Czym mnie zawiodło EA Sports WRC?

Wychowałem się gamingowo i rajdowo na grach Codemasters. W pierwszych pięciu odsłonach serii Colin McRae Rally przejechałem niezliczone ilości kilometrów i do dziś pamiętam charakterystyczne fragmenty odcinków. Cieszyłem się na nadejście EA Sports WRC i dziś mogę wam powiedzieć dlaczego jestem zawiedziony!

Zacznijmy od tego, że to nie jest recenzja EA Sports WRC. Pominę część rzeczy, nie będę was zanudzał szczegółową analizą technikaliów i po prostu omówię kilka kwestii, które ta gra robi dobrze, a które leżą według mnie na całej linii. Bo chociaż codziennie pokonuję kilka odcinków specjalnych to nie mogę nikomu z czystym sumieniem polecić najnowszej gry na licencji WRC. Niemniej w pewnych aspektach nie można zarzucić grze braku serducha do rajdów, ale tego jednego w przypadku Codemasters mogliśmy być pewni. No ale bez zbędnego przeciągania przyjrzyjmy się powodom zawodu i elementom, przez które ciągle gram.

EA Sports WRC i zaginiona next-genowość

Codemasters miało gotowe narzędzia do stworzenia idealnej gry rajdowej. Wystarczyło rozbudować zawartość Dirt Rally 2 o rajdy i samochody z kalendarza WRC, dodać tryb mistrzostw lekko wymieszany z karierą i święty Graal wirtualnych rajdów gotowy. Natomiast uznano, że gra powinna być godna nowej, a w zasadzie obecnej generacji konsol. Deweloper postawił na Unreal Engine 5. Ta decyzja oznaczała brak wersji na PS4 i Xbox One, co ograniczyło poważnie liczbę odbiorców. Rozumiem jednak, że w końcu gry powinny iść technologicznie do przodu i moment porzucenia starych konsol jest naturalnym posunięciem. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy odpaliłem grę.

Pierwsze kilometry pokonałem na laptopie i tu powiedzmy sobie szczerze gra wyglądała fatalnie. Optymalizacja nie istniała, ale trzeba być uczciwym. Mój Dell G15 z RTX 3060 nigdy nie był mocarzem. Natomiast Xbox Series X był już w planie zakupowym, więc cierpliwie poczekałem. EA Sports WRC było pierwszą odpaloną grą na nowej konsoli i znów zaskoczenie. W moim mniemaniu pod wieloma względami gra prezentuje się gorzej niż leciwy już Dirt Rally 2. Tutaj muszę wtrącić, że od gier wyścigowych nie wymagam ultra szczegółowej oprawy graficznej. W czasie jazdy mam gdzieś, jak szczegółowi są kibice, czy drzewa mają wymodelowane pojedyncze liście i czy okna w domach przy trasie mają wymodelowane klamki.

Niemniej zwracam uwagę na jakość nawierzchni i obiektów znajdujących się w obrębie drogi. Pobocza, znajdujące się na nich przeszkody oraz nierówności na trasie powinny być zrobione perfekcyjnie. Wcześniejsze gry z serii Dirt Rally pokazały, że nawierzchnia może być jednym z bohaterów gry. Tutaj wszystko prezentuje się gorzej, bardziej płasko i mniej szczegółowo. Na niektórych odcinkach znajdziemy miejsca prezentujące wysoki poziom, ale jednak większość kuleje. Niestety oprawa w żadnym miejscu nie usprawiedliwia przesiadki na nowy silnik graficzny i odcięcie od tytułu posiadaczy starszych konsol.

No przepraszam, mamy tu ultra realistyczny pył unoszący się za samochodem! Oczywiście zobaczycie go na pojedynczych odcinkach specjalnych kiedy akurat robimy nawrót i ten unosi się gdzieś po horyzoncie. Także w trybie fotograficznym robi on robotę. Tylko, że przez 99% czasu spędzanego z grą ten element będzie wam całkowicie zbędny. Chciałbym również pogratulować Codemasters fantastycznego easter egga. Bo nie wierzę, że w 2023 roku znaki drogowe w grze są przez przypadek z tytanu i zakopane na 10 m w ziemię. To musiał być celowy zabieg mający przypominać doznania z wydzwonienia w znak w CMR 2.

