Czym mnie zawiodło EA Sports WRC?

Wychowałem się gamingowo i rajdowo na grach Codemasters. W pierwszych pięciu odsłonach serii Colin McRae Rally przejechałem niezliczone ilości kilometrów i do dziś pamiętam charakterystyczne fragmenty odcinków. Cieszyłem się na nadejście EA Sports WRC i dziś mogę wam powiedzieć dlaczego jestem zawiedziony!

Zacznijmy od tego, że to nie jest recenzja EA Sports WRC. Pominę część rzeczy, nie będę was zanudzał szczegółową analizą technikaliów i po prostu omówię kilka kwestii, które ta gra robi dobrze, a które leżą według mnie na całej linii. Bo chociaż codziennie pokonuję kilka odcinków specjalnych to nie mogę nikomu z czystym sumieniem polecić najnowszej gry na licencji WRC. Niemniej w pewnych aspektach nie można zarzucić grze braku serducha do rajdów, ale tego jednego w przypadku Codemasters mogliśmy być pewni. No ale bez zbędnego przeciągania przyjrzyjmy się powodom zawodu i elementom, przez które ciągle gram.

EA Sports WRC i zaginiona next-genowość

Codemasters miało gotowe narzędzia do stworzenia idealnej gry rajdowej. Wystarczyło rozbudować zawartość Dirt Rally 2 o rajdy i samochody z kalendarza WRC, dodać tryb mistrzostw lekko wymieszany z karierą i święty Graal wirtualnych rajdów gotowy. Natomiast uznano, że gra powinna być godna nowej, a w zasadzie obecnej generacji konsol. Deweloper postawił na Unreal Engine 5. Ta decyzja oznaczała brak wersji na PS4 i Xbox One, co ograniczyło poważnie liczbę odbiorców. Rozumiem jednak, że w końcu gry powinny iść technologicznie do przodu i moment porzucenia starych konsol jest naturalnym posunięciem. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy odpaliłem grę.

Pierwsze kilometry pokonałem na laptopie i tu powiedzmy sobie szczerze gra wyglądała fatalnie. Optymalizacja nie istniała, ale trzeba być uczciwym. Mój Dell G15 z RTX 3060 nigdy nie był mocarzem. Natomiast Xbox Series X był już w planie zakupowym, więc cierpliwie poczekałem. EA Sports WRC było pierwszą odpaloną grą na nowej konsoli i znów zaskoczenie. W moim mniemaniu pod wieloma względami gra prezentuje się gorzej niż leciwy już Dirt Rally 2. Tutaj muszę wtrącić, że od gier wyścigowych nie wymagam ultra szczegółowej oprawy graficznej. W czasie jazdy mam gdzieś, jak szczegółowi są kibice, czy drzewa mają wymodelowane pojedyncze liście i czy okna w domach przy trasie mają wymodelowane klamki.

Niemniej zwracam uwagę na jakość nawierzchni i obiektów znajdujących się w obrębie drogi. Pobocza, znajdujące się na nich przeszkody oraz nierówności na trasie powinny być zrobione perfekcyjnie. Wcześniejsze gry z serii Dirt Rally pokazały, że nawierzchnia może być jednym z bohaterów gry. Tutaj wszystko prezentuje się gorzej, bardziej płasko i mniej szczegółowo. Na niektórych odcinkach znajdziemy miejsca prezentujące wysoki poziom, ale jednak większość kuleje. Niestety oprawa w żadnym miejscu nie usprawiedliwia przesiadki na nowy silnik graficzny i odcięcie od tytułu posiadaczy starszych konsol.

No przepraszam, mamy tu ultra realistyczny pył unoszący się za samochodem! Oczywiście zobaczycie go na pojedynczych odcinkach specjalnych kiedy akurat robimy nawrót i ten unosi się gdzieś po horyzoncie. Także w trybie fotograficznym robi on robotę. Tylko, że przez 99% czasu spędzanego z grą ten element będzie wam całkowicie zbędny. Chciałbym również pogratulować Codemasters fantastycznego easter egga. Bo nie wierzę, że w 2023 roku znaki drogowe w grze są przez przypadek z tytanu i zakopane na 10 m w ziemię. To musiał być celowy zabieg mający przypominać doznania z wydzwonienia w znak w CMR 2.

