Zapomniane seriale o superbohaterach, czyli świat przed MCU

Dzisiaj odpalając niemal każdą platformę streamingową znajdziemy jakiś serial oparty o komiksy i poruszający temat superbohaterów. Czasami mamy do czynienia historiami bazującymi na dobrze znanych markach, a innym razem telewizyjni twórcy przenoszą na ekrany mało znane franczyzy lub wymyślają swoich superbohaterów. Wśród tych seriali możemy już dziś wychwycić wiele produkcji, które szybko zostaną zapomniane. To nas natchnęło, aby przybliżyć wam najciekawsze, zapomniane seriale superbohaterskie z przeszłości!

Skupimy się na serialach, które doczekały się przynajmniej kilku odcinków, choć na koniec wspomnimy o kilku interesujących pilotach. Jak możecie się domyślić większość z produkcji o jakich powiemy nie była wysokich lotów i już w swoich czasach spotykały się z mieszanymi opiniami. Chociaż wśród wymienionych tytułów nie zabraknie kilku perełek i całkiem przyzwoitych telewizyjnych produkcji. Niektóre seriale zostały skazane na zapomnienie nie tyle przez słabą jakość co w wyniku różnych działań biznesowych i złych decyzji krawaciarzy w korporacjach. No, ale nie przeciągając zapraszamy na naszą wyliczankę seriali o superbohaterach, których zapewne już nie pamiętacie, albo o których istnieniu nie wiedzieliście.

Shazam! - 3 sezony / 28 odcinków

O ile pierwszy kinowy Shazam! wyszedł Warner Bros. całkiem nieźle to już sequel nie spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Znacznie lepiej w latach 70-tych poradził sobie serial o tym tytule. Produkcja powstała na fali popularności Batmana z Adamem Westem. Jednak Shazam! Miał być bardziej wesoły, kolorowy i lżejszy w odbiorze. Współczesnym widzom może to być ciężko zrozumieć, ale serialowu Batman z tamtych czasów był mimo wszystko mroczniejszy i dość poważny. Niemniej w omawianym serialu możemy zobaczyć losy Billy Batsona, nastolatka zdobywającego moc przemiany w bohaterskiego Captain Marvel. Mamy tu wszystko od za starego aktora wcielającego się w dziecko, przez kiczowate kostiumy, po banalne dialogi. Wszystko to składa się w całkiem solidne retro widowisko.

The Amazing Spider-Man  - 2 sezony / 13 odcinków

Popularny pajączek doczekał się wielu animacji i filmów kinowych, ale w latach 1977-1979 miał też swoją telewizyjną przygodę z serialem live-action. The Amazing Spider-Man doczekał się tylko 13 odcinków, po czym stacja CBS zdjęła przygody Petera Parkera z ramówki. Serial zwyczajnie oglądał się słabo. Po części powodów porażki można się upatrywać w znacznie popularniejszych serialach Wonder Woman i The Incredible Hulk, które w tym czasie odniosły spory sukces i okazały się lepsze jakościowo od produkcji o Człowieku-Pająku. Co ciekawe równocześnie z amerykańskim serialem powstawała jego japońska wersja. Ta spotkała się ze znacznie cieplejszym przyjęciem w Kraju Kwitnącej Wiśni. Zapewne dlatego, że uzyskanie supermocy przez ugryzienie pająka było dla Japończyków równie sensowne, jak to, że ich Spider-Man strzelał z karabinów i kierował potężnym robotem walczącym z potworami przypominającymi maszkary z Power Rangers. Japońska wersja The Amazing Spider-Man jest tworem naprawdę interesującym.