Optymalizacja w EA Sports WRC. Jaka optymalizacja?

Jak wspomniałem wcześniej w grach wyścigowych nie zwracam wielkiej uwagi na ultra szczegółowość oprawy graficznej, chociaż jak jest realistycznie to jest to miły dodatek. W EA Sports WRC podobają mi się modele samochodów, które do tego brzmią fenomenalnie. Praca zaworu upustowego w WRC z wczesnych lat dwutysięcznych to poezja dla mych uszu. Oczywiście auta mogłyby być bardziej szczegółowe, ale dla mnie są w punkt. Świetnie wygląda projekt tras, nitka drogi i rozłożenie obiektów przy trasie, choć graficznie detale przypominają dwie generacje wstecz. Tym bardziej szokujące jest dla mnie to, jak nowa gra Codemasters działa.

Szarpanie obrazu już na poziomie ekranu ładowania odcinka, czyli kiedy widzimy rajdówkę czekająca na start kłuje w oczy. Przymknąłbym na to oko, ale takie kwiatki dzieją się także podczas jazdy. Niektóre odcinki specjalne są wręcz niegrywalne ze względu na przycinanie się obrazu na ułamki sekund i przestawianie się w poziomie całych pasów na ekranie. Problem pojawia się szczególnie na odcinkach zimowych oraz nocnych kiedy nagle w tle pojawiają się różne źródła światła. Niestety prowadzi to do sytuacji, w której rozgrywka staje się uciążliwa. Na ten moment gra doczekała się kilku aktualizacji i wiele problemów nie zostało rozwiązanych. Widać, że Unreal Engine 5 sprawia wiele problemów i szczerze ciężko powiedzieć, czy EA Sports WRC w ogóle zostanie pozbawione tych mankamentów.

EA Sports WRC, a kariera, mistrzostwa i ulatujące emocje

EA Sports WRC jest wypakowane zawartością, co stanowi duży plus gry. Wielu, szczególnie początkujących graczy doceni szkółkę rajdową, a dla mnie prawdziwą gratką są zawody z cyklu Moments. W nich pojawiają się różne wyzwania polegające na dotarciu do mety na konkretnych miejscach, lub w jakimś przedziale czasowym. Każde z wyzwań bazuje na jakiejś prawdziwej sytuacji z rajdów.

Mam natomiast problem z fundamentalnymi trybami, czyli karierą i mistrzostwami. Kariera przypomina mieszankę rozwiązań z poprzednich gier na licencji WRC i wcześniejszych odsłon serii Dirt Rally. Możemy kupować samochody, zatrudniać inżynierów i startować w różnych seriach, a wszystko po to aby realizować cele narzucone przez sponsorów. Oczywiście najważniejsze jest ostateczne zwycięstwo w serii głównej: WRC, WRC2 lub Junior WRC, w zależności od wyboru na starcie kariery. Mam jednak wrażenie, że wszystko zostało zorganizowane po łebkach. Wizyty w siedzibie zespołu to patrzenie na tło przedstawiające biurko z laptopem. We wcześniejszych grach mieliśmy świetnie wymodelowaną siedzibę i każda zakładka menu przenosiła nas do innego pomieszczenia. Sama kariera skupiała się też na rajdach WRC i przygotowaniach do nich, a okazjonalnie rzucała nas w jakieś inne zawody. W EA Sports WRC mamy pierdyliard różnych serii, a te oficjalne są tłem dla wszystkich aktywności.