Optymalizacja w EA Sports WRC. Jaka optymalizacja?

Jak wspomniałem wcześniej w grach wyścigowych nie zwracam wielkiej uwagi na ultra szczegółowość oprawy graficznej, chociaż jak jest realistycznie to jest to miły dodatek. W EA Sports WRC podobają mi się modele samochodów, które do tego brzmią fenomenalnie. Praca zaworu upustowego w WRC z wczesnych lat dwutysięcznych to poezja dla mych uszu. Oczywiście auta mogłyby być bardziej szczegółowe, ale dla mnie są w punkt. Świetnie wygląda projekt tras, nitka drogi i rozłożenie obiektów przy trasie, choć graficznie detale przypominają dwie generacje wstecz. Tym bardziej szokujące jest dla mnie to, jak nowa gra Codemasters działa.

Szarpanie obrazu już na poziomie ekranu ładowania odcinka, czyli kiedy widzimy rajdówkę czekająca na start kłuje w oczy. Przymknąłbym na to oko, ale takie kwiatki dzieją się także podczas jazdy. Niektóre odcinki specjalne są wręcz niegrywalne ze względu na przycinanie się obrazu na ułamki sekund i przestawianie się w poziomie całych pasów na ekranie. Problem pojawia się szczególnie na odcinkach zimowych oraz nocnych kiedy nagle w tle pojawiają się różne źródła światła. Niestety prowadzi to do sytuacji, w której rozgrywka staje się uciążliwa. Na ten moment gra doczekała się kilku aktualizacji i wiele problemów nie zostało rozwiązanych. Widać, że Unreal Engine 5 sprawia wiele problemów i szczerze ciężko powiedzieć, czy EA Sports WRC w ogóle zostanie pozbawione tych mankamentów.

EA Sports WRC, a kariera, mistrzostwa i ulatujące emocje

EA Sports WRC jest wypakowane zawartością, co stanowi duży plus gry. Wielu, szczególnie początkujących graczy doceni szkółkę rajdową, a dla mnie prawdziwą gratką są zawody z cyklu Moments. W nich pojawiają się różne wyzwania polegające na dotarciu do mety na konkretnych miejscach, lub w jakimś przedziale czasowym. Każde z wyzwań bazuje na jakiejś prawdziwej sytuacji z rajdów.

Mam natomiast problem z fundamentalnymi trybami, czyli karierą i mistrzostwami. Kariera przypomina mieszankę rozwiązań z poprzednich gier na licencji WRC i wcześniejszych odsłon serii Dirt Rally. Możemy kupować samochody, zatrudniać inżynierów i startować w różnych seriach, a wszystko po to aby realizować cele narzucone przez sponsorów. Oczywiście najważniejsze jest ostateczne zwycięstwo w serii głównej: WRC, WRC2 lub Junior WRC, w zależności od wyboru na starcie kariery. Mam jednak wrażenie, że wszystko zostało zorganizowane po łebkach. Wizyty w siedzibie zespołu to patrzenie na tło przedstawiające biurko z laptopem. We wcześniejszych grach mieliśmy świetnie wymodelowaną siedzibę i każda zakładka menu przenosiła nas do innego pomieszczenia. Sama kariera skupiała się też na rajdach WRC i przygotowaniach do nich, a okazjonalnie rzucała nas w jakieś inne zawody. W EA Sports WRC mamy pierdyliard różnych serii, a te oficjalne są tłem dla wszystkich aktywności.