Swamp Thing – 3 sezony / 72 odcinki

W 1990 roku swój debiut telewizyjny zaliczył serial Swamp Thing opowiadający historię tytułowego Potwora z bagien. Produkcja telewizyjna była owocem popularności filmu kinowego pod tym samym tytułem z 1982 roku, który w dość mroczny sposób pokazał tę niezwykłą komiksową postać. Niestety niskobudżetowy serial poszedł w stronę kiczu, telewizyjnych sztamp i kostiumów, które już wtedy nie były przekonujące. Mimo silnej krytyki serialu udało się stworzyć aż 72 odcinki, co jest dość niesamowite biorąc pod uwagę obecne czasy, kiedy 6-odcinkowy sezon nawet jeśli jest wysoko oceniany to może przynieść kasację serialu przez słabą oglądalność. Widać liczby księgowym się zgadzały. Tutaj warto nadmienić, że w 2019 roku zadebiutował serial Swamp Thing, który oddał należyty hołd postaci i może się pochwalić odpowiednim klimatem zakrawającym o horror. W zasadzie obie produkcje można określić mianem zapomnianych.

Night Man – 2 sezony / 44 odcinki

Tego bohatera zapewne niewiele osób kojarzy. Night Man, czyli Johnny Domino jest jazzowym muzykiem, który w nocy zakłada kostium i z pomocą nowoczesnych technologii oraz własnych umiejętności kopie tyłki złoczyńcom. Serial Night Man zadebiutował w 1997 roku i adaptował komiks wydawnictwa Malibu Comics. Podobnie, jak większość produkcji w tym zestawieniu tak i tu produkcja stała raczej na budżetowym poziomie. To oznacza m.in. efekty, które dziś budzą delikatny uśmiech politowania. Niemniej serial ma ten wibe lat 90-tych. Co ciekawe Night Man nie był porażką, a do tego należał do serii komiksowej, która coraz lepiej sobie radziła. Efektem tego było wykupienie Malibu Comics przez Marvela i zamknięcie wydawcy, anulowanie wszystkich serii komiksowych i zamknięcie produkcji serialu. Jak widac z konkurencją można sobie radzić na różne sposoby.

The Thick – 1 sezon / 9 odcinków

The Thick w latach 90-tych otrzymał bardzo popularną i zabawną serię animowaną pod tym samym tytułem. Na fali popularności kreskówek w 2001 roku zrealizowano serial live-action. Sitcom o absurdalnym humorze z całkowicie zakręconymi historiami i postaciami spotkał się z bardzo ciepłymi reakcjami widzów i krytyków. Niemniej liczby musiały się nie zgadzać księgowym, ponieważ zaledwie po 9 odcinkach serial został skasowany. Mamy dziwne wrażenie, że dziś taki poziom kiczu mógłby się znacznie lepiej przyjąć.

Birds of Prey – 1 sezon / 13 odcinków

Co powiecie na telewizyjną kontynuację filmu Batman Returns? Birds of Prey opowiada o losach Heleny Kyle, czyli córki Batmana i Catwoman, która wraz z Barbarą Gordon postanawiają kontynuować dzieło swoich rodziców. Mroczny klimat, piękne bohaterki i kultowe postaci z komiksów. Serial zdawał się mieć wszystko czego trzeba i zaliczył fantastyczne otwarcie. Niestety oglądalność szybko spadła i ostatecznie Warner Bros. skasowało produkcję. Szkoda, ponieważ na ekranie można było zobaczyć takie postaci, jak Lady Shiva, Harley Quinn, czy Clayface. Co ciekawe twórcy nigdy nie potwierdzili, że omawiany serial i wspomniany film Tima Burtona należą do jednego uniwersum, chociaż w czołówce pojawiają się ujęcia pochodzące z Batman Returns.

Mutant X – 3 sezony / 66 odcinków

Grupa mutantów obdarzonych supermocami pod przewodnictwem mentora walczy z siłami zła. Brzmi znajomo? Mutant X z lat 90-tych minionego stulecia nie jest adaptacją komiksów z serii X-Men. Chociaż inspiracje są aż nazbyt widoczne. Zresztą The 20th Century Fox też tak uważało, co skończyło się pozwem, ale ostatecznie serial przetrwał przez aż 3 sezony. Produkcja była klasycznym proceduralem, w którym mogliśmy oglądać ładnych ludzi w roli bohaterów i efekty komputerowe, które dziś wytworzy każdy podrzędny youtuber. Mimo to fani komiksowych mutantów mieli chociaż namiastkę serialu, o którym marzyli.