Rozumiem, że taka różnorodność zawodów w karierze jest dla wielu graczy pozytywną rzeczą. Niemniej szlag mnie mało nie trafił jak się okazało, że chcąc stworzyć swoją drogę do WRC od Junior WRC mogłem na kolejny sezon po zdobyciu mistrzostwa kontynuować karierę tylko na szczeblu JWRC. Skok o poziom wyżej wymagał stworzenie nowej kariery i zaczęcie od początku tylko serię wyżej. Tak się tego nie robi! No ale powiecie, że w takim razie trzeba sobie włączyć mistrzostwa, wybrać poziom serii i jechać tylko rajdy danej kategorii. Faktycznie, w ten sposób nie mamy tej całej otoczki budowania teamu, ale wcielamy się w ulubioną załogę i ciśniemy ku końcowemu zwycięstwu. Dostajemy bardzo klasyczny tryb, który naprawdę mi się podoba. Szkoda tylko, że po ukończeniu mistrzostw jedyne co dostajemy to statyczny kadr z pucharkiem i naszym autem, po czym wywala nas do menu. Jakim cudem w 2001 roku w Colin McRae Rally 2 mogliśmy dostać scenkę, w której rajdówka pokonuje uliczki w parku pod brytyjskim zamkiem i całość kończy się efektownym hamowankiem na ręcznym i fajerwerkami, a w 2023 roku po ukończeniu mistrzostw dostajemy poczucie straconego czasu? Nie dostaniemy nawet osiągnięcia za zdobycie tytułu.

Dlaczego nie przestałem grać w EA Sports WRC?

EA Sports WRC pod wieloma względami jest dla mnie zawodem. Nie daje mi pewnych emocji, na które liczyłem, a ze względów technicznych nie jestem w stanie polecić tej gry z czystym sumieniem. A jednak od półtora miesiąca cały czas pokonuje kolejne kilometry oesowe. Dlaczego? Jak wspomniałem tryb momentów jest świetny i podejmowanie wyzwań zwyczajnie daje mi satysfakcję. Wygląd odcinków specjalnych w rozumieniu projektu nitki drogi i ich naturalności dają przyjemność z jazdy. Kręcenie czasów na odcinkach i porównywanie się z innymi graczami w rankingu cieszy, mimo że zgarniam niezłe baty. Jednak to co jest dla mnie najważniejsze to model jazdy, a w tej kwestii Codemasters nie zawiodło.

Nie jest tak, że mistrzowie kodu zawsze umieli w fizykę pojazdów. W CMR 3 auto skręcało wokół osi ulokowanej w centralnym punkcie dachu, co trochę wypaczało model jazdy. W Colin McRae Rally: Dirt auta prowadziły się jakby ich ciężar nie miał znaczenia, ale nastanie serii Dirt Rally pokazało, że deweloper umie stworzyć satysfakcjonujący semisymulacyjny model jazdy. EA Sports WRC zostało jeszcze ułatwione względem Dirt Rally 2, ale ilość ustawień pozwala na zabawę zarówno totalnym żółtodziobom, jak i wytrawnym szoferom. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie ma mowy o pełnej symulacji.

Co ważne fizyka pojazdów dość naturalnie symuluje działanie wszystkich sił na auto. Udało się także rozróżnić charakterystykę pojazdów. Nie chodzi mi tylko o zmiany w prowadzeniu aut 4x4 i osiek przednio lub tylnonapędowych. Tutaj w ramach jednej kategorii aut poczujemy różnice. Przykładowo w królewskiej klasie Rally1 (WRC) wyczujemy, że Toyota GR Yaris jest dość nerwowa, ale dzięki temu w wąskich zakrętach zachowuje się bardzo zwinnie. Hyundai i20 WRC bardzo pewnie prowadzi się na szybkich łukach, ale w ciasnych partiach jest trochę bardziej ospały. Ford Puma z kolei zachowuje się nerwowo na wyjściach z zakrętów, co bardzo ładnie wpasowuje się w odwieczny problem rajdowych Fordów z szybszym zdzieraniem się tylnych opon. Takie różnice wyłapiemy w każdej kategorii rajdówek. Dla mnie miodzio.

To właśnie model i fizyka jazdy sprawiają, że codziennie chętnie siadam żeby nabić kilka dodatkowych kilometrów oesowych. Przyjemność z jazdy w połączeniu z długimi odcinkami liczącymi czasem ponad 30 km dają bardzo rajdowe doznanie. Gra faktycznie wymaga skupienia, precyzji i odpowiedniego balansowania między ciśnięciem na 100%, a momentami oszczędzania auta i własnej koncentracji.