Rozumiem, że taka różnorodność zawodów w karierze jest dla wielu graczy pozytywną rzeczą. Niemniej szlag mnie mało nie trafił jak się okazało, że chcąc stworzyć swoją drogę do WRC od Junior WRC mogłem na kolejny sezon po zdobyciu mistrzostwa kontynuować karierę tylko na szczeblu JWRC. Skok o poziom wyżej wymagał stworzenie nowej kariery i zaczęcie od początku tylko serię wyżej. Tak się tego nie robi! No ale powiecie, że w takim razie trzeba sobie włączyć mistrzostwa, wybrać poziom serii i jechać tylko rajdy danej kategorii. Faktycznie, w ten sposób nie mamy tej całej otoczki budowania teamu, ale wcielamy się w ulubioną załogę i ciśniemy ku końcowemu zwycięstwu. Dostajemy bardzo klasyczny tryb, który naprawdę mi się podoba. Szkoda tylko, że po ukończeniu mistrzostw jedyne co dostajemy to statyczny kadr z pucharkiem i naszym autem, po czym wywala nas do menu. Jakim cudem w 2001 roku w Colin McRae Rally 2 mogliśmy dostać scenkę, w której rajdówka pokonuje uliczki w parku pod brytyjskim zamkiem i całość kończy się efektownym hamowankiem na ręcznym i fajerwerkami, a w 2023 roku po ukończeniu mistrzostw dostajemy poczucie straconego czasu? Nie dostaniemy nawet osiągnięcia za zdobycie tytułu.

Dlaczego nie przestałem grać w EA Sports WRC?

EA Sports WRC pod wieloma względami jest dla mnie zawodem. Nie daje mi pewnych emocji, na które liczyłem, a ze względów technicznych nie jestem w stanie polecić tej gry z czystym sumieniem. A jednak od półtora miesiąca cały czas pokonuje kolejne kilometry oesowe. Dlaczego? Jak wspomniałem tryb momentów jest świetny i podejmowanie wyzwań zwyczajnie daje mi satysfakcję. Wygląd odcinków specjalnych w rozumieniu projektu nitki drogi i ich naturalności dają przyjemność z jazdy. Kręcenie czasów na odcinkach i porównywanie się z innymi graczami w rankingu cieszy, mimo że zgarniam niezłe baty. Jednak to co jest dla mnie najważniejsze to model jazdy, a w tej kwestii Codemasters nie zawiodło.

Nie jest tak, że mistrzowie kodu zawsze umieli w fizykę pojazdów. W CMR 3 auto skręcało wokół osi ulokowanej w centralnym punkcie dachu, co trochę wypaczało model jazdy. W Colin McRae Rally: Dirt auta prowadziły się jakby ich ciężar nie miał znaczenia, ale nastanie serii Dirt Rally pokazało, że deweloper umie stworzyć satysfakcjonujący semisymulacyjny model jazdy. EA Sports WRC zostało jeszcze ułatwione względem Dirt Rally 2, ale ilość ustawień pozwala na zabawę zarówno totalnym żółtodziobom, jak i wytrawnym szoferom. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie ma mowy o pełnej symulacji.

Co ważne fizyka pojazdów dość naturalnie symuluje działanie wszystkich sił na auto. Udało się także rozróżnić charakterystykę pojazdów. Nie chodzi mi tylko o zmiany w prowadzeniu aut 4x4 i osiek przednio lub tylnonapędowych. Tutaj w ramach jednej kategorii aut poczujemy różnice. Przykładowo w królewskiej klasie Rally1 (WRC) wyczujemy, że Toyota GR Yaris jest dość nerwowa, ale dzięki temu w wąskich zakrętach zachowuje się bardzo zwinnie. Hyundai i20 WRC bardzo pewnie prowadzi się na szybkich łukach, ale w ciasnych partiach jest trochę bardziej ospały. Ford Puma z kolei zachowuje się nerwowo na wyjściach z zakrętów, co bardzo ładnie wpasowuje się w odwieczny problem rajdowych Fordów z szybszym zdzieraniem się tylnych opon. Takie różnice wyłapiemy w każdej kategorii rajdówek. Dla mnie miodzio.

To właśnie model i fizyka jazdy sprawiają, że codziennie chętnie siadam żeby nabić kilka dodatkowych kilometrów oesowych. Przyjemność z jazdy w połączeniu z długimi odcinkami liczącymi czasem ponad 30 km dają bardzo rajdowe doznanie. Gra faktycznie wymaga skupienia, precyzji i odpowiedniego balansowania między ciśnięciem na 100%, a momentami oszczędzania auta i własnej koncentracji.