The Gifted – 2 sezony / 29 odcinków

Trzeba przyznać, że The 20th Century Fox nie spieszyło się z kreatywnym wykorzystywaniem marek, do których prawa posiadali. Po wielu latach obserwowania wzrostu popularności seriali studio postanowiło stworzyć produkcję osadzoną w świecie X-Men. Fani szaleli, włodarze studia zacierali ręce i ostatecznie powstał serial, który nie był zły, ale przez jedno małe niedopatrzenie nie mógł osiągnąć wielkiego sukcesu. Oto bowiem fani komiksów dostali serial w świecie X-Men bez X-Menów. Historia rodziny mutantów uciekającej przed opresjami była ciekawa, ale nie na to czekali fani. Wyprodukowanie dwóch sezonów można uznać za sukces, ale był on na tyle mały, że po przejęciu wytwórni przez Disneya projekt skasowano.

Powerless – 1 sezon / 12 odcinków

Zawsze oglądamy superbohaterów walczących ze złoczyńcami nie zastanawiając się co ze zwykłymi ludźmi. Właśnie o tym jest Powerless, w którym widzowie poznają życie członków specjalnej komórki firmy Wayne Industries. Bohaterowie serialu pracują nad rozwiązaniami mającymi chronić zwykłych obywateli przed demolką serwowaną przez Batmana, Supermana i spółkę. Całość oddana w formie serialu komediowego pełnego gwiazd, jak Vanessa Hudgens, Danny Pudi, czy Alan Tudyk. Serial przepełniono humorem i wypchano easter eggami. To mało znana, ale warta zapoznania się produkcja.

Marvel's Inhumans – 1 sezon / 8 odcinków

Na ten serial czekało wielu, a zawiodło się chyba jeszcze więcej. Marvel's Inhumans zapowiadał ukazanie całej nowej różnorodnej cywilizacji żyjącej tuż obok nas. Serial miał być częścią MCU, a do tego w produkcji wzięli udział świetni aktorzy. Ostatecznie wyszło coś tak nijakiego, że już po pierwszych odcinkach większość fanów zapomniała o tym serialu. Co gorsza wydawało się, że twórcy serialu wstydzili się jego korzeni i praktycznie nic nie było takie, jak powinno być w komiksach. Nie wiadomo co zawiodło od strony produkcyjnej, ale wiemy, że serial zawiódł widzów. Nie ma się co nad nim dalej rozwodzić. Tak, jak Agenci Tarczy z każdym sezonem odchodzili od MCU i swojej pierwotnej jakości, tak Marvel's Inhumans zaczeli z poziomu mułu na dnie.

Blade: The Series – 1 sezon / 13 odcinków

O trylogii filmów Blade z Wesley Snipes'em można mówić różne rzeczy, ale miały swój unikatowy klimat. Szczególnie pierwsza część była świetna i nakreśliła nowy sposób pokazywania wampirów w kinie. Okazuje się, że powstała serialowa kontynuacja filmów stworzona przez Spike TV. Główną role przejął Kirk Jones. Serial spotkał się z mieszanym przyjęciem. Producenci postawili na klimat i aspekty wizualne oraz sceny walki, ale całkowicie położyli bohaterów i fabułę. Niemniej fani wampirów ze świata Marvela mogą sprawdzić, jak potoczyły się losy Blade'a w tej adaptacji. Oczywiście o ile jeszcze gdzieś znajdą ten serial. Być może to osłodzi oczekiwanie na zapowiedziany film w ramach MCU.