Czy warto sięgnąć po EA Sports WRC?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ciężka. Patrząc na grę surowym okiem to nie. Mamy tu tytuł technologicznie nieogarnięty przez dewelopera. Obraz szarpie, czasem przycina, a wygląd gry w ogóle nie ma nic wspólnego z obecną generacją. Niestety widać, że EA poskąpiło na produkcję, albo nie dało Codemasters wystarczającego czasu. Niestety nie podobają mi się też tryby kariery i mistrzostw, które pozostawiają gracza z lekkim poczuciem bezcelowości. A może to ja jestem już stary i za bardzo wymagający?

Z drugiej strony jeżeli jesteście fanami rajdów i gier rajdowych to dostajecie fenomenalny przegląd rajdówek. Ja osobiście najmniej czasu spędziłem za kierownicą współczesnych aut Rally1, a zamiast tego katuję klasyczne WRC, A-grupowe czterołapy i moje ukochane szlifierki z kategorii S1600. Model jazdy to czysta poezja bardzo dobrze naśladująca naturalne zachowanie aut, ale przy zachowaniu zręcznościowego charakteru. O ile na odcinku nie spotkają nas problemy graficzne i optymalizacyjne to każdy kolejny kilometr oesowy sprawi dziką frajdę. Musicie sobie odpowiedzieć sami, ile możecie wybaczyć twórcom i czy opisane problemy nie przeszkodzą wam w zabawie.

Daj znać o nas znajomym

Idealne LEGO dla gracza

Jakie są najlepsze zestawy LEGO dla graczy? Duńska marka w ostatnim czasie sięga dość ochoczo po licencje związane z popularnymi grami, ale też inspiruje się sceną retro gamingu. Zebraliśmy najbardziej interesujące LEGO dla dorosłych graczy.

W minionych latach powstało kilka naprawdę imponujących zestawów, jak choćby repliki konsol Atari i Nintendo czy pada do Segi Genesis. Niektóre konstrukcje wypadły już z oferty oficjalnego sklepu LEGO. Dlatego poniżej znajdziecie naszym zdaniem najlepsze gamingowe LEGO, które kupicie w 2026 roku. A także dorzucamy kilka fantastycznych zestawów dla graczy, na które warto zapolować na rynku wtórnym. 

Najlepsze modele konsol z LEGO dla dorosłych graczy

Duńska marka praktycznie stworzyła linię LEGO Gaming. Bo jak inaczej można nazwać zestawy odtwarzające z klocków najbardziej kultowe konsole retro i automaty arcade. Praktycznie każda konstrukcja powoduje opad szczęki i będzie się doskonale prezentować w pokoju geeka obok np. małych retro konsol. 

Czy warto kupić Nintendo Switch w 2023 roku?

Nintendo Switch jest najsłabszą nową konsolą dostępną na rynku, była przestarzała w dniu premiery i gry na nią są dziecinne. Tak też powtarzałem to jak mantrę, ale na przełomie 2022 i 2023 roku kupiłem „pstryczka”! No i cholibka... zakochałem się!

Z gamingiem jestem związany już niemal dwie dekady. Przynajmniej w odniesieniu do pracy, bo po prostu graczem zostałem ok. 30 lat temu. Nie będę jednak ukrywał, że w ostatnich latach czasu na granie mam mniej, a sporą część uwagi poświęcam planszówkom. Mimo to konsole i PC ciągle są ciągle dla mnie ważne, a tak jak wspomniałem nieco ponad pół roku temu spełniłem swoje marzenie i kupiłem konsolę Nintendo. Zrobiłem to z dwóch powodów. Pierwszym była chęć poczucia tej rzekomej magii wielkiego „N”, a drugim Ring Fit Adventure. O nim opowiem kiedy indziej. Dziś skupię się na tym, czy zakup Nintendo Switch w 2023 roku ma sens i jakie wrażenie na mnie zrobił, czyli graczu starej daty mającym doświadczenie jedynie z Xboxami i PC. No dobra wyżej wspomniałem, że się zakochałem. Jednak chciałbym przedstawić przyczyny takiego stanu rzeczy i wskazać minusy konsoli. No bo wierzcie mi tych nie brakuje! No ale po kolei.