Czy warto sięgnąć po EA Sports WRC?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo ciężka. Patrząc na grę surowym okiem to nie. Mamy tu tytuł technologicznie nieogarnięty przez dewelopera. Obraz szarpie, czasem przycina, a wygląd gry w ogóle nie ma nic wspólnego z obecną generacją. Niestety widać, że EA poskąpiło na produkcję, albo nie dało Codemasters wystarczającego czasu. Niestety nie podobają mi się też tryby kariery i mistrzostw, które pozostawiają gracza z lekkim poczuciem bezcelowości. A może to ja jestem już stary i za bardzo wymagający?

Z drugiej strony jeżeli jesteście fanami rajdów i gier rajdowych to dostajecie fenomenalny przegląd rajdówek. Ja osobiście najmniej czasu spędziłem za kierownicą współczesnych aut Rally1, a zamiast tego katuję klasyczne WRC, A-grupowe czterołapy i moje ukochane szlifierki z kategorii S1600. Model jazdy to czysta poezja bardzo dobrze naśladująca naturalne zachowanie aut, ale przy zachowaniu zręcznościowego charakteru. O ile na odcinku nie spotkają nas problemy graficzne i optymalizacyjne to każdy kolejny kilometr oesowy sprawi dziką frajdę. Musicie sobie odpowiedzieć sami, ile możecie wybaczyć twórcom i czy opisane problemy nie przeszkodzą wam w zabawie.

Daj znać o nas znajomym

Recenzja LEGO Harry Potter: Pomyłka z eliksirem wielosokowym

Filmy z serii „Harry Potter” dostarczyły widzom wielu pamiętnych scen, a jedną z nich niewątpliwie była przemiana Hermiony w kotkę po wpadce z magicznym napojem. Czy odtworzenie tej sceny z klocków okazało się dobrym posunięciem? Zapraszamy na recenzję zestawu LEGO Harry Potter: Pomyłka z eliksirem wielosokowym (76386).

Zestawy LEGO Harry Potter bazują na licencji filmowej, o czym przypominają nam grafiki na pudełkach, z których spoglądają na nas bohaterowie ekranizacji książek. Aktualna linia klocków na tej licencji obejmuje m.in. modułowe zestawy pozwalające odtworzyć Szkołę Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Każdy z zestawów daje możliwość złożenia jednego z zamkowych pomieszczeń i jakichś scen znanych z filmowej sagi. LEGO Harry Potter: Pomyłka z eliksirem wielosokowym (76386) był początkowo dostępny, jako ekskluzywny zestaw w sklepie producenta. Teraz możecie bez przeszkód zakupić go choćby w sieci księgarni TaniaKsiazka.pl, której serdecznie dziękujemy za przekazanie egzemplarza do recenzji. Czy sięgnięcie po pojedynczy moduł Hogwartu ma sens i jak udało się odwzorować jedną z najbardziej charakterystycznych scen z „Komnaty Tajemnic”?

LEGO Technic Monster Mutt Dalmatian 42150 - recenzja i przegląd serii

Amerykanom nie można odmówić umiejętności zabawy motoryzacją. Ich serie wyścigowe zaliczają się do najbardziej widowiskowych. Wystarczy wspomnieć o zawodach Monster Jam, które doczekały się swoich własnych zestawów klocków. Zapraszamy na recenzję LEGO Technic Monster Jam Monster Mutt Dalmatian 42150 i bliższe spojrzenie na serię.

LEGO Technic Monster Jam Monster Mutt Dalmatian 42150 jest jednym z modeli dostępnych w ramach licencjonowanej serii poświęconej mistrzostwom monster trucków. Dzięki uprzejmości sieci księgarni TaniaKsiazka.pl mogliśmy sprawdzić ciężarówkę wzorowaną na dalmatyńczyku. Postanowiliśmy nie tylko zrecenzować ten model, ale także przybliżyć całą serię, która jest świetna na początek przygody z LEGO Technic. Niska cena i ciekawe rozwiązania konstrukcyjne pozwalają na zapoznanie się z tym systemem klocków, a do tego monster trucki mają całkiem niezły potencjał bawialny.

Czym jest seria Monster Jam?

