki. Ostatnim takim cackiem było MC12 bazujące na konstrukcji Ferrari Enzo. W samochodach sportowych nie wygląd, a serce jest najważniejsze.

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.