Czym Nintendo Switch mnie zaskoczył?

O Switchu nasłuchałem się wiele, ale co innego oglądać i czytać o c

Klocki LEGO vs. chińskie podróbki!

Zastanawialiście się kiedyś skąd się bierze różnica w cenie pomiędzy zestawami LEGO i ich chińskimi podróbkami? Sprawdziliśmy na przykładzie zestawu LEGO Harry Potter Fawkes, Feniks Dumbledora 76394 na czym oszczędzają podróbki. Oczywiście poza oczywistą kradzieżą licencji i własności intelektualnej.

We wstępie musimy wyjaśnić, że podróbki klocków LEGO nie są fałszerstwem ze względu na wykorzystanie systemu klocków. Oficjalnie w 2011 roku patent na system klocków LEGO wygasł po 50 latach od jego zatwierdzenia. Oznacza to, że każdy może obecnie legalnie produkować klocki wyglądające i działające jak LEGO. Inną kwestią są takie dobra intelektualne, jak licencje posiadane przez duńską firmę. Kopiowanie 1:1 konkretnych zestawów i korzystanie z licencji, do których nie ma się praw jest plagiatem. Dziś skupimy się właśnie na takim przykładzie. Omówimy różnice pomiędzy oficjalnymi klockami LEGO i podróbkami oraz podpowiemy, jak się chronić przed oszustwem. Zapraszamy do lektury.

Gustowne opakowanie podrobionych klocków LEGO

Postanowiliście zamówić podróbkę klocków LEGO lub znaleźliście podejrzanie tanią ofertę. Czego należy się spodziewać? Możecie kojarzyć z różnych straganów z pamiąt

PowerBox V-Tech - chiptuning bez utraty gwarancji

Stoisz na światłach, po długim oczekiwaniu zapala się zielone światło, wrzucasz pierwszy bieg i naciskasz gaz, a auto zdaje się spokojnie myśleć co ma zrobić? Prawdopodobnie brakuje mu momentu obrotowego i jest nie najlepiej zoptymalizowane. Dziś powiemy ci, jak zrobić chiptuning auta bez utraty gwarancji producenta. Wystarczy V-Tech PowerBox i wizyta w K-Sport Auto Serwis!

Wiele osób doświadcza braku mocy i momentu obrotowego w swoich samochodach. Czasami wystarczy zabrać do samochodu pasażerów lub włożyć większe zakupy, aby samochód nie chciał jechać. Rozwiązaniem jest podniesienie parametrów i optymalizacja jednostki sterującej pracą silnika, ale to wiąże się ze sporym wydatkiem i w przypadku nowszych samochodów z utratą gwarancji producenta! Na szczęście jest na to rozwiązanie i wraz z naszym partnerem K-Sport Auto Serwis z Opola postanowiliśmy wam je przybliżyć. Montaż urządzenia V-Tech PowerBox pozwala na podniesienie kluczowych parametrów pracy silnika bez utraty gwarancji. Jak to działa? Spieszymy z wyjaśnieniem.

W czym pomaga chiptuning?

Zacznijmy od bardzo ważnej kwestii, jaką jest sam chiptuning i w czym pomaga. Pewnie część z was słysząc to określe

Przenośna konsola retro 400 gier - recenzja sprzętu

Super Mario, Contra czy Galaxian, ten kto zna te nazwy miał prawdopodobnie okazję za dziecka grać na Pegasusie. Co prawda polska konsola nie do końca korzystała z legalnych gier, ale to już historia na inną opowieść. Dziś przeniesiemy się w czasy 8-bitowych produkcji z konsolą o jakże wyszukanej nazwie "Mini Konsola Retro Przenośna Pegasus 400 Gier" i jej recenzją.