Monster Jam jest serią zawodów organizowanych w USA, chociaż zdarzają się imprezy sygnowane nazwą serii w innych zakątkach świata. Przykładem mógł być event Orlen Monster Jam zorganizowany w 2009 roku w Polsce. W ramach zawodów rozgrywa się dwie dyscypliny. Jedna to prawie klasyczny wyścig, ponieważ odbywa się on

Zajęcia na Światowy Dzień Czytania Tolkiena

Dokładnie 25 marca jest obchodzony Światowy Dzień Czytania Tolkiena. Ta okazja jest istotna nie tylko dla największych miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena, ale także dla fanów fantasy ogólnie. Brytyjski profesor nie tylko wykreował fantastyczny i autentyczny w swoich ramach świat, ale także dał podstawy pod fantasy, jakie dziś znamy. Postanowiliśmy zebrać kilka pomysłów na świętowanie tego ważnego geekowskiego święta.

Fani twórczości profesora Tolkiena pierwszy raz ustanowili Światowy Dzień Czytania Tolkiena w 2003 roku. Data przypadła na 25 marca, ponieważ to w tym dniu Frodo dotarł do celu swojej podróży i ostatecznie zniszczył jedyny pierścień. Faktycznie jest to okazja do świętowania i postaramy się podsunąć pomysły na obchodzenie tego dnia w należyty sposób. Już na wstępie polecamy zagłębić się w świat gier planszowych na podstawie „Władcy Pierścieni”. Klikając link traficie na nasz serwis partnerski o grach bez prądu, gdzie znajdziecie parę tytułów na Światowy Dzień Czytania Tolkiena. Poniżej zaś przedstawiamy kilka innych pomysłów.

Zacznijcie czytać Tolkiena!

Niewątpliwie najlepszym pomysłem na spędzenie Światowego Dnia

Hyundai i20 N - miejski hot-hatch z Korei

Hyundai od dłuższego czasu pokazuje, że potrafi tworzyć ciekawe auta o niebanalnym designie i różnorodnym charakterze. Na szczególne uznanie zasługują samochody marki spod znaku "N", czyli sportowe wersje najpopularniejszych modeli. Od dawna zapowiadano i20 N mającego podkreślić rajdowe sukcesy marki. Teraz gdy model segmentu B doczekał się nowej generacji przyszła także pora na długo oczekiwanego Hyundaia i20 N.

Hyundai i20 N już na pierwszy rzut oka jawi się jako naprawdę szybki hatchback. Spora w tym zasługa dynamicznego designu podstawowego modelu oraz dodatków znanych z większych sportowych braci. Czy Hyundai i20 N ma szansę z konkurencją taką, jak Ford Fiesta ST? Wiele wskazuje na to, że dostaniemy naprawdę ciekawego i konkurencyjnego hot-hatcha.

To jak Hyundai i20 N wypada na tle konkurencji dowiemy się dopiero, gdy pierwsze egzemplarze trafią do niezależnych testów. Tymczasem można się opierać jedynie na danych udostępnionych przez producenta, a te robią pozytywne wrażenie.

Hyundai i20 N - mocny napęd w niewielkim nadwoziu

Sercem nowego ściganta koreańskiej marki został 1,6-litrowy silnik T-GDI wykręcony do 204 KM mocy oraz 275 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Taka jednostka w połączeniu z masą wynoszącą 1190 kg przekłada się na przyspieszenie do 100 k

Jakie alternatywy dla Spotify?

Spotify jest najpopularniejszą aplikacją do słuchania muzyki. To stwierdzenie prawdopodobnie jeszcze długo będzie słuszne, ale konkurencja nie śpi, a melomani mają coraz więcej ciekawych opcji do wyboru. Postanowiliśmy się przyjrzeć, jakie są alternatywy dla Spotify?

Korzystanie z platform do strumieniowania muzyki jest bardzo wygodnym rozwiązaniem w dobie powszechnego posiadania smartfonów i innych urządzeń z dostępem do internetu. W swoich kieszeniach mamy dzięki aplikacjom pokroju Spotify dosłownie bibliotekę milionów utworów. Jeśli jeszcze nie korzystasz z takich platform i chcesz zacząć to postaramy się przybliżyć dostępne w Polsce aplikacje do słuchania muzyki. Poniższy tekst opisze pokrótce najważniejsze platformy, ale nie jest w żaden sposób opiniotwórczy. Chcemy, abyście poznali możliwości i jeśli dana aplikacja was zainteresuje to sprawdźcie, jak wyglądają aktualne warunki odnoszące się do obszerności biblioteki, czy cen subskrypcji.