The Flash – 1 sezon / 22 odcinki

Na koniec serial The Flash z 1990 roku. Dzięki stacji CW fani komiksów mogli oglądać Flasha w ramach tzw. Arrowerse. Tu ciekawostka, ponieważ odtwórca roli Barry Allena z laty 90-tych pojawił się w nowym serialu jako ojciec głównego bohatera i Flash z innego universum. Wracając do omawianej produkcji to ta była dość dobrze zrealizowana, chociaż twórcy postawili bardziej na lubiany końcem minionego stulecia mrok. Wręcz można by powiedzieć, że miejscami Central City przypominało Gotham. Tak czy inaczej, jak na możliwości technologiczne z tamtego okresu moce bohatera pokazano przyzwoicie. Mrok przenika się z pewną kiczowatością, a całość jest bardzo ciekawą wizytówką produkcji superbohaterskich tamtych czasów.

To nie wszystkie zapomniane seriale superbohaterskie i bazujące na komiksach lub luźno powiązane z branżą komiksową. Wystarczy wspomnieć takie tytuły, jak No Ordinary Family, Automan, Human Target, czy Superboy opowiadający o młodości Supermana. Wytwórnie telewizyjne próbowały również doprowadzić do adaptacji Aquamana, czy X-Men w serialu Generation X. W obu przypadkach skończyło się na pilotach. W sieci znajdziecie ich zwiastuny i faktycznie może lepiej, że ostatecznie te seriale nie powstały.

Daj znać o nas znajomym

LEGO na prezent do 100 zł?

Klocki LEGO to zawsze dobry pomysł na prezent. Spiszą się zarówno jako podarunek dla dziecka, jak i dla takiego dorosłego dzieciaka z wysoką dwu-cyfrówką w dowodzie. Wiele osób zadaje sobie jednak pytanie, jaki zestaw wybrać? Dziś zapraszamy na nasze propozycje klocków LEGO do 100 zł!

Wybierając zestawy kierowaliśmy się porównywarką cen Ceneo i też linki do niej znajdziecie w tekście. W ten sposób znajdziecie faktycznie najtańsze propozycje. Co do samych zestawów to poniżej znajdziecie klocki z różnych serii, dzięki czemu każdy powinien znaleźć coś dla siebie, a przynajmniej inspirację do poszukiwań prezentu. Zestawy LEGO do 100 zł mogą być naprawdę dobrym upominkiem zarówno dla najmłodszych, jak i dla starszych osób. Wystarczy dopasować tematycznie zestaw do obdarowywanej osoby. Jeżeli to czytacie to pewnie macie choć trochę geekowskie serduszko i sami wiecie ile radości daje składanie klocków. Tym bardziej jeżeli dotyczą ulubionego uniwersum. Zresztą bez przeciągania oto nasze propozycje klocków LEGO na prezent do 100 zł!

LEGO Star Wars do 100

Drewniane Bugatti Centodieci - imponująca replika

Bugatti Centodieci z drewna? Czemu nie? Jeżeli jesteś zdolnym stolarzem, a przy tym pasjonujesz się motoryzacją to taki projekt jest czystą przyjemnością. Udowadnia to Trương Văn Đạo prowadzący kanał ND - Woodworking Art.

Stolarz z Azji zasłynął z niezwykłych projektów, a w tym z drewnianych modeli samochodów. Najpierw tworzył niewielkie modele o fantastycznym poziomie szczegółowości, ale ostatnio zdecydował się na nieco większą skalę. Nadal nie jest to 1:1, ale mimo to Bugatti Centodieci w rozmiarze dziecięcym robi wrażenie. Tym bardziej, że to drewniane hiperauto naprawdę jeździ.

Drewniane Bugatti Centodieci - imponująca maszyna dla dziecka.

Ten zdolny stolarz wykorzystuje do swoich dzieł piłę do drewna oraz dłuta. Niemal wszystkie elementy miniaturowego hiperauta zostały wykonane z drewna. Całe wnętrze, koła i karoseria to drewniane elementy. Jedynie oświetlenie i napęd są z innych materiałów, co jest w sumie oczywiste.