Popularne serwisy aukcyjne oraz sklepy internetowe oferujące sprzęty pochodzące z chińskiego El Dorado są dosłownie zalewane konsolkami retro. Wśród bardzo tanich konstrukcji podłączanych do telewizora pokroju "Polystation", można znaleźć również nieco droższe konsole przenośne. Te konstrukcje naśladujące wyglądem kultowego Game Boya kryją w sobie nostalgiczną podróż w czasy dzieciństwa osób urodzonych w latach 80-tych. Niegdyś Pegasus święcił w naszym kraju sukcesy i pozwalał młodym Polakom zaznać cudów pochodzących z japońskiego NES'a. Większość gier trafiających na podróbkę japońskiej konsoli było podróbkami gier, ale zdarzały się również tytuły zagarnięte na kartridże Pegasusa w stosunku 1 do 1. Moja recenzja przenośnej konsoli retro pokaże Wam, czy warto kupić ten chiński artefakt.

Przenośna konsola retro 400 gier - czym jest?

W serwisach aukcyjnych można spotkać wiele przenośnych kon

Samochody rajdowe z klocków

Cobi zapowiedziało współpracę z Subaru. Pierwszym modelem będącym jej owocem ma być kultowe Subaru Impreza WRC '03. Jako fani rajdów musimy przyznać, że ta informacja nas zelektryzowała. Nim się pojawi nowość polskiej marki, postanowiliśmy sprawdzić, jakie rajdówki można zbudować z klocków. 

Nie będzie zaskoczeniem, że wybór jest raczej skromny. Przynajmniej w kwestii tych topowych marek zajmujących się produkcją klocków konstrukcyjnych. Licencje swoje kosztują, a dla gigantów rajdy samochodowe pozostają jednak niszą w niszy. Tutaj możecie się domyślać do czego będzie zmierzał ten przegląd. Niemniej jeśli chodzi o prawilne zabawki to kilka modeli na przestrzeni lat się pojawiło. Część z nich jest nadal dostępna.

Samo Cobi już wcześniej sięgało po rajdowe legendy, a na horyzoncie swoją pozycję budują kolejne firmy zaskakujące projektami. Trzeba jednak się pogodzić z faktem, że większość modeli to klasyczne rajdówki z klocków, a nie współczesne maszyny. Trochę szkoda, że producenci zabawek tak niechętnie sięgają po topowe samochody rajdowe. Tutaj jednak trzeba się dopatrywać problemów samego WRC i nieudolnego promotora serii. To jednak historia na inny serwis. My przyjrzyjmy się samochodom rajdowym z klocków.

Samochody rajdowe

Polski Sokół TOPR z LEGO

Polski PZL W-3 Sokół jest produkowany od 1985 roku, a już niedługo może trafić na rynek jako oficjalny zestaw LEGO. Przynajmniej taką mamy nadzieję! A wszystko za sprawą fantastycznego projektu Bartłomieja Bobaka, który zgłosił swój model do programu LEGO Ideas.

LEGO Ideas jest specjalnym programem, w którym fani duńskich klocków mogą zgłaszać swoje projekty. Następnie zbierają one głosy od społeczności, a jeśli zbiorą 10000 głosów to mają szansę na oficjalne wydanie. Wcześniej ma miejsce spotkanie z projektantami LEGO i producent rozważa wprowadzenie danego modelu jako oficjalnego zestawu do sprzedaży. W ten sposób w sprzedaży pojawiło się wiele imponujących konstrukcji, jak rezydencja z filmu „Kevin sam w domu”, kuter z filmu „Szczęki”, czy Barad-Dur z „Władcy Pierścieni”. Teraz o swój zestaw powalczy PZL W-3 Sokół w wersji Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Bartłomiej Bobak lubi górskie wędrówki i klocki LEGO. Pomysł na projekt ratunkowego Sokoła pojawił się w jego głowie 11 sierpnia bieżącego roku. Autor opisuje na stronie LEGO Ideas, jak podczas wędrówki na Orlą Perć po sześciu godzinach wspinaczki usłyszał charakterystyczny dźwięk silnika śmigłowca. Jak wspomina w wysokich gór

Jaką konsolę Evercade wybrać?

W czasach łatwej dostępności sprzętów do retro grania oraz emulatorów firma Blaze Entertainment Ltd. wymyśliła sobie konsolę retro z własnymi fizycznymi kartridżami. Wielu wróżyło marce Evercade szybki upadek, ale po pięciu latach ma się ona całkiem dobrze. Dziś postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czym są konsole Evercade?