Wiele aplikacji do słuchania muzyki pozwala na korzystanie z treści za darmo. Wiąże się to z reklamami pomiędzy utworami. Rozwiązaniem jest zazwyczaj wykupienie abonamentu. QW większości przypadków mamy do dyspozycji kilka progów miesięcznych opłat. Przyjrzyjmy się bliżej co ma do zaoferowania Spotify i jakie są dla niego alternatywy.

Chata Hagrida z Brick Trick Harry Potter - recenzja

W końcu przyszła pora na naszą recenzję zestawu ekologicznych klocków Brick Trick Harry Potter, a dokładniej zestawu pozwalającego zbudować chatę Hagrida. Czy warto sięgnąć po tą konstrukcyjną zabawkę i ile radości ona da dzieciakom i dorosłym? Zapraszamy na lekturę!

Jakiś czas temu publikowaliśmy przegląd zestawów z serii Brick Trick Harry Potter. Przy okazji przygotowywania opisu tej serii zdecydowaliśmy się sprawdzić jeden komplet. Padło na chatkę Hagrida, która składa się z przeszło 240 cegieł i dodatkowych elementów wykończenia. Przede wszystkim nurtowało nas kilka pytań, na które nasz redaktor postara się odpowiedzieć w tym tekście.

Co znajdziemy w pudełku z Brick Trick Harry Potter?

W przypadku chatki Hagrida z serii Brick Trick Harry Potter pudełko zawiera przede wszystkim cegły do budowy. Dokładniej mamy tu cztery worki, w których znajdują się cegły beżowe i białe w sześciennych i prostopadłościennych wersjach. Oprócz tego zestaw zawiera wąskie deseczki do stworzenia podłogi i maskowania narożników ścian, dwie wypraski z tekturowymi elementami pokroju dachu, czy akcesoriów ogrodniczych i dwa worki ze sztucznymi trawami i mchami.

Nintendo Switch 2 oficjalnie! Pierwsza prezentacja

Po latach oczekiwań, domysłów i plotek zaprezentowano oficjalnie Nintendo Switch 2! Zgodnie z ostatnimi przeciekami następca najpopularniejszej konsoli ostatnich lat ujrzał światło dzienne i ta prezentacja mogła rozczarować wielu.

Ileż to się nie naczytaliśmy czczych życzeń na temat tego, jak powinien wyglądać Nintendo Switch 2. Ostatnie przecieki wskazywały jednak, że japoński gigant pójdzie bardzo bezpieczną drogą i tak się faktycznie stało, co właśnie mogło wiele osób rozczarować. Chociaż trzeba powiedzieć, że nadal nie znamy specyfikacji technicznej, więc konsola może czymś jeszcze zaskoczyć. Oficjalna pełna prezentacja sprzętu ma mieć miejsce 2 kwietnia 2025 roku podczas Nintendo Direct. Wtedy powinniśmy poznać specyfikację Switcha 2 i pierwsze gry na nową konsolę.

Oficjalna zapowiedź natomiast skupiła się na trzech istotnych kwestiach. Pierwszą była nazwa, drugą wygląd, a trzecią kompatybilność gier. Cieszy fakt, że sprzęt będzie nosił nazwę Nintendo Switch 2, co pozwoli uniknąć przykrej wpadki, jaką koncern zaliczył prezentując Wii U. Tym razem wszystko jest jasne i nowa konsola to nowa konsola, a nie gadżet do poprzedniej. A co z pozostałymi aspektami?

Jak wygląda Nintendo Switch 2?

Nintendo Switch 2 urósł względem poprzednika. Nowa kons

Maserati MC20 - debiut włoskiego superauta

Maserati MC20 było zapowiadane od dawna i jak to bywa w przypadku włoskich marek premierę przekładano nie raz, a obietnice były wielkie. W końcu sportowa maszyna ujrzała światło dzienne i czapki z głów. Maserati w dobie elektryfikacji, szczucia klientów imponującymi liczbami oraz przemian aut w gadżety do smartfonów po prostu stworzyło tradycyjne superauto.