Najważniejsze jest właśnie to, że gotowy samochód jeździ! Syn tego stolarza ma szczęście. Można powiedzieć, że jest jedenastą osobą na świecie posiadającą Bugatti Centodieci. Co prawda takie mniejsze, ale i tak znalazł się w elitarnym gronie. Napomnijmy bowiem, że powstało 10 egzemplarzy, a każdy z nich to koszt minimum 8 mln euro. Co cieka

Wszystko o PlayStation Plus

Kupujesz wymarzoną konsolę PlayStation 5 lub PlayStation 4 i po odpaleniu szybko przekonujesz się, że jest coś co nosi nazwę PlayStation Plus. Sony, jak każdy producent konsol oferuje specjalny abonament otwierający przed użytkownikami pełnię możliwości ich sprzętu. Dziś przybliżymy wam szczegóły PlayStation Plus.

PlayStation Plus jak wspomnieliśmy nie jest wyjątkiem na rynku. Microsoft ma swój Xbox Game Pass, a Nintendo oferuje Nintendo Switch Online. Postaramy się przedstawić z czym mamy do czynienia i jakie korzyści płyną ze subskrybowania usługi Sony. Wielu użytkowników przed zakupem konsoli zastanawia się, czy abonament jest potrzebny? We wstępie odpowiemy, że nie potrzebujecie go do rozgrywki solowej. Swobodnie możecie kupić konsolę PS5 lub PS4, założyć konto w Playstation Network i cieszyć się grami zakupionymi na konsolę. Problem pojawia się kiedy zechcecie grać online.

Sony oferuje trzy progi abonamentu PlayStation Plus. W zależności od potrzeb można postawić na wersję: Essential, Extra lub Premium. Każda z nich rozwija poprzednią o kolejne dodatki, które mają przekonać graczy do opłacania subskrypcji. Trzeba też podkreślić, co

Co to jest Nintendo Virtual Game Cards?

Nintendo obecnie jest uznawane za ostatni bastion klasycznego gamingu. Konsole marki m.in. ciągle posiadają ekskluzywne tytuły, korzystają z kartridżów i skupiają się na czystej radości z grania. Teraz nadchodzi rewolucja, czyli możliwość pożyczania cyfrowych wersji gier na Switch'a! Czym są Virtual Game Cards?

Podczas ostatniego marcowego Nintendo Direct zaprezentowano ku zaskoczeniu widzów nową funkcję, jaka zostanie wydana na konsolę Nintendo Switch końcem kwietnia. Aktualizacja trafi na odchodzącego pstryczka i będzie jedną z głównych części ekosystemu obejmującego także Switcha 2. Virtual Game Cards będą dokładnie tym, na co wskazuje nazwa, czyli wirtualnymi kartridżami z grami. Wiążą się z tym nowe możliwości, jakich będą mogli pozazdrościć właścicielom Switcha użytkownicy innych konsol. 

Virtual Game Cards pozwolą na pożyczanie sobie gier cyfrowych! To niemała rewolucja, choć pamiętajmy, że mówimy o dużych korporacjach, więc jest pewien haczyk. A właściwie dwa, które tak naprawdę nie mają wielkiego znaczenia.

Jak działają Virtual Game Cards?

Virtual Game Cards będą nowym sposobem zarządzania grami zakupionymi w cyfrowej wersji za pośrednictwem sklepu Nintendo eShop. Aktualizacja wprowadzi w menu Nintendo Switch nową zakładkę z wirtualnymi

Transformers. Tom 3: Pojedynek Combinerów - recenzja komiksu

Premiera nowej serii komiksów Transformers budziła pewne obawy. Czy kolejne opowiadanie teoretycznie dobrze znanej historii ma sens? Daniel Warren Johnson udowadnia, że z kultowych robotów można jeszcze wiele wycisnąć, a kolejne tomy prowadzą serię na zupełnie nowe tory. Zapraszamy na recenzję Transformers. Tom 3: Pojedynek Combinerów od Nagle Comics.