Pierwsza konsola Evercade zadebiutowała w 2020 roku. Urządzenie powstało z myślą o odpalaniu retro gier z ery 8, 16 i 32 bitów. Z tym, że zamiast wgranej biblioteki klasyków, czy możliwości odpalania własnych starych nośników lub ROMów postawiono na dedykowane kartridże. Producent postanowił pozyskiwać licencje na klasyki i wydawać je w fizycznej formie. Celem było stworzenie konsoli retro dla osób z kolekcjonerskim zacięciem. O ile koszty były wyższe niż w przypadku chińskich konsolek do emulacji to już sam zamysł pozwalał na stworzenie legalnej kolekcji klasyków.

Niemniej wiele osób wróżyło marce Evercade krótki byt rynkowy i szybki upadek. Tymczasem minęło pięć lat, a system rozrósł się do łącznie sześciu konsol. Co więcej na kartridżach wydano niemal 600 gier. Dokładnie na moment pisania tego artykułu jest ich 570. Warto przybliżyć nieco konsole Evercade i powiedzieć sobie, co mają do zaoferowania.

Hyundai i20 N - miejski hot-hatch z Korei

Hyundai od dłuższego czasu pokazuje, że potrafi tworzyć ciekawe auta o niebanalnym designie i różnorodnym charakterze. Na szczególne uznanie zasługują samochody marki spod znaku "N", czyli sportowe wersje najpopularniejszych modeli. Od dawna zapowiadano i20 N mającego podkreślić rajdowe sukcesy marki. Teraz gdy model segmentu B doczekał się nowej generacji przyszła także pora na długo oczekiwanego Hyundaia i20 N.

Hyundai i20 N już na pierwszy rzut oka jawi się jako naprawdę szybki hatchback. Spora w tym zasługa dynamicznego designu podstawowego modelu oraz dodatków znanych z większych sportowych braci. Czy Hyundai i20 N ma szansę z konkurencją taką, jak Ford Fiesta ST? Wiele wskazuje na to, że dostaniemy naprawdę ciekawego i konkurencyjnego hot-hatcha.

To jak Hyundai i20 N wypada na tle konkurencji dowiemy się dopiero, gdy pierwsze egzemplarze trafią do niezależnych testów. Tymczasem można się opierać jedynie na danych udostępnionych przez producenta, a te robią pozytywne wrażenie.

Hyundai i20 N - mocny napęd w niewielkim nadwoziu

Sercem nowego ściganta koreańskiej marki został 1,6-litrowy silnik T-GDI wykręcony do 204 KM mocy oraz 275 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Taka jednostka w połączeniu z masą wynoszącą 1190 kg przekłada się na przyspieszenie do 100 k

DJI Mic Mini - pierwsze wrażenia

Zastanawiacie się jaki mikrofon do nagrywania filmów na YouTube wybrać? Możliwości jest wiele, a ostatnio poszerzyły się o kolejną, jaką jest mikrofon bezprzewodowy DJI Mic Mini. Zapraszam na pierwsze wrażenia.

Rozmyślnie nie decyduję się na pełną recenzję DJI Mic Mini, ponieważ tym powinni się zająć specjaliści od audio. Zamiast tego chciałbym się skupić na spostrzeżeniach z punktu widzenia małego youtubera, który prowadzi kanał Amator Planszówek i nagrywa w domu. Do tej pory służył mi tani mikrofon krawatowy BLOW w wersji nie wykorzystującej baterii. Bo i taka kiedyś była. Niemniej w końcu zdecydowałem się na zmianę mikrofonu na bezprzewodowy. Chwilę szukałem odpowiedniego modelu, aż Tomasz Walczak, o którym mogliście przeczytać na łamach Piwnicy podpowiedział, że lada moment ma zadebiutować nowy mikrofon DJI. Poczekałem do premiery, zapoznałem się z nim i to właśnie na niego padł wybór.

Powiem szczerze, że nie do końca interesowały mnie same szczegóły techniczne, a raczej jego cechy ważne z punktu widzenia, jakby nie patrzeć amatora. W takim razie co dostałem, jak to się póki co spisuje i czy jakieś elementy mi nie

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.