Włosi pokazali swoją nową zabawkę, która nie korzysta z silników elektrycznych na każdej osi i nie szczyci się mocą przeszło 1000 KM. Zamiast tego mamy do czynienia z autem posiadającym centralnie umieszczony silnik o mocy zaledwie 630 KM. Mało? Nie, ponieważ tej mocy i tak większość właścicieli nie wykorzysta, a niejeden zrobi sobie krzywdę, ponieważ na superauto go stać, ale lekcje jazdy to już rysa na dumie. Najważniejsze, że na rynku będzie dostępna sportowa maszyna, a nie kolejny gadżet pod marketingowy bełkot.

Maserati MC20 - klasyczny napęd w dobie elektryfikacji

Maserati MC20 oznacza Maserati Corse 2020, czyli jest kontynuacją tradycyjnego nazewnictwa sportowych maszyn marki. Ostatnim takim cackiem było MC12 bazujące na konstrukcji Ferrari Enzo. W samochodach sportowych nie wygląd, a serce jest najważniejsze.

Figurki Youtooz - co to takiego?

Figurki Youtooz to kreatywne figurki stawiające na silną ekspresję postaci, które wynoszą kolekcjonowanie na wyższy poziom względem głównego konkurenta - Funko POP. Jeśli przejadły wam się POPki i szukacie innych winylowych figurek, które mogą być ozdobą waszych kolekcji, to koniecznie musicie poznać Youtooz. Czym są i co je różni od Funko POP?

Na pierwszy rzut oka koncepcje figurek Youtooz i Funko POP są bardzo podobne. Jednak już sam design figurek zdradza, że producent Youtooz ma inną wizję. Zagłębiając się w temat odkryjemy, że różnice polegają nie tylko w projektach postaci.

Czym są figurki Youtooz?

Youtooz jest kanadyjską firmą założoną w 2019 roku. Założeniem marki było stworzenie linii winylowych figurek, które przedstawiają postaci z popkultury i internetu. Zadanie nie było proste, biorąc pod uwagę ugruntowaną konkurencję pod postacią choćby giganta, jakim są figurki Funko POP.

Początkowo figurki Youtooz przedstawiały popularnych youtuberów, streamerów oraz postaci z memów. W miarę rosnącej popularności marka sięgała po licencje gier, seriali, filmów i animacji. W portfolio Youtooz znajdziemy m.in. takie licencje, jak Lord of the Rings, South Park, Looney Toons, Warhamm

Alternatywy dla Nintendo Switch

Nintendo wraz ze swoją ostatnią konsola niewątpliwie przyczyniło się do powrotu w łaski graczy tzw. handheldów. Mobilne konsole zyskują coraz bardziej na popularności i często mówi się o powrocie do tego segmentu choćby Sony. Jakie obecnie są alternatywy dla Nintendo Switch?

Wyjaśnijmy sobie na początek kilka kwestii. Switch jest konsolą hybrydową, której niewątpliwą zaletą jest możliwość mobilnego grania. Niestety specyfikacja urządzenia i polityka Nintendo sprawiają, że nie jest to konsola dla każdego. W efekcie inni producenci postanowili wykorzystać powstałą niszę do stworzenia prawdziwych współczesnych handheldów. No i tu trzeba zaznaczyć, że tak naprawdę nie otrzymaliśmy żadnego nowego systemu, ale mówimy o mobilnych PC. Większość konsol mobilnych nastawionych na współczesne gry to komputery upchane w małe tablety z wbudowanymi kontrolerami.

Oczywiście nie każde takie urządzenie jest przenośnym komputerem. Część z dostępnych handheldów to konsole do grania w chmurze. Takie rozwiązanie pozwala na wykorzystanie słabszych podzespołów, które potrzebują mniej energii do działania. Systemowo zaś użytkownicy mają dostęp do wykupionych platform streamujących gry. Poniżej przedstawimy kilka handheldów z obu kategorii, które mogą być alternatywą dla Nintendo S

Zobacz wszystkie

Masz pomysł na udoskonalenie Piwnicy? Podziel się!

Musimy o tym napisać! Tego Ci u nas brakuje! Daj znać, co chcesz znaleźć na Piwnicy.