Pierwszy tom pokazał, że nowa seria Transformers wydawana w ramach Uniwersum Energonu nie będzie infantylną opowiastką dla dzieci. Scenarzysta zdecydował się pójść w bardziej brutalną historię ukazującą głębsze relacje między postaciami i konsekwencje konfliktu. Drugi tom wyniósł wojnę Cybertrończyków na wyższy poziom i jasno dał do zrozumienia, że nie będzie ona konfliktem dziejącym się gdzieś poza wzrokiem ludzi. Lektura trzymała poziom, choć pewne sceny przedstawiono chaotycznie. Mimo to kolejne strony pochłaniało się z zapartym tchem. A jak jest z najnowszym tomem?

Spokojnie! W tekście postaram się nie zawierać żadnych spoilerów fabularnych. Podejrzewam też, że czytelnicy mający za sobą pierwsze dwa tomy już sięgnęli po Transformers. Tom 3, więc ten tekst raczej ma pokaz

Metalowe modele 3D - czy warto?

Czy kojarzycie metalowe modele 3D? Ostatnio przypadkiem trafiliśmy na takie zabawki, które pozwalają z metalowych elementów stworzyć najróżniejsze pojazdy, budowle, a nawet bohaterów z popkultury. Nasz redaktor sprawdził, czy składanie tych konstrukcji jest przyjemne i dziś spieszymy z wrażeniami. Możecie potraktować ten wpis, jako recenzję metalowego modelu 3D statku Enterprise-D lub jako luźny materiał o tego typu zabawkach.

Przede wszystkim zależy nam, abyście z tego artykułu wyciągnęli wnioski, czy metalowe modele 3D są czymś dla was. Nie ukrywamy, że koncept na papierze jest fascynujący, a ilość konstrukcji, jakie możecie znaleźć w ofercie różnych sklepów i producentów zaskakuje. Interesują was statki kosmiczne ze Star Wars albo Star Trek? Nie ma problemu. Tak samo, jak nie ma problemu z metalowym Hogwartem, Transformersami, smokami, pociągami, autami i całą masą innych odjechanych rzeczy. Trafiliśmy na modele w różnej skali, a także na konstrukcje polakierowane, które nabierają jeszcze efektowniejszego wyrazu. No bo co powiecie na taką polakierowaną figurkę Iron Mana, albo Optimusa Prime?.

Na fotografiach zobaczycie statek kosmiczny Enterprise-D z serialu Star Trek The Next Generation. Posłużył nam on za platformę testową. Specjalnie wybraliśmy model w najmniejs

Dla kogo jest DC Compact?

Wydawnictwo Egmont zaskoczyło polskich fanów komiksów i wydało nad Wisłą serię, której nikt się nie spodziewał. Czy budżetowe komiksy mają u nas sens? Zapraszam na recenzję polskiego wydania serii DC Compact.

Nie mogłem sobie odmówić rzucenia okiem na nową serię. Tym bardziej, że zagorzali fani komiksów wróżyli, iż Egmont nie zdecyduje się na jej wydanie w Polsce. Tymczasem niespodzianka. Trzeba jednak zaznaczyć, że w przeciwieństwie do amerykańskich wydań, ceny w Polsce są różne w zależności od grubości tomu. Oryginalnie poszczególne odsłony serii kosztują 9,99 dolarów. Zresztą odsyłam do naszego artykułu o DC Compact. 

Do naszej redakcji trafiły trzy tomy poświęcone Batmanowi, czyli „Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje”, „Batman. Rok pierwszy” oraz „Batman. Trybunał Sów”. Kosztowały nas odpowiednio po 20,99 zł za cieńsze zeszyty i 35,99 zł za zbiór „Batman. Trybunał Sów”. Biorąc pod uwagę liczbę stron mamy do czynienia z naprawdę dobrym stosunkiem ceny do ilości historii. Tym bardziej, że jak widać ceny okazały się niższe niż kwoty okładkowe. No ale dobra, jak to jest z wykonaniem. Nie będę tu recenzo

W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny?

W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne Wojny? Najlepiej zacząć od epizodów: IV, V, VI, I, II, III, VII, VIII i IX. Poniżej tłumaczymy dlaczego tak i co dalej? Co roku obchodzimy Dzień Gwiezdnych Wojen, który może kogoś zachęcić do obejrzenia filmu lub serialu z tej “lekko” popularnej serii. Biorąc pod uwagę, że na ten moment mamy niemal 30 istotnych dla sagi produkcji, to nasz poradnik może być niezbędny!

Dla niektórych fanów Star Wars może być niewyobrażalny fakt, że ktoś nie widział żadnego filmu. Ewentualnie na pytanie o to, czy oglądał, odpowie, że tak ten ze złotym robotem. A nadmieńmy, że możecie złożyć złotego droida z LEGO. Niemniej tacy ludzie istnieją i naszym zadaniem jest wskazać im drogę!

Dlaczego kolejność oglądania Gwiezdnych Wojen bywa problematyczna?

Kiedyś sprawa była prosta. George Lucas w 1977 roku nakręcił film “Star Wars”, który dzięki zaskakującej popularności rozrósł się do oryginalnej trylogii. Na początku XXI wieku ojciec Gwiezdnych Wojen postanowił wykorzystać technologię 3D i green screeny, aby opowiedzieć historię tego, jak zakon Jedi upadł.

Rośliny i kwiaty z klocków LEGO

Dzień Kobiet zbliża się wielkimi krokami i choć po drodze czekają nas jeszcze Walentynki to już teraz pomyśleć nad ciekawym upominkiem dla partnerek i bliskim nam kobiet z okazji ich święta. Powiedzmy sobie szczerze kwiatki i czekoladki są już dość oklepane. Natomiast wiecie, że możecie podarować kwiaty swoim bliskim, ale w naprawdę geekowskim stylu? Zapraszamy na przegląd kolekcji botanicznej LEGO!

Na łamach naszego serwisu mogliście już m.in. zobaczyć przegląd LEGO dla graczy lub LEGO Technic Monster Jam. Teraz przy okazji zbliżającego się święta płci pięknej doszliśmy do wniosku, że część z was może zechcieć zrobić kwiatowy prezent swoim bliskim, ale w wydaniu od geeka dla geeka. Duńska marka od jakiegoś czasu oferuje zestawy w ramach kolekcji botanicznej. W jej ramach powstają konstrukcje wzorowane na prawdziwych roślinach. Możemy sięgnąć zarówno po cięte kwiaty, jak i rośliny doniczkowe. Do konstrukcji wykorzystano elementy znane z innych zestawów, ale w żywych kolorach odpowiadających danym roślinom.

LEGO Botanical Collection została podzielona na dwie serie: Kwiatów i bukietów oraz Roślin. Bardziej rozbudowane zestawy zaliczają się także

Maserati MC20 - debiut włoskiego superauta

Maserati MC20 było zapowiadane od dawna i jak to bywa w przypadku włoskich marek premierę przekładano nie raz, a obietnice były wielkie. W końcu sportowa maszyna ujrzała światło dzienne i czapki z głów. Maserati w dobie elektryfikacji, szczucia klientów imponującymi liczbami oraz przemian aut w gadżety do smartfonów po prostu stworzyło tradycyjne superauto.

Włosi pokazali swoją nową zabawkę, która nie korzysta z silników elektrycznych na każdej osi i nie szczyci się mocą przeszło 1000 KM. Zamiast tego mamy do czynienia z autem posiadającym centralnie umieszczony silnik o mocy zaledwie 630 KM. Mało? Nie, ponieważ tej mocy i tak większość właścicieli nie wykorzysta, a niejeden zrobi sobie krzywdę, ponieważ na superauto go stać, ale lekcje jazdy to już rysa na dumie. Najważniejsze, że na rynku będzie dostępna sportowa maszyna, a nie kolejny gadżet pod marketingowy bełkot.

Maserati MC20 - klasyczny napęd w dobie elektryfikacji

Maserati MC20 oznacza Maserati Corse 2020, czyli jest kontynuacją tradycyjnego nazewnictwa sportowych maszyn marki. Ostatnim takim cackiem było MC12 bazujące na konstrukcji Ferrari Enzo. W samochodach sportowych nie wygląd, a serce jest najważniejsze.